Katarzynie "skończyły mi się kawały". W "Listach na M." o najlepszych żartach

W wakacyjnym cyklu "Listy na M." powracamy do listów, które słuchaczki i słuchacze wysyłali do Trójki w latach 80. i 90. Tym razem temat audycji, którą poprowadził Mateusz Tomaszuk, zainspirowała pocztówka od Katarzyny z Gdyni z 1 kwietnia 1996 roku. Słuchaczka napisała do naszej redakcji i podzieliła się swoim problemem... Skończyły jej się kawały!

Katarzynie "skończyły mi się kawały". W "Listach na M." o najlepszych żartach

Mateusz Tomaszuk pytał w "Listach na M." o ulubione żarty

Foto: Archiwum prywatne

"Listy na M." to audycja zainspirowana pudełkami starych listów i kartek pocztowych, które wysyłano do Listy Przebojów Trójki i "Kącika Marii". To był pierwszy cykl w Liście z udziałem gościa, wymyślony przez Pawła Sito i realizowany przez Marię Teodorowicz. Powstał w celach rozrywkowych... ale bardzo szybko został potraktowany przez słuchaczy Listy bardzo poważnie. Pisali dyskutując z wypowiedziami Marka Niedźwieckiego, zwierzając się z ważnych dla siebie spraw, często bardzo intensywnie dyskutując o muzyce.

Posłuchaj "Listów na M."

1 kwietnia 1996 roku do "Kącika Marii" napisała Katarzyna z Gdyni. Treść listu brzmiała tak:

Panie Marku,

wysyłam do Pana - wcale nie primaaprilisową - siedemnastką kartkę, głosując szósty raz na STAKKA BO – Great Blondino, piąty raz na ALANIS MORRISETTE – You Learn i You Oughta Know i piąty raz na RHCP – Aeroplane.

Właściwie to już nie wiem o czym mam Panu pisać. Skończyły mi się kawały, skończył mi się "humor z zeszytów", skończyły mi się pomysły. Powiało grozą. Ale ja się tak łatwo nie poddam! Coś się wymyśli.

W piątek przeczytał Pan kawał o kobiecie, co to pisała kartkę do koleżanki z prośbą o datę imienin, gdyż chciała jej coś kupić. Sugerując, że ona ma imieniny za dwa tygodnie. Czy to miała być jakaś aluzja do mojej poprzedniej kartki? A co ja mogę, że mam urodziny cztery dni po Panu?

A że marzę o koszulinie Trójki? No cóż… każdy ma jakieś marzenia. Niektóre się spełniają, niektóre nie.

Wiosenne pozdrowienia dla Pana, Baśki, Marii, Aliny i Pana Tadeusza.

Cześć!

Katarzyna z Gdyni

List od Katarzyny z 1996 roku List od Katarzyny z 1996 roku

"Listy na M." o dowcipach

30 lat od listu Katarzyny, Mateusz Tomaszuk zapytał słuchaczy w "Listach na M.", co dziś ich śmieszy i czy jest dowcip, który pamiętają państwo od dzieciństwa. Czy dziś śmiejemy się z tego samego co kiedyś? Czy memy zastąpiły opowieści? 

O śmiech zapytaliśmy też Monikę Suszek z redakcji aktualności. - Śmianie się do bólu brzucha to uczucie, które uwielbiam. Mam kilka wspomnień, że śmiałam się właśnie w taki sposób. To były sytuacje z życia wzięte - jakieś sytuacje, gdy w podróży ktoś powiedział coś śmiesznego, często z przemęczenia - mówiła Monika Suszek.

- Jeśli z kimś potrafisz się roześmiać, że aż boli cię brzuch, to wtedy tworzy się jakaś więź - dodała dziennikarka.

Na antenie usłyszeliśmy też wiele żartów, dowcipów, sucharów od naszych słuchaczy. Mają Państwo gorszy dzień? Gwarantujemy, że ta audycja poprawi Wam humor! Zapraszamy do wysłuchania audycji. Można znaleźć ją TUTAJ.

Powrót do przeszłości w "Listach na M."

W "Listach na M." nie sięgamy po prywatne listy, lecz po wiadomości, które były częścią wyjątkowej relacji między słuchaczami a "Listą Przebojów Trójki". Bo "Lista" była czymś więcej niż tylko zestawieniem piosenek. W czasach bez internetu, komunikatorów i mediów społecznościowych to właśnie listy oraz kartki pocztowe budowały wspólnotę wokół audycji. Tą drogą głosowano na utwory, przekazywano pozdrowienia, proszono o rady, spierano się o muzykę, pytano o koncerty i dzielono się sprawami, które dziś często trafiłyby do wyszukiwarki albo prywatnej wiadomości.

Ważnym punktem odniesienia dla "Listów na M." jest legendarny "Kącik Marii" - stałe okienko w "Liście Przebojów" Wymyślił je Paweł Sito, a prowadziła Maria Teodorowicz, która do zespołu "Listy" trafiła w 1985 roku. Początkowo "Kącik" miał być rodzajem satyrycznego felietonu, inspirowanego radiowymi poradami i listami od słuchaczy. Szybko okazało się jednak, że odbiorcy potraktowali go całkiem serio. Zaczęli naprawdę pisać do Marii - z pozdrowieniami, pytaniami, prośbami o pomoc i historiami, które często wykraczały daleko poza muzykę.

Nowe pasmo wyrasta właśnie z tej tradycji. Zachowane listy po latach odnalazły się, a ich lektura stała się początkiem większego radiowego śledztwa. Twórcy "Listów na M." postanowili sprawdzić, czy po kilkudziesięciu latach można odnaleźć autorów dawnych pocztówek i listów. Pierwszych nadawców już udało się namierzyć. Ich spotkanie z własną korespondencją sprzed lat stało się jednym z najważniejszych i najbardziej emocjonalnych elementów audycji. W programie pojawią się listy z połowy lat 80. i początku lat 90. - od fanów, zakochanych nastolatków, żołnierzy stacjonujących w dawnej Jugosławii czy osób osadzonych w zakładach karnych. Będą opowieści o miłości do radia, fascynacji "Listą", muzycznych sporach i świecie, w którym radio często było jednym z najważniejszych okien na rzeczywistość.

Na "Listy na M." zapraszamy na antenę Trójki od poniedziałku do czwartku od 9 do 12. 

Ewelina Kołaczek