Maciej Płaza: Kasperl ma wielu ojców - Dyla Sowizdrzała, Marchołta, Łazika z Tormesu
"Kasperl i Margit" to najnowsza powieść Macieja Płazy rozpoczynająca się w Poznaniu, w roku 1903. I właśnie o niej, z jej autorem, znanym pisarzem i tłumaczem Maciejem Płazą rozmawiał w audycji "Plik Tekstowy" Max Cegielski.
Maciej Płaza, autor książki "Kasperl i Margit"
Foto: Dorota Gacek/PR
Rok 1903. Wśród poznańskich rynsztoków na świat przychodzi Kasperl. Analfabeta z niewiarygodnym słuchem muzycznym i skłonnością do pakowania się w tarapaty. Wkrótce zaczyna brylować na ulicy, a jego znakiem rozpoznawczym staje się akordeon i śpiew. Równocześnie, po drugiej stronie miasta, dziewczynka z zamożnej rodziny po jednym ze spektakli postanawia, że zostanie aktorką. Lata później przybiera imię Margit i staje się boginią berlińskiej sceny.
Pograniczny świat Polaków i Niemców chwieje się w posadach. Galopuje postęp, rozkwita popkultura, sztuka, a zaraz za wolnością idą niebezpieczne idee. Kasperl i Margit zostają wrzuceni w wir zdarzeń, w których człowiek jest jedynie marionetką w rękach znacznie potężniejszych sił. Rozpięta na trzy dekady powieść Macieja Płazy to misternie skonstruowany melodramat i zarazem komedia łotrzykowska pełna dwudziestowiecznego życia. Ukazuje panoramę epoki w jej nieustannym fermencie: od wielkiej wojny, przez powstanie wielkopolskie, po narodziny nazizmu. Rejestruje unikalne gwary, prowadzi drogami nędzy oraz przepychu.
"Kasperl i Margit" to powieść o graniu różnych ról
Pierwsze pytanie, które się nasuwa już na początku lektury, brzmi "kim jest bohater książki i jak właściwie ma na imię: Kasperl czy Kacper?". To jest o tyle ważne i znamienne, ze ta różnica wprowadza od razu określone konteksty kulturowo-historyczne.
- Kasperl ma na imię Kacper, tak samo jak Margit ma na imię Małgorzata. To jest powieść między innymi o przybieraniu różnych ról w życiu, zwłaszcza przez muzyków. Tak, jak Kasperl jest muzykiem ulicznym, grajkiem, Margit jest aktorką i ukrywa swoje rzeczywiste imię. Ponieważ to jest powieść o przybieraniu pewnych pseudonimów i o przybieraniu pewnych ról, to też Małgorzata i Kacper stają się Margit i Kasperlem - mówi Maciej Płaza. - Kasperl i Kacper to nie jest duża różnica: jedno i drugie określało w historii niemieckojęzycznego teatru lalkowego takiego łotrzyka, hultaja, anarchistę. To odpowiednik włoskiego Pulcinelli [pol. Poliszynel - red.], czy angielskiego Puncha. I Margit odkrywa, że on jest tym Kasperlem z teatru lalkowego - wskazuje.
- Kasperl ma wielu ojców: jest nim Dyl Sowizdrzał, Marchołt czy Łazik z Tormesu ze znanej hiszpańskiej powieści łotrzykowskiej. Cały cały zastęp tych sowizdrzałów, łazików, hultajów z plebejskiej literatury europejskiej ostatnich kilkuset lat, to są jego ojcowie i wujowie - dodaje ze śmiechem.
Maciej Plaza "Kasperl i Margit" Człowiek nieznaczący, niezauważalny na salonach
Kasperl/Kacer jest bohaterem, który przemieszcza się, porusza pomiędzy dwoma światami: tym ludowym, plebejskim, ulicznym a ówczesnymi salonami. Jest komentatorem rzeczywistości, jest artystą, trafia też w kręgi artystyczne.
- Chociaż te kręgi mu nie imponują: on się nie garnie do sławy tak, jak garnie się jego berliński przyjaciel Bertold Brecht. Ale też trafia na salony dzięki temu, że jest człowiekiem nieznaczącym, niezauważalnym, przez to, że jest z nizin, że właściwie nikt się z nim nie liczy. Że jest właśnie sowizdrzałem, łotrzykiem, błazenkiem, jak określa go Jan Paderewski, na którego też trafia - tłumaczy rozmówca Maksa Cegielskiego. - Sowizdrzał, łazik, marchołt ma tylko dwie rzeczy dzięki którym może przetrwać i coś znaczyć w świecie: talent artystyczny i zmysł humoru, instynkt błazenady. To pozwala mu być tolerowanym, dopuszczanym do możnych tego świata - opowiada.
Kasperl: naturalny, ludowy talent
Dzięki swojemu niezwykłemu talentowi i dzięki akordeonowi, staje się komentatorem rzeczywistości. Wydarzenia światowe, ale też lokalne emocje przekuwa na sztukę.
- To jest grajek uliczny: gra, żeby zarobić. Dlatego gra to, co sobie publiczność życzy: na polskich ulicach gra polskie piosenki, a na niemieckich ulicach pieśni są niemieckie. Jest pod tym względem "obrotowy". Ale to też jest naturalny talent poetycki - on tę poetyckość, tę muzyczność, ma w sobie. Piosenka jest językiem, którym on mówi o świecie i komentuje rzeczywistość - wyjaśnia Maciej Plaza. - Przekuwa też, przetapia na piosenki opowieści, które go poruszyły. Które usłyszał od swojego kumpla, przyjaciela, trochę przybranego ojca, Romana, który przynosi mu straszne opowieści z frontu zachodniego I wojny światowej. I on śpiewa, co się dzieje na froncie – zdradza.
- To jest taki grajek naturalny, instynktowny - jak go później określają Bertold Brecht i Tomasz Man, którego też trafia w swoich peregrynacjach. Naturalny, ludowy talent - dodaje.
Całej rozmowy można wysłuchać »TUTAJ«.
Piotr Radecki