Miłość do George'a Michaela. O uczuciu do gwiazd w "Listach na M."

W dzisiejszym wydaniu audycji "Listy na M." Mateusz Tomaszuk sięgnął po list przesłany w 1986 roku do "Kącika Marii". Jego autorka, Joanna, opisała swoje wielkie, choć nieosiągalne uczucie do George’a Michaela. Historia stała się punktem wyjścia do rozmowy ze słuchaczami Trójki o gwiazdach, w których byli zakochani przed laty.

Miłość do George'a Michaela. O uczuciu do gwiazd w "Listach na M."

List o miłości George'a Michaela w "Listach na M."

Foto: PAP/PA

Czy można zakochać się w kimś, kogo nigdy nie miało się szansy spotkać? W "Listach na M." sięgnęliśmy po niezwykły list z 1986 roku. Jego autorka każdego dnia przed wyjściem z domu mówiła: „Cześć, George”. George Michael spoglądał na nią z plakatów, śpiewał w radiu i od dwóch lat zajmował szczególne miejsce w jej sercu. To stało się punktem wyjścia do rozmowy o pierwszych muzycznych zauroczeniach, pokojach wypełnionych plakatami i idolach, którzy wydawali się bliżsi niż chłopak z sąsiedztwa.

"Ja wiem, że jestem szalona, ale jak zawsze go kocham"

Mateusz Tomaszuk przeczytał na antenie list napisany w 1986 roku. Jego autorka opisywała wielkie uczucie do George’a Michaela, wokalisty Wham!, choć zdawała sobie sprawę, że najprawdopodobniej nigdy nie będzie miała okazji go spotkać.

- Cześć, Mario. Jestem szatynką, a może brunetką? Coś w tym rodzaju. Mam na imię Aśka. W szkole mówią do mnie „Mysza”, ale bardziej przypominam szczura. Jestem lubiana i lubię wszystkich, a niektórzy mówią, że jestem ładna. Moją kumpelą, taką na życie i śmierć, jest Agnieszka, taka boska blondynka. Wszyscy piszą do Ciebie z kłopotami i ja też to zrobię. Wyobraź sobie, że od dwóch lat w moim sercu siedzi pewien boy, raczej man. Ma ciemne włosy, ma piwne oczy, bialutkie ząbki i śliczny króciutki zarost. Jego ojciec jest Grekiem i po nim odziedziczył ciemną cerę. Ma cudny głos i jest bardzo, bardzo przystojny, ale... po pierwsze jest to, no właśnie, 23-letni facet, mieszka w Londynie, jest brytyjskim piosenkarzem. Nie mam u niego szans, nigdy go nie spotkam, a ja go kocham. I to nie są puste słowa. Dziewczyny z klasy mają swoich chłopców, nie z plakatów, ale z prawdziwego zdarzenia. One, oprócz Agnieszki, która też za nim szaleje, wcale mnie nie rozumieją. Kpią sobie ze mnie, mówiąc: "Szalona. Przecież on ma takich tysiąc i wiele, wiele więcej". Ja o tym wiem, wiem, że jestem szalona, ale jak zawsze go kocham, tak jest i teraz. Gdybyś weszła do mojego pokoju, dostałabyś oczopląsu - wszędzie wiszą jego plakaty. Czasem zapomnę zeszytu czy książki do szkoły, ale nigdy nie zapomnę powiedzieć: "Cześć, George". Ten ktoś, o kim marzę, bo tylko to mi pozostało, to George Michael, połowa duetu Wham! - pisała słuchaczka przed laty.

Posłuchaj audycji w Trójce:

O muzycznych miłościach opowiedzieli słuchacze

Historia pani Joanny wywołała wspomnienia także wśród słuchaczy Trójki. Jeden z nich opowiedział o trwającej od lat fascynacji jego żony Dave’em Gahanem. Plakat wokalisty Depeche Mode nadal wisi u niej w pokoju i, jak przyznał mężczyzna, wciąż budzi w nim zazdrość.

- Ja, w nawiązaniu do pana audycji... Jeszcze pan puścił Depeszów. U mojej żony w pokoju obok sypialni wisi Dave. A to było z 20 lat temu i nadal wisi. I nadal jestem o niego zazdrosny - mówi słuchacz.

Kolejna słuchaczka wspominała natomiast swoje zauroczenie Michaelem Jacksonem. Kupno winylowego wydania albumu "Bad" wywołało w niej tak wielkie emocje, że w drodze do domu zostawiła płytę w autobusie.

- Nie będąc już piękną licealistką, czyli będąc młodą lekarką, na rogu Nowego Światu i Świętokrzyskiej, w Empiku, kupiłam album winylowy "Bad" Michaela Jacksona. I jadąc autobusem 116, uchachana, do domu na Żoliborz, zostawiłam go wtedy w autobusie - mówi słuchaczka.

Czytaj także:

Mateusz Wysokiński