"Jest to zawód z misją". Paweł Augustyn gościem Trójki
W audycji "Ludzie" Krzysztof Łoniewski gościł Pawła Augustyna, prezesa FUJIFILM Polska. Rozmowa była opowieścią o jego niezwykłej drodze zawodowej: od pracy lekarza położnika, przez karierę menedżerską w międzynarodowej korporacji, aż po powrót do praktykowania medycyny.
Paweł Augustyn gościem "Trójki".
Foto: Dawid Wolski/East News
W najnowszym odcinku audycji "Ludzie" Krzysztof Łoniewski porozmawiał z Pawłem Augustynem, prezesem FUJIFILM Polska. Menedżer, a jednocześnie lekarz położnik i dietetyk, opowiedział m.in. o tym, jak od młodego lekarza przyjmującego porody i wprowadzającego na swój oddział technologię USG przeszedł do pracy w korporacji, gdzie po latach objął stanowiska najwyższego szczebla. Będzie także o tym, dlaczego po latach zdecydował się wrócić do praktykowania medycyny.
"Jest to zawód z misją"
Jak mówi Augustyn, zawód lekarza rzeczywiście jest zawodem z misją. Sam nie miał jednak w rodzinie lekarskich wzorców ani tradycji związanych z medycyną.
- Trochę jest to truizm, to, co powiem, ale rzeczywiście jest to zawód z misją. Nie ma w mojej rodzinie jakiejś tradycji lekarskiej. Mój ojciec ma wykształcenie techniczne, mama podobnie, więc można powiedzieć: pierwsze pokolenie. Wydawało mi się, że to jest coś wspaniałego, żeby oprócz tego, że oczywiście było jakieś zajęcie, które przynosi sposób utrzymania, było to trochę więcej. Żeby można było coś dawać. Tak to sobie wymyśliłem i trafiłem na uczelnię, udało się skończyć studia, wylądowałem w szpitalu jako lekarz - mówi gość audycji.
W czasie praktyki lekarskiej Paweł Augustyn bardzo często przyjmował porody. Jak wspomina, praca w szpitalu wojewódzkim w mieście średniej wielkości oznaczała szybkie wejście w samodzielność i dużą odpowiedzialność.
- Przyjmowałem mnóstwo porodów, ponieważ nie pracowałem w szpitalu klinicznym w takim dużym mieście. To było miasto średniej wielkości, szpital wojewódzki, a to się wiązało z bardzo dużym przerobem, jeśli tak mogę powiedzieć, pacjenckim. Liczba porodów była imponująca w ciągu dyżuru. Taki człowiek był wtedy relatywnie wcześnie dopuszczony do dyżurowania i do bycia na pierwszej linii frontu - mówi Paweł Augustyn.
Choć lubił zawód lekarza, szukał także sposobu na realizację innych marzeń. W latach 90., wraz z pojawieniem się nowych firm i możliwości zawodowych, zaczął rozglądać się za ścieżkami, które pozwoliłyby mu zobaczyć świat, poznać ludzi i nauczyć się języków.
- Jako młody człowiek żyjący za żelazną kurtyną miałem takie marzenie: zobaczyć świat, poznać ludzi, może nauczyć się języków. No niestety, jeśli chodzi o naukę języków, oczywiście byliśmy wszyscy całkiem nieźli w języku rosyjskim, ale jeśli chodzi o te języki zachodnie, to kulało. Myślałem, w jaki sposób mógłbym to osiągnąć. Wtedy zacząłem też patrzeć na różnego rodzaju okazje, które po wejściu nowego ustroju, wejściu nowych firm na rynek, zaczęły się pojawiać. Nawet startowałem, tak sobie wymyśliłem, w słynnej linii lotniczej Pan Am. Oni kiedyś wymyślili konkurs na stewardów i proszę sobie wyobrazić, że aplikowałem na ten konkurs - mówi Augustyn.
Stewardem ostatecznie nie został, ale wkrótce pojawiła się inna możliwość. Praca jako przedstawiciel medyczny otworzyła mu drogę do kariery korporacyjnej.
- Później zaczęły się pojawiać ogłoszenia firm pracujących w medycynie czy mających produkty w medycynie, aczkolwiek był to biznes farmaceutyczny, biznes sprzętu medycznego. Pamiętam, że byłem po dość ciężkim dyżurze, wpadła mi w ręce "Gazeta Wyborcza". "Praca" - był wtedy taki wielki, gruby dodatek. Znalazłem ogłoszenie, że firma – nie będę wymieniał nazwy – szuka do pracy lekarzy bądź farmaceutów na przedstawicieli. Zaaplikowałem i okazało się, że było średnio 350 osób na jedno miejsce. Udało mi się - mówi gość Trójki.
Posłuchaj audycji w Trójce:
"Człowiek tęskni za tym życiem"
Mimo wielkiej kariery i dojścia do najwyższych szczebli w świecie korporacyjnym prezes FUJIFILM Polska cały czas myślał o powrocie do zawodu. Jak przyznaje, tęsknota za medycyną nigdy całkowicie nie zniknęła.
- Mówiłem o misji, pasji, człowiek tęskni za tym życiem. (...) Nie wyzbyłem się tej misji, realizowałem ją. Mam to szczęście, że w tej firmie, w której pracowałem, zawsze bardzo mocna była działka medyczna. Dzisiaj odpowiadam za konglomerat biznesowy, który ma różnego rodzaju obszary biznesowe – od fotografii po dział przemysłowy - ale bardzo ważnym, jeśli nie najważniejszym, jest dział medyczny. Tutaj też można powiedzieć, że realizuję swoją misję - mówi gość audycji "Ludzie".
Jak sam mówi, drogą do powrotu do zawodu okazał się szczególny czas pandemii. To wtedy pojawiły się zarówno nowe możliwości edukacyjne, jak i realna potrzeba zwiększenia liczby lekarzy gotowych do pracy z pacjentami.
- Życie kliniczne i kontakt z pacjentem to było zawsze coś, czego mi brakowało. Pandemia spowodowała, że oprócz tego, że udało mi się skończyć dodatkowe studia – dietetykę kliniczną, bo można było to zrobić online na uniwersytecie medycznym - pojawił się też, mówiąc krótko, głód lekarzy i dodatkowych rąk do pracy. Ministerstwo zdecydowało się na szybką ścieżkę przywrócenia do zawodu - mówi Paweł Augustyn.
Całej rozmowy można posłuchać tutaj.
Mateusz Wysokiński