Pomnik dla cichych bohaterek. W hołdzie akuszerkom i położnym

W "Brakującej Połowie Dziejów" spotkanie z Sabiną Jakubowską, autorką bestselerowej dwutomowej sagi "Akuszerki" i "Położne". Powieści przywracają pamięć o kobietach towarzyszących innym kobietom w najbardziej przełomowych momentach życia.

Pomnik dla cichych bohaterek. W hołdzie akuszerkom i położnym

Sabina Jakubowska jest autorką dwutomowej sagi "Akuszerki" i "Położne"

Foto: Jacek Dominski/REPORTER/EastNews

Ile w "Akuszerkach" i "Położnych" jest historii, a ile literackiej wyobraźni? Skąd autorka czerpała wiedzę o świecie dawnych akuszerek? - Większość bohaterek jest fikcyjna, wykreowana, wymyślona, zrodzona z mojego umysłu, koniec, kropka - deklarowała w "Brakującej Połowie Dziejów" Sabina Jakubowska. 

Posłuchaj audycji w Trójce:

Postać prababki autorki inspiracją 

Kto jest prawdziwy? - Prawdziwa jest Anna Czernecka, która pojawi się tam jako postać taka trzecioplanowa, może czwartoplanowa w "Akuszerkach". Ale tak naprawdę nazywała się moja prababka pochodząca z Jadownik, która żyła od 1858 do 1950. Pewnego dnia pojechała do Krakowa, żeby się uczyć w Cesarsko-Królewskiej Szkole Położnych - opowiadała gościni audycji. 

Babka Sabiny Jakubowskiej kupiła zeszyt, atrament i pióro i pracowicie w tym zeszycie notowała lekcje po lekcji, czego uczono panią uczennicę, bo tak tytułowano te młode kobiety, które tam przyszły się uczyć. - I ten zeszyt u nas został. Postanowiłam użyć tego zeszytu, żeby nim zilustrować tym prawdziwym źródłem historycznym pokazującym, czego uczono młode adeptki do tego zawodu w XIX wieku w Krakowie - mówiła.

Położne w XIX wieku jak urzędniczki stanu cywilnego 

Prababka autorki była w lokalnej społeczności ważną postacią. Przyjęła na świat 2132 dzieci. Ta liczba jest udokumentowana w księgach parafialnych. -Proboszczowie tamtych lat, od połowy XIX wieku spisywali nazwiska akuszerek, bo były one urzędniczkami niejako stanu cywilnego, które swoją obecnością świadczyły, że to dziecko prawdziwie w tej rodzinie przyszło na świat - wyjaśniała Jakubowska. 

Autorka przy okazji pisania książki odkryła, że jej prababka, choć była matką dwóch synów, to w rzeczywistości urodziła ośmioro dzieci, z czego sześcioro zmarło. Miała opinię dość nieprzyjemnej kobiety, ale fakt śmierci jej dzieci pozwolił autorce spojrzeć na jej historię z innej perspektywy. - I ja nagle ją
zobaczyłam jako kobietę, która uniosła tyle strat i dalej była w stanie wyjść ku cudzym dzieciom, ku tym kobietom rodzącym i dać im całą troskę i opiekę, dzięki której pamiętano ją jeszcze wiele lat później - wspominała. 

Pomnik dla cichych bohaterek

Choć obie powieści Sabiