"Nam się nie śpieszy". Steve Harris o nowej płycie Iron Maiden

Iron Maiden w latach 2025 i 2026 świętują 50-lecie działalności podczas specjalnej trasy koncertowej. Po zespole odpowiedzialnym za jedne z największych przebojów heavy metalu można było spodziewać się regularnej aktywności wydawniczej, tymczasem od premiery ostatniego albumu minęło już pięć lat. Do sprawy odniósł się lider formacji, Steve Harris, który podkreśla, że Iron Maiden nie czują presji związanej z nagrywaniem nowej płyty.

"Nam się nie śpieszy". Steve Harris o nowej płycie Iron Maiden

Steve Harris o nowej płycie Iron Maiden.

Foto: PAP/Avalon

Iron Maiden od dekad pozostają jednym z najważniejszych zespołów w historii heavy metalu. Grupa, która działa od 1975 roku, ma na koncie 17 albumów studyjnych – od debiutanckiego "Iron Maiden" z 1980 roku po "Senjutsu" z 2021 roku. Od premiery ostatniego wydawnictwa minęło więc już pięć lat, dlatego coraz częściej powraca pytanie o kolejną płytę. Steve Harris nie wyklucza, że klasycy heavy metalu ponownie wejdą do studia, ale jasno sugeruje, że fani muszą uzbroić się w cierpliwość.

Kiedy nowa płyta Iron Maiden? Steve Harris się nie spieszy

W rozmowie z "Kerrang!" Harris przyznał, że nie ma nic przeciwko dalszemu nagrywaniu. Zaznaczył jednak, że nowy album Iron Maiden może powstać dopiero wtedy, gdy cały zespół będzie na to gotowy. Z jego słów wynika, że ten moment raczej nie nadejdzie szybko.

- Nie mam problemu z nagraniem nowej płyty, ale uważam, że jeśli mamy ją nagrać, to musi być to odpowiedni moment. Wszyscy muszą tego chcieć. Nie twierdzę, że nie nagramy płyty, ale mam na myśli, że się nam nie spieszy - mówi basista i lider Iron Maiden.

Posłuchaj audycji w Trójce:

Bruce Dickinson chciałby płyty

Inaczej na sprawę patrzy Bruce Dickinson. Wokalista Iron Maiden deklaruje gotowość do pracy nad nowym materiałem i sugeruje, że to Harris jest bardziej przywiązany do koncertowego trybu działania zespołu. Zdaniem Dickinsona basista wolałby kontynuować kolejne trasy, zamiast wracać do studia.

- Wolałbym nagrać kolejny album niż ruszyć w kolejną trasę. Gdybym miał wybierać, wybrałbym raczej płytę, ale Steve ma inne zdanie. On by koncertował, koncertował i koncertował, aż pewnie umrze na scenie. Koncerty są fajne, ale to nic nowego. A ja lubię tworzyć nowe rzeczy - mówi Dickinson.

Czytaj także:

Mateusz Wysokiński