"Sny o słoniach" Wernera Herzoga, czyli wyprawa w duchu "Moby Dicka"
Dokumentalne "Sny o słoniach" Wernera Herzoga cieszyły się ogromną popularnością w trakcie 23. festiwalu Millenium Docs Against Gravity. A od piątku, 12 czerwca, film będzie można obejrzeć w kinach.
"Sny o słoniach", reż. Werner Herzog
Foto: mat. prasowe
Szaleni naukowcy i podróżnicy to ulubieni bohaterowie filmów Wernera Herzoga. Tym razem reżyser skupia się na poszukiwaniu olbrzymich słoni-duchów, których daleki krewniak, największy słoń, jakiego zna ludzkość, został wystawiony w Muzeum Historii Naturalnej w Waszyngtonie. Dr Steve Boyes poszukuje ich na niezamieszkałym płaskowyżu w Angoli - terenie wielkości Anglii, który tubylcy nazywają końcem świata. Niemiecki reżyser dokumentuje obsesje, marzenia i pracę wyobraźni swojego bohatera.
Pogoń za czymś, co jest niedoścignione
Werner Herzog, mistrz niemieckiego kina, zasłynął niezwykłymi filmami, Jak "Aguirre, gniew boży" (1972), "Zagadka Kaspara Hausera" (1974), Stroszek" (1977), "Nosferatu wampir" (1979) czy "Fitzcarraldo" (1982). Ostatnimi zaś laty zaczął się spełniać przede wszystkim jako autor dokumentów.
- Od 12 czerwca będziemy mieli wyjątkową okazję, aby w kinach całej Polski ruszyć w podróż w poszukiwaniu słoni-widm (jak mówi angielski tytuł "Ghost Elephants"), czy spełniać, jak mówi polski tytuł, "Sny o słoniach". Tytułowe sny odwołują się do marzenia głównego bohatera, doktora Boyesa. Spędził lata na tym, aby odnaleźć potomków w prostej linii największego słonia, którego zna ludzkość. Został on wystawiony w Muzeum Historii Naturalnej w Waszyngtonie - mówi Mateusz Góra, selekcjoner festiwalu Millenium Docs Against Gravity. - I w pewnym momencie zadaje sobie pytanie, czy chce je odnaleźć? Czy nie lepiej by było, gdyby one pozostały poza zasięgiem człowieka, zanurzone w lesie, w którym żyją do tej pory? Ich populacja i tak dramatycznie spada. A z drugiej - o tym, żeby pozostawić je w spokoju. Żeby były niedoścignionym marzeniem, ale dzięki temu mogły żyć - wskazuje.
- To po prostu wspaniała wyprawa w duchu "Moby Dicka" i poszukiwania białego wieloryba. Zresztą sam bohater wspomina, że to podobna opowieść o pogoni za swoimi marzeniami i o czymś, co jest niedoścignione - dodaje.
Jak inni ludzie postrzegają stworzenia, naturę
"Sny o słoniach" doskonale wpisują się w dotychczasową twórczość Wernera Herzoga, gdyż on, nawet jeśli opowiada o zwierzętach, to jednak przede wszystkim mówi - o ludziach. - Herzog zawsze opowiada o ludzkich marzeniach i podążaniu za ich spełnieniem. Chce lepiej poznać zakamarki ludzkiej duszy i sposób, w jaki funkcjonujemy w różnych kulturach. I to, w jaki sposób ludzie, którzy pochodzą z innych miejsc i innych, często bardziej pierwotnych kultur, odbierają rzeczywistość - tłumaczy rozmówca Ryszarda Jaźwińskiego. - A w tym filmie, spotykając tropicieli pochodzących właściwie z miejsca, gdzie w ogóle narodził się człowiek, zastanawia się, jaki jest ich kontakt z przyrodą, jak oni postrzegają stworzenia, naturę. Dla Herzoga i jego bohatera jest też niezwykle inspirujący sposób, w jaki oni są w stanie zrozumieć, wtopić się w naturę. Dla nas zupełnie niedostępny… - opowiada.
Całej audycji można wysłuchać »TUTAJ«.
Piotr Radecki