"Jestem zły" Michaela Jacksona? Bierzemy pod lupę polskie tłumaczenia
"Wirujący seks", "Szklana pułapka" czy słynne "Jestem zły" zamiast królującego na listach przebojów "Bad" Michaela Jacksona. Kiedyś radzenie sobie z językami obcymi bez internetu i obowiązkowego języka angielskiego w szkołach wymagało nie lada wyobraźni i kreatywności. Zainspirowani listem od pani Adriany, w "Listach na M." zapytaliśmy o najzabawniejsze przekłady zagranicznych piosenek.
Michael Jackson podczas BAD World Tour (zdjęcie z 1988 roku)
Foto: Zoran Veselinovic/PAP
Zainspirowani listem od pani Adriany, w środowym wydaniu audycji "Listy na M." wróciliśmy do czasów, gdy w szkołach królował język rosyjski, a zachodnie hity rozszyfrowywało się własnymi sposobami. Audycję poprowadziła Agnieszka Szydłowska.
Posłuchaj "Listów na M." z 22 lipca:
Polskie tłumaczenia zagranicznych tytułów
Pani Adriana napisała do "Kącika Marii" (pisownia oryginalna):
Droga Mario!
Na samym początku chciałabym podać 5 piosenek, które może zmienią 296. notowanie listy, a więc:
1. Michael Jackson "Jestem zły"
2. Pet Show Boys "To grzech"
3. Madonna "La Isla Bonita"
4. Dawid Bowie "Nigdy mnie nie poniżaj nie zawiedź"
5. Richard Marks "Powinienem przewidzieć, że się w tobie zakocham"
List od Adriany Lalka "Wulekusza" i wymyślony język Fraser
Z anegdotami podzielili się między innymi trójkowi dziennikarze.
- Jak byłam małą dziewczynką, to bardzo lubiłam piosenkę "Lady Marmalade", w której słyszymy "Voulez-vous coucher avec moi, ce soir?". W tłumaczeniu na polski - "Czy chcesz pójść ze mną do łóżka?" - wspomina Justyna Grabarz. - Nie miałam pojęcia, co to znaczy, ale bardzo podobał mi się utwór, jak te słowa się układają, więc nazywałam swoją lalkę "Wulekusza". To szalone imię powstało dzięki tej piosence - dodaje dziennikarka Trójki.
- W latach osiemdziesiątych zakochałem się w muzyce zespołu Cocteau Twins i w głosie Elisabeth Fraser. Zawsze zastanawiałem się, o czym są jej piosenki - mówi z kolei Marek Pawlukiewicz. - Śpiewała bardzo charakterystycznym głosem, że w ogóle trudno było rozpoznać konkretne słowa. Dopiero w audycji Piotra Kaczkowskiego dowiedziałem się, że Elisabeth Fraser śpiewała w języku wymyślonym i w rzeczywistości nie można było się dowiedzieć o czym jest większość jej piosenek - wspomina.
Piotr Metz uważa, że "tytuły piosenek są bardzo mylące". - Piosenka "Got to Get You Into My Life" napisana przez Paula McCartneya po latach została trochę rozszyfrowana przez samego autora. To był 1966 rok, wtedy powszechnie w branży muzycznej zaczęło się używanie używek i tytuł tej piosenki, który teoretycznie sugeruje romans, był skierowany do samego siebie - mówi dziennikarz.
Zabawne tytułowe przekłady wspominali także nasi słuchacze. "Do dziś sam się śmieję, jak sobie wymyśliłem, że Depeche Mode pisze się The Petschmonde" - napisał na naszym Facebooku pan Wojtek. "W zeszycie z notowaniami LPPT zapisane mam Łysa Okonor (Sinead O’Connor)" - napisał z kolei pan Rafał.
Powrót do przeszłości w "Listach na M."
W "Listach na M." nie sięgamy po prywatne listy, lecz po wiadomości, które były częścią wyjątkowej relacji między słuchaczami a "Listą Przebojów Trójki". Bo "Lista" była czymś więcej niż tylko zestawieniem piosenek. W czasach bez internetu, komunikatorów i mediów społecznościowych to właśnie listy oraz kartki pocztowe budowały wspólnotę wokół audycji. Tą drogą głosowano na utwory, przekazywano pozdrowienia, proszono o rady, spierano się o muzykę, pytano o koncerty i dzielono się sprawami, które dziś często trafiłyby do wyszukiwarki albo prywatnej wiadomości.
Ważnym punktem odniesienia dla "Listów na M." jest legendarny "Kącik Marii" - stałe okienko w "Liście Przebojów" Wymyślił je Paweł Sito, a prowadziła Maria Teodorowicz, która do zespołu "Listy" trafiła w 1985 roku. Początkowo "Kącik" miał być rodzajem satyrycznego felietonu, inspirowanego radiowymi poradami i listami od słuchaczy. Szybko okazało się jednak, że odbiorcy potraktowali go całkiem serio. Zaczęli naprawdę pisać do Marii - z pozdrowieniami, pytaniami, prośbami o pomoc i historiami, które często wykraczały daleko poza muzykę.
Nowe pasmo wyrasta właśnie z tej tradycji. Zachowane listy po latach odnalazły się, a ich lektura stała się początkiem większego radiowego śledztwa. Twórcy "Listów na M." postanowili sprawdzić, czy po kilkudziesięciu latach można odnaleźć autorów dawnych pocztówek i listów. Pierwszych nadawców już udało się namierzyć. Ich spotkanie z własną korespondencją sprzed lat stało się jednym z najważniejszych i najbardziej emocjonalnych elementów audycji. W programie pojawią się listy z połowy lat 80. i początku lat 90. - od fanów, zakochanych nastolatków, żołnierzy stacjonujących w dawnej Jugosławii czy osób osadzonych w zakładach karnych. Będą opowieści o miłości do radia, fascynacji "Listą", muzycznych sporach i świecie, w którym radio często było jednym z najważniejszych okien na rzeczywistość.
Na "Listy na M." zapraszamy na antenę Trójki od poniedziałku do czwartku od 9 do 12.
Czytaj także:
- Znaleźliśmy autorkę listu z 1988 roku. Do "Kącika Marii" napisała Joanna Brodzik
- Axl Rose, aerobik i poszukiwania. Bierzemy pod lupę kolejne listy
- Z kącika Marii. Odnalezione listy słuchaczy na antenie Trójki
Ewelina Kołaczek