Jego sztuki bawią i uczą kolejne pokolenia. 150 lat temu zmarł Aleksander Fredro

Od 1945 roku na polskich scenach jego dramaty "Zemsta" i "Śluby panieńskie" inscenizowano ponad 400 razy. W epoce romantyzmu, kiedy Juliusz Słowacki tworzył "Kordiana", a Adam Mickiewicz "Dziady", on tworzył komedie, które bawią (i uczą) do dziś. 15 lipca mija 150 lat od śmierci Aleksandra Fredry.

Jego sztuki bawią i uczą kolejne pokolenia. 150 lat temu zmarł Aleksander Fredro

Marek Walczewski (Papkin) i Bożena Adamek (Klara) w "Zemście" w reż. Gustawa Holoubka (1993)

Foto: Jacek Bednarczyk/PAP

15 lipca mija 150 lat od śmierci Aleksandra Fredry nazywanego ojcem komedii polskiej. - Autor "Zemsty" rozumiał pisanie jako obowiązek wobec społeczeństwa, wobec zbiorowości i to obowiązek szczególny, nakazujący mu, jako szlachcicowi, żołnierzowi, Polakowi zabierać głos na forum publicznym - napisał Marcin Cieński w książce "Fredro" (2003). - Poważny cel twórczości nie jest jedynym. Fredro zazwyczaj pisze, by bawić, i bawi - pisząc - dodał.

Posłuchaj audycji Trójki:

"Fredry chodzili na głowach"

Aleksander Fredro urodził się w Surochowie k. Jarosławia 20 czerwca 1793 roku jako syn Jacka i Marianny z Dembińskich. Sześć lat później szlachecka, niegdyś senatorska, rodzina przeprowadziła się do Beńkowej Wiszni w obwodzie lwowskim. Aleksander nigdy nie uczęszczał do szkół publicznych. "Byłem sobie ot szesnastoletnim /Pośród dwóch guwernerów nieukiem kompletnym; /Nigdy mi się nad książką nie zmarszczyło czoło, / trąbka myśliwska w kniei była moją szkołą" - pisał w wierszu "Pro memoria".

Jako szesnastolatek wstąpił w 1809 roku do armii Księstwa Warszawskiego - służył w 11 pułku ułanów. Walczył pod Dreznem i Lipskiem, wziął udział w moskiewskiej wyprawie Napoleona. Pojmany przez Rosjan spędził w niewoli pół roku - zbiegł z niej w przebraniu wieśniaka; otrzymał wówczas Złoty Krzyż Virtuti Militari. W 1814 roku został odznaczony Krzyżem Legii Honorowej. Po abdykacji Napoleona w 1815 roku wrócił z Paryża, by gospodarować w rodzinnym majątku. 

W Beńkowej Wiszni wraz z bratem Maksymilianem, przez dobrych 10 lat gorliwie pracował na miano miejscowego awanturnika. "Fredry chodzili na głowach i nie można się było nigdzie obrócić, żeby się nie natknąć na Fredrę. Trzeba się było chować przed nimi, bo i z ołtarza by zdjęli, a do tego jeszcze i takie wiersze pisali, że nawet starszym uszy od nich trzeszczały" - wspominał powieściopisarz Zygmunt Kaczkowski, naoczny świadek wypadków.

Romans z Zofią Skarbkową, żoną jednej z najbardziej wpływowych postaci ówczesnej Galicji Stanisława Skarbka, zakończył się skandalem i rozwodem wybranki z pierwszym mężem - rzeczą w owych czasach niesłychaną. Fredro starał się o Zofię ponad dziesięć lat - ślub odbył się 9 listopada 1828 roku w kościele w Korczynie pod Krosnem. Małżeństwo okazało się bardzo szczęśliwe - Fredro ustatkował się i zmienił. 

Debiut teatralny Aleksandra Fredry

Debiutem teatralnym Fredry była jednoaktówka "Intryga naprędce" wystawiona we Lwowie 10 marca 1817 roku. "Premiera nie została zauważona, sam pisarz zresztą uznawał ten utwór za nieudany (przerobił go później na trzyaktową komedię 'Nowy Don Kiszot', 1822)" - napisał teatrolog Dariusz Kosiński w biogramie Fredry w Encyklopedii Teatru Polskiego. Ocenił, że "właściwy, dojrzały i dobrze przygotowany debiut" miał miejsce w Warszawskim Teatrze Narodowym 7 października 1821 roku - była to premiera "Pana Geldhaba" (napisanego w 1818 roku). 

Fredro, choć samotnik, angażował się bardzo w sprawy społeczne. Powróciwszy z wojen napoleońskim wstąpił do lubelskiej loży wolnomularskiej. W 1830 roku brał udział w pracach Obywatelskiego Komitetu Pomocy dla Powstania - utworzonego we Lwowie, po upadku insurekcji. Przechowywał w swoim majątku dwóch powstańców z Wielkopolski, którzy w obawie przed represjami ze strony władz pruskich schronili się w Galicji.

Twórca osobny, "demonek śmiechu"

Był twórcą osobnym - kiedy Juliusz Słowacki polemizował "Kordianem" (1834) ze wcześniejszą o dwa lata III częścią "Dziadów" Adama Mickiewicza, 17 lutego 1834 r. na scenie lwowskiego teatru Jana Nepomucena Kamińskiego odbyła się prapremiera "Zemsty".

"Faktem jest, że dość osobliwy był kaprys losu, który nam zesłał tego demonka śmiechu w najbardziej ponurej dobie naszego życia narodowego. To nie ułatwiało mu kariery…" - napisał Tadeusz Boy-Żeleński w "Obrachunkach fredrowskich" (1934). "Do tego zjawił się w epoce romantyzmu, którą cechował raczej gorzki skurcz ironii, niż otwarte wyszczerzenie zdrowych zębów" - podkreślił. 

Fredrę spotkało nie tylko "wzgardliwe milczenie", ale również zarzut "antypolskości” jego dzieła. Krytykowali go między innymi Seweryn Goszczyński, Wincenty Pol, Edward Dembowski, Aleksander Dunin-Borkowski i Julian Bartoszewicz. "Zarzucano mu drugorzędny talent, uleganie wzorcom francuskim, niemoralność, wreszcie - temu piewcy tradycji dworu szlacheckiego - brak ducha narodowego" - przypomniała Halina Floryńska-Lalewicz. Wskutek krytyki Fredro w 1839 roku "złamał pióro".

Autor prawie 40 dramatów

Aleksander Fredro do dziś należy do twórców popularnych, ale jest to popularność dość wybiórcza. Spośród prawie 40 dramatów, które napisał, najczęściej wystawiane na scenach i czytane są "Zemsta", "Śluby panieńskie", "Mąż i Żona", "Dożywocie", "Pan Jowialski" i "Damy i Huzary". Reszta spoczywa raczej w archiwach. Wyjątkiem są jeszcze pamiętniki "Trzy po trzy", które często niesłusznie traktuje się jako świadectwo wojen napoleońskich, a nie dzieło literackie.

Specjalną sławą cieszą się "obsceniczne" żarty literackie, których Fredro napisał kilkadziesiąt. Krążą one w "drugim obiegu" literackim, wiele z nich można znaleźć na stronach internetowych. Nie znajdziemy natomiast śladu po tej dziedzinie twórczości Fredry w opracowanych przez Stanisława Pigonia "Pismach wszystkich".

Fredro w języku potocznym

Z romantycznych pisarzy to jednak właśnie Fredro najsilniej zaistniał w języku potocznym, a jego wpływ jest aktualny po dziś, choć nie każdy zdaje sobie z tego sprawę. "Nie siej durniów, same schodzą", "gwałtu, co się dzieje", "wielki człowiek do małych interesów", "wolność Tomku w swoim domku", "idź serdeńko, bo cię trzepnę", "zgoda, zgoda… a Bóg wtedy rękę po­da" czy też zdanie - postrzegane już niemal jako przysłowie - "nich się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba" to cytaty z jego utworów.

Zmarł we Lwowie 15 lipca 1876 roku w wieku 83 lat. Został pochowany w rodzinnej krypcie w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Rudkach koło Lwowa. W maju 1970 r. wrocławski znawca i miłośnik twórczości Fredry, prof. Bogdan Zakrzewski, czyniący wówczas bezskuteczne starania o przeniesienie jego szczątków w granice obecnej Polski, odwiedzając Rudki skradł z grobowca kciuk prawej ręki pisarza - do czego "przyznał się" w artykule pt. "Historia grobu Fredry" ("Pamiętnik Literacki", 1990). Tę "historyczno-literacką relikwię" zamurowano 11 kwietnia 1989 roku w zewnętrznej południowej ścianie kościoła parafialnego Św. Maurycego przy ul. Traugutta 34 we Wrocławiu.

Fredro pozostawił swojemu synowi dokładne instrukcje, w jakim porządku mają być wydawane jego dzieła i wedle jakich zasad wystawiane. Był świadomy, że zainteresowanie jego twórczością z upływem lat będzie rosnąć, a nie maleć. Czas pokazał, że miał rację - należy do najczęściej wystawianych polskich dramatopisarzy. Od 1945 roku na polskich scenach "Zemstę" i "Śluby panieńskie" inscenizowano ponad 400 razy.