Trudno o następcę Daniela Craiga, ale nowego Bonda poznamy jeszcze w tym roku

Amy Pascal, producentka nowego Bonda, zapowiedziała wprost: koniec roku to "dobry termin" na ogłoszenie obsady. Tymczasem trwają przesłuchania, na które Denis Villeneuve osobiście zaprasza kandydatów. Machina castingowa weszła w decydującą fazę, chociaż nazwiska kandydatów są otoczone absolutną tajemnicą.

Trudno o następcę Daniela Craiga, ale nowego Bonda poznamy jeszcze w tym roku

Daniel Craig w "Nie czas umierać"

Foto: mat prasowe

Od premiery ostatniego filmu o Jamesie Bondzie minęło już sześć lat. A od momentu, kiedy Amazon/MGM przejął pełną kontrolę nad franczyzą - blisko półtora roku. I, wbrew oczekiwaniom jednych, a obawom innych, od tego czasu tak naprawdę nie stało się nic. A przynajmniej nic spektakularnego. Aż do teraz, bo wygląda na to, że poszukiwania nowego kandydata do roli 007 nabrały przyspieszenia i weszły w decydującą fazę?


Zastąpić Daniela Craiga to piekielnie trudne zadanie

Przez ostatnie miesiące producenci nowego Bonda konsekwentnie unikali jakichkolwiek deklaracji co do harmonogramu. I dopiero teraz Amy Pascal przełamała tę ciszę. - Powiedziałabym, że koniec roku to dobry termin na ogłoszenie nazwiska. Naprawdę jesteśmy metodyczni: pracowałam w studiu z Barbarą Broccoli i mamy świadomość, jak trudno będzie zastąpić Daniela Craiga. To musi być ktoś naprawdę inny: poruszający i ekscytujący - odpowiedziała zapytana przez Deadline wprost o casting 007.

To pierwszy raz, kiedy którekolwiek z producentów podał tak konkretne ramy czasowe. I słowo "metodyczni" nie jest w żadnym stopniu przypadkowe - cały proces tworzenia nowej ery Bonda pod egidą Amazon MGM przebiega właśnie tak: krok po kroku, bez pośpiechu. Najpierw pojawili się producenci (Amy Pascal i David Heyman, wiosna 2025), potem wybrano reżysera (Villeneuve, czerwiec 2025), następnie scenarzystę (Steven Knight, lipiec 2025), a teraz czas aktora. Żadnych skrótów.

Matematyka jest w tym wypadku prosta: jeśli nowy Bond zostanie ogłoszony pod koniec roku, produkcja może ruszyć w 2027, co zgadza się z wcześniejszymi sygnałami ze studia. A Knight, który wciąż pisze scenariusz, ma wystarczający czas na dopięcie wszystkiego.


Telefon dzwoni tylko u wybranych

Sierpień to miesiąc przesłuchań ekranowych - Denis Villeneuve osobiście kontaktuje się z kandydatami, którzy przeszli do kolejnej rundy. Wśród nazwisk pojawiających się w plotkach branżowych powtarzają się Callum Turner, Tom Francis, Jacob Elordi i Harris Dickinson, chociaż ten ostatnio niedawno wycofał się z wyścigu. Jednak poza tym żadnego nazwiska nie potwierdzono oficjalnie, a cały proces otoczony jest żelaznym kordonem tajemnicy na każdym etapie.

Tymczasem wg portalu Page Six, Amazon i MGM szukają podobno aktora w wieku poniżej 30 lat. Tak młody wiek pozwoli mu udźwignąć franczyzę przez pięć filmów - tak, jak Daniel Craig, który licencję na zabijanie zachował przez 16 lat. Elordi ma dziś 29 lat, Dickinson 31, a Turner - 34. Matematyka przemawia więc na korzyść tego pierwszego, ale, jak wiadomo, w Hollywood liczy się na różne sposoby.


Denis Villeneuve: "Bond to dla mnie świętość"

Warto przy okazji przypomnieć, z jakim bagażem Denis Villeneuve wchodzi do tego projektu. - Jestem wielkim fanem Jamesa Bonda, on jest dla mnie świętością. I zamierzam uszanować jego tradycję otwierając drogę do wielu nowych misji - powiedział przy okazji ogłoszenia, że to właśnie on wyreżyseruje Bonda nr 26. W tym wyścigu twórca "Scario”, Nowego początku”, "Blade Runnera 2049” i trzech części "Diuny” pokonał m.in. Edgara Wrighta i Jonathana Nolana, co samo w sobie mówi o skali ambicji Amazon MGM.

Denis Villeneuve nie jest twórcą, który powtarza sprawdzone formuły. Ktokolwiek dostanie rolę agenta 007, wejdzie w projekt ukształtowany przez reżysera o bardzo wyrazistej wizji - twórcy filmów z rozmachem, niezwykłą atmosferą i skupionych na mocnych protagonistach. James Bond Villeneuve'a będzie zupełnie innym Bondem niż dotychczas. Pytanie tylko - z czyją twarzą.

 

Piotr Radecki