Aktor, reżyser, scenarzysta. 125 lat temu urodził się Vittorio De Sica

125 lat temu, 7 lipca 1901 roku urodził się Vittorio De Sica - włoski aktor, reżyser i scenarzysta, jeden z czołowych twórców neorealizmu. To on wyreżyserował takie filmy jak "Złodzieje rowerów", "Dzieci ulicy", "Cud w Mediolanie" czy "Wczoraj, dziś i jutro". 

Aktor, reżyser, scenarzysta. 125 lat temu urodził się Vittorio De Sica

Vittorio De Sica na zdjęciu z 1956 roku. 7 lipca mija 125 lat od jego urodzin

Foto: Mary Evans/All Film Archive/ Bildarchiv/East News

Vittorio De Sica urodził się 7 lipca 1901 r. w niewielkiej miejscowości Sora w środkowych Włoszech. Jego ojciec - Umberto, pracował jako urzędnik bankowy. Pochodząca z Neapolu matka - Teresa Manfredi, była neapolitańską gospodynią domową. Kiedy miał 13 lat, rodzina przeniosła się do rodzinnego miasta matki i choć później mieszkał we Florencji i w Rzymie, to właśnie Neapol wywarł na niego największy wpływ. Przez resztę życia będzie wiernym kibicem miejscowego SSC Napoli.

Posłuchaj audycji Trójki:

"Nienagannie ubrany, wysoki i przystojny, otoczony rzeszą wielbicielek, był uosobieniem eleganckiego i wyrafinowanego rzymskiego dżentelmena" -charakteryzował De Sikę Michael T. Kaufman z "New York Timesa" dodając, że "był również filmowcem, który już w średnim wieku porzucił swoją udaną karierę aktorską, by skupić się na surowych, skromnych i bolesnych dramatach ludzi ubogich".

Zainteresowanie teatrem wykazywał już jako nastolatek. Mając 16 lat po raz pierwszy wystąpił w filmie. Była to niema produkcja "Il Processo Clémenceau" (1917) w reżyserii Alfreda De Antoniego. W kolejnych latach otrzymywał niewielkie role w różnych zespołach teatralnych, ucząc się przy tym… księgowości.

Aktorstwo mu nie wystarczało

Z początkiem lat 30. zyskał wizerunek amanta i szybko stał się ulubieńcem włoskiej publiczności, szczególnie kobiecej części. Aktorstwo mu jednak nie wystarczało. Ciągnęło go do reżyserii. Jego pierwsze próby za kamerą były komediami, w których występował także jako aktor. Mowa tu m.in. o filmach "Szkarłatne róże" (1940) i "Magdaleno, dwója ze sprawowania" (1940).

Wraz z filmem "Dzieci ulicy" (1946) nastąpiła zmiana poruszanej przez De Sikę tematyki. Obraz został nagrodzony Oscarem dla najlepszego zagranicznego filmu nieanglojęzycznego (wówczas jeszcze pod nazwą Oscar Honorowy). Tytuł "Dzieci ulicy" we włoskim oryginale "Sciuscià" jest wersją amerykańskiego zawołania "shoeshine". Dzieci czyszczące buty wołały tak do żołnierzy amerykańskich. Był to jeden z pierwszych filmów utrzymanych w klimacie włoskiego neorealizmu, którego De Sica stał się z czasem jednym z głównych filarów.

"Złodzieje rowerów", "Cud w Mediolanie", "Umberto D."

Dwa lata po "Dzieciach ulicy" nakręcił "Złodziei rowerów" (1948). Film opowiada historię bezrobotnego ojca i jego dziewięcioletniego syna, próbujących odnaleźć potrzebny do pracy rower, który został ukradziony. Obraz ten - także nagrodzony Oscarem, uznaje się za jedno z ważniejszych osiągnięć kinematografii. W 1995 r. na stulecie urodzin kina, znalazł się na watykańskiej liście 45 filmów fabularnych, które promują szczególne wartości religijne, moralne i artystyczne. 

