Jane Campion powraca za kamerę! Zdobywczyni Oscara nakręci musical
72-letnia Jane Campion po zdobyciu Oscara za "Psie pazury" (2021) miała skończyć z kręceniem filmów i zająć się swoją szkołą filmową w rodzinnej Nowej Zelandii. Jednak reżyserka zmieniła plany: właśnie pracuje nad swoim pierwszym musicalem. I nie zdradza żadnych szczegółów.
Jane Campion
Foto: Jean-Christophe Bott/Associated Press/East News
Jane Campion była przewodniczącą jury podczas niedawno zakończonego festiwalu filmowego w Taorminie. W tymże jury zasiadała również Holly Hunter, aktorka, która zagrała główną rolę w słynnym "Fortepianie”, filmie, który uczynił Campion pierwszą kobietą w historii nagrodzoną Złotą Palmą. I właśnie podczas wywiadu udzielonego Variety we Włoszech, reżyserka przyznała, że pracuje nad nowym filmem. I że będzie to musical.
Wykorzystać wolną rękę do realizacji swoich planów
A przecież jeszcze niedawno wydawało się, że Campion zamknęła ten etap życia. Przed "Psimi pazurami" przez ponad 12 lat milczała. A po ukończeniu tego dramatu, który przyniósł jej Oscara za reżyserię, była przekonana, że to już koniec. I planowała skupić się na prywatnym projekcie: nazwanej "A Wave in the Ocean” szkole filmowej dla młodych twórców w rodzinnej Nowej Zelandii częściowo finansowanej przez Netflixa.
A jednak coś się zmieniło: jak sama przyznała, sukces "Psich pazurów" dodał jej sił, ale także wolną rękę w realizacji swoich projektów. I zamierza z tego skorzystać: według nieoficjalnych informacji we współpracy z Netfliksem, który, jak mówi Campion, już raz okazał się "niewiarygodnie szczodry". Na razie wiadomo tylko tyle: musical będzie. Co dokładnie, kiedy i z kim - to nowozelandzka reżyserka zachowuje dla siebie.
"Fortepian" i niewygodna prawda o Weinsteinie
Duży fragment rozmowy poświęcony był również "Fortepianowi” (1993). Ten dramat o niemej kobiecie i jej córce zesłanych do Nowej Zelandii, z niewielkiego dramatu artystycznego (budżet: 7 milionów dolarów) stał się globalnym hitem kasowym (140 milionów dolarów na całym świecie) i zdobył trzy Oscary, przynosząc Campion statuetkę za scenariusz oryginalny.
Zapytana, jak to się stało, reżyserka nie owijała w bawełnę: przyznając, że Harvey Weinstein, dopuścił się rzeczy przerażających, ale stwierdziła, że naprawdę kochał kino. I jako ówczesny szef Miramaksu, które wykupiło prawa do filmu oraz twórca kampanii oskarowej był odważny - a strategia marketingowa "Fortepianu" była właśnie jego dziełem.
#MeToo, patriarchat i kino, które chcą kobiety
Zapytana, czy sytuacja kobiet zmieniła się w ciągu trzech dekad od premiery "Fortepianu", Campion przyznała, że nie wie więcej niż przeciętny obserwator. Ma jednak poczucie, że patriarchat próbuje odzyskać stracony grunt i za ruch #MeToo trzeba zapłacić wysoką cenę i wskazała m.in. na ograniczanie prawa do aborcji w Stanach Zjednoczonych. Zaraz dodała jednak coś pozytywnego: kobiety dziś zarabiają inaczej niż kiedyś, mają własne zawody, własne pieniądze - i chcą kina, które mówi do nich, a nie tylko filmów Marvela. Ten apetyt, jak zauważyła, widać szczególnie w telewizji i materiałach internetowych, a to z kolei realnie zwiększa szanse dla reżyserek.
Wspominała też swoją współpracę z założoną przez Francisa Bouyguesa francuską firmą producencką Ciby 2000. Ludźmi, którzy wcześniej budowali drogi, aż jeden z nich obejrzał "Ostatniego cesarza" Bertolucciego i zdecydował przeznaczyć część swojej fortuny na podobne filmy, dając twórcom pełną wolność. - Takich momentów miałam w karierze kilka. A właśnie ten dał mi możliwość nakręcenia "Psich pazurów" - podsumowała.
Na razie wiemy tylko tyle: musical będzie. Co dokładnie, kiedy i z kim — to Campion zachowuje dla siebie. Po czterdziestu latach w branży chyba zdążyła zarobić sobie na prawo do takiej tajemnicy.
Piotr Radecki