"Dobrze się zaprzyjaźnić z mrokiem w sobie". Dobrawa Czocher w Trójce
Dobrawa Czocher pojawiła się w audycji "OFF Control", gdzie porozmawiała z Mateuszem Tomaszukiem o albumie "State of Matter" i swojej twórczości. Artystka opowiedziała również o wodzie, która stała się ważnym motywem i źródłem inspiracji dla płyty.
Dobrawa Czocher w "OFF Control".
Foto: Barbara Liro/mat. prasowe
Dobrawa Czocher była gościnią Mateusza Tomaszuka w audycji "OFF Control". Wiolonczelistka opowiedziała o albumie "State of Matter", którego ważnym źródłem inspiracji stała się przeprowadzka do Sopotu i codzienny widok Bałtyku. W rozmowie pojawiły się również wątki związane ze śpiewem, odsłanianiem własnych emocji oraz oswajaniem wewnętrznego mroku.
"Punktem odniesienia był temat wody"
Woda stała się jednym z najważniejszych motywów albumu "State of Matter". Czocher przyznała, że po przeprowadzce do Sopotu każdego dnia obserwowała Bałtyk ze swojego mieszkania. Z czasem ten widok zaczął wpływać na jej sposób myślenia i twórczość.
- No jednak punktem odniesienia był temat wody. Bo ja się wówczas przeprowadziłam do Sopotu i mieszkałam w takim mieszkaniu na wzgórzu, z którego ten widok na wodę miałam codziennie po przebudzeniu. To była pierwsza rzecz, którą widziałam. Myślę, że to jest naturalne, że jeśli się czemuś przyglądasz każdego dnia, to zaczyna to z tobą współgrać - mówi Czocher.
Obserwowanie morza skłoniło artystkę do refleksji nad ludzką ciekawością i potrzebą odkrywania tego, co nieznane. Woda stała się dla niej metaforą przekraczania granic, narodzin oraz poszukiwania odpowiedzi na pytania o sens istnienia.
- We mnie ta woda stworzyła pytanie, co jest po drugiej stronie. Oczywiście można interpretować, co jest po drugiej stronie fizycznie, bo to jakby pokazuje... Ja sobie myślę o tym, że jako ludzkość mamy w sobie ciekawość i to jest niesamowite, że ktoś sobie kiedyś zadał pytanie, musiał przemierzyć tę wodę i sprawdzić, co jest po drugiej stronie. Mi chodziło o taką metaforę tego, że mamy w sobie imperatyw do badania, szukania, zgłębiania. Już jako niemowlęta w matczynym łonie, w tych wodach, znowu - wodach płodowych - chcemy wyjść na tę drugą stronę i chcemy doświadczyć życia. Skąd w nas to jest? Idąc głębiej: dlaczego tu jesteśmy? Tajemnica życia, istnienia – o to chodzi w tym albumie. Woda jest tego spoiwem - mówi gościni audycji "OFF Control".
Posłuchaj audycji w Trójce:
O śpiewie i wewnętrznym mroku
Ważnym elementem "State of Matter" są także partie wokalne wykonywane przez samą Czocher. Artystka przyznała, że decyzja o śpiewaniu wymagała od niej przełamania własnych obaw i przekonania, że nie musi mieć formalnego wykształcenia wokalnego, aby posługiwać się głosem.
- Chyba tak się stało rzeczywiście, bo jest coś takiego, że jak się otwiera buzię i zaczyna się mówić do ludzi - bo ja zaczęłam się na to otwierać, a potem śpiewać – to jest coś takiego, że pokazujesz wszystko, co jest tobą. Ja, jako wykształcona wiolonczelistka, zawsze myślałam, że żeby móc śpiewać, powinnam skończyć jakieś studia. Musiałam więc nauczyć się myśleć o tym, że to jest w porządku, że to jest okej, aby spróbować śpiewać, niezależnie od tego, czy śpiewam czysto. (...) Zaryzykowałam i nie żałuję, bo to są takie momenty, które teraz, podczas wykonywania tego albumu, uwielbiam - mówi Czocher.
Praca nad płytą stała się dla wiolonczelistki również okazją do zmierzenia się z trudnymi doświadczeniami i własnymi lękami. Jak podkreśliła, dopiero konfrontacja z wewnętrznym mrokiem pozwala lepiej zrozumieć siebie.
- Trudne lekcje bardzo dużo pokazują. O nas samych, o tym, jaki mamy stosunek do życia, do świata, do siebie, do innych ludzi. Ja jestem wdzięczna za te wszystkie dobre i gorsze lekcje, które odbyłam, a w moim 35-letnim już życiu kilka ich było. I rzeczywiście – tak, ten album był momentem, w którym osobiście przestałam uciekać przed swoimi demonami. Trochę je skonfrontowałam. (...) Temat ludzkiej psychiki absolutnie mnie pasjonuje i zaczęłam za pomocą własnego ciała zgłębiać go na sobie, będąc żywym organizmem doświadczalnym. Rzeczywiście doszłam do wniosku, że dobrze jest zaprzyjaźnić się z mrokiem w sobie. Bo wszyscy trochę go w sobie mamy i jest to zupełnie naturalne - mówi gościni audycji.
Mateusz Wysokiński