W 1951 r. nakręcił "Cud w Mediolanie" - nagrodzony Złotą Palmą w Cannes baśniowy komediodramat o przygarniętym przez staruszkę osieroconym dziecku. "Chciałem, aby była to baśń rozgrywająca się w XX wieku. Jej centralnym tematem jest tryumf dobroci, zasada czynienia sobie wzajemnego dobra. To jedyny polityczny przekaz mojego filmu" - tłumaczył reżyser.

Rok później wyreżyserował poświęcony swojemu ojcu film "Umberto D." (1952). Był to jeden z ostatnich filmów osadzonych w neorealistycznym nurcie. - Film o starości, o tym, jak ciężko jest żyć staremu człowiekowi we współczesnym społeczeństwie. Porażający temperaturą uczuć, ponieważ zimny charakter otoczenia, w którym żyje bohater, staje się czymś, co parzy psychikę, co powoduje, że całym sercem jesteśmy po stronie bohatera - recenzował na antenie Polskiego Radia filmoznawca prof. Marek Hendrykowski.

"Był jednym z najbardziej wpływowych twórców w historii kina"

Po odejściu od neorealizmu poświęcił się przedstawianiu włoskiej rzeczywistości społecznej, kręcąc takie filmy, jak "Złoto Neapolu" (1954), "Kobieta z Ciocii" (1960), "Wczoraj, dziś i jutro" (1963) i "Ślub po włosku" (1964). Wszystkie z nich łączy występ jednej z jego ulubionych aktorek - Sophii Loren. "Był wspaniałym mentorem, nauczył mnie, jak kierować sobą poprzez role, jak wyglądać wiarygodnie i autentycznie przed kamerą" - wspominała aktorka na łamach "Corriere della Sera". 

- Był jednym z najbardziej wpływowych twórców w historii kina, a także aktorem teatralnym i dokumentalistą. Uważa się go za jednego z ojców neorealizmu oraz czołowych reżyserów i wykonawców nurtu commedia all'italiana. Jego filmy: "Dzieci ulicy", "Złodzieje rowerów", "Wczoraj, dziś, jutro" oraz "Ogród rodziny Finzi-Continich" zdobyły Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Do nagrody tej nominowano również obraz "Małżeństwo po włosku" - powiedział PAP dziennikarz i pisarz Sebastiano Giorgi.

- Pomijając zdobyte przez niego wyjątkowe nagrody i ogromną popularność wśród widzów, De Sica uosabia obraz poranionych Włoch, które po zakończeniu II wojny światowej podnoszą się z kolan. Były to Włochy, które De Sica ukazywał nie w duchu triumfalizmu, lecz autentycznie, nie ukrywając problemów i skutecznie pomagając narodowi przejść swego rodzaju psychoanalizę - zaznaczył. - Oglądając w filmy De Siki, Włosi zaczynali dostrzegać zarówno swoje zalety, jak i wady. Kino tamtej epoki odegrało kluczową rolę w kształtowaniu Włoch w okresie późniejszego boomu gospodarczego - podsumował Giorgi.

Nie zrezygnował z aktorstwa

Pomimo reżyserskich sukcesów, nie zrezygnował całkowicie z aktorstwa. Wystąpił w takich filmach, jak "Pożegnanie z bronią" (1957), "Generał della Rovere" (1959), "Zaczęło się w Neapolu" (1960), "Trzewiki rybaka" (1968) i "Pinokio" (1972). Jednocześnie sam De Sica podkreślał, że czuje się reżyserem. - Chciałbym, aby ludzie przestali nazywać mnie aktorem. Nie jestem aktorem z powołania. Grę w filmie traktuję tylko jako hobby i… niezły sposób zarobkowania. Na dłuższą metę aktorstwo mnie męczy i gdy tylko mam możliwość, powracam do swojego prawdziwego zawodu, za jaki uważam reżyserię – powiedział w 1960 r. w wywiadzie z United Press International.

Artysta zmarł 13 listopada 1974 r. "Ludzkość w całej swojej złożoności: humor, miłosne rozczarowania, radość, szczęście, smutek. To wszystko, co oznacza bycie człowiekiem. Wszystko to znajdziesz w filmach De Siki" - ocenił Francis Ford Coppola.

Ewelina Kołaczek, PAP