O scenografii "Ojczyzny" Pawlikowskiego. Rozmowa w Trójce

W audycji "Trójkowo, Filmowo" Ryszard Jaźwiński rozmawiał z twórcami scenografii do najnowszego filmu Pawła Pawlikowskiego - "Ojczyzna". Goście opowiedzieli o kulisach wyboru scenografii, miejscach, w których realizowano zdjęcia, oraz o specyfice pracy scenografa.

O scenografii "Ojczyzny" Pawlikowskiego. Rozmowa w Trójce

O scenografii filmu "Ojczyzna" Pawła Pawlikowskiego.

Foto: screen/youtube.com/KinoSwiatPL

"Trójkowo Filmowo" ponownie wróciliśmy do filmu "Ojczyzna" w reżyserii Pawła Pawlikowskiego. Ryszard Jaźwiński rozmawiał ze scenografami Katarzyną Sobańską i Marcelem Sławińskim, dla których jest to już trzecia współpraca z reżyserem. W audycji opowiedzieli o pracy przy filmie, poszukiwaniu lokacji i o tym, jak dziś wygląda zawód scenografa.

"Mam nadzieję, że coś będziemy robili"

Jak mówi Katarzyna Sobańska, reakcja na pomysł Pawlikowskiego dotyczący filmu "Ojczyzna" była podobna do tej, która towarzyszyła jej wcześniejszym projektom realizowanym z reżyserem.

- Wydaje mi się, że nasza reakcja była jak zazwyczaj, kiedy Paweł dzwoni i mówi, że "mam nadzieję, będziemy coś robili", bo długo nie wiedzieliśmy, czy nasza praca w trakcie przygotowywania będzie zwieńczona tym, co zobaczycie państwo na ekranie. Po drugie, sam temat i sposób wydały się od razu fascynujące, ponieważ to było takie działanie wbrew wszystkiemu. Nawet po canneńskiej premierze przeczytaliśmy w niemieckiej prasie, że Pawlikowski, który jest Polakiem, bada niemiecką duszę. Na pewno wydawało się to zaskakujące, ale i interesujące, bo wybrał tę ideę w sposób niezwykły — mówi scenografka filmu "Ojczyzna".

Marcel Sławiński podkreśla z kolei, że scenariusz zawsze jest punktem wyjścia, a historie proponowane przez Pawlikowskiego za każdym razem stają się dla scenografów nowym wyzwaniem.

- Ja tutaj poprę to, co Kasia powiedziała. Bo za każdym razem, kiedy Paweł woła nas do wspólnej przygody, a to już nasza wspólna przygoda, bo przedtem była "Ida", "Zimna wojna" i teraz "Ojczyzna", to jest ciekawość przede wszystkim tego, z jakim światem się zmierzymy, z jaką historią. To stanowi dla nas też wyzwanie, bo taka jest rola scenografa, by wykreować ten świat. To jest absolutnie nasza wspólna wizja, bo taką największą radość sprawia nam to spotkanie, kiedy tęsknimy za sobą i możemy się przy danym projekcie spotkać ze sobą. Scenariusz zawsze jest punktem wyjścia i później staramy się go sobie wyobrażać, gdzie znaleźć te miejsca. W tym przypadku 1949 rok, Thomas Mann — ta historia jest tak interesująca, że pobudza wyobraźnię i chęć zanurzenia się w tę rzeczywistość - mówi Marcel Sławiński.

Posłuchaj audycji w Trójce:

"Jest coraz trudniej dla scenografów"

Sławiński zwraca uwagę, że praca scenografów staje się coraz trudniejsza. Zdjęcia do filmu w 90 proc. realizowano w Polsce, ale część scen powstawała także w hali produkcyjnej.

- Ja myślę, że jest coraz trudniej dla scenografów, bo oprócz tego, że czytając scenariusz, mówimy: "Dobrze, fajnie, super, możemy to sobie wyobrazić", później jest kolejny krok, czyli: "Dobra, w którą stronę, w jakie miejsce, w jaką krainę pojechać i gdzie znaleźć albo zbudować ten świat?". Opowiadaliśmy wcześniej, że to był Dolny i Górny Śląsk. 90 proc. tych lokacji zostało zbudowanych i wykreowanych w Polsce, aby stworzyć tę tkankę wizualną. Część odbyła się też na hali zdjęciowej. To wszystko jest jakby magią kina - po to, żeby uwieść widza i żeby ten świat był przekonujący - mówi Sławiński.

Jak dodaje Katarzyna Sobańska, w pracy scenografa ważne jest również szukanie miejsc, których widzowie wcześniej nie oglądali na ekranie i które mają własny, oryginalny charakter. Przy "Ojczyźnie" udało się takie przestrzenie odnaleźć.

- Jest tutaj kilka takich specjalnych rodzynków, które dostrzegą widzowie śledzący tło scenograficzne w polskim i nie tylko polskim filmie. Udało nam się znaleźć takie miejsca, które zachwyciły nas i po raz pierwszy się przed nami otworzyły - mówi Katarzyna Sobańska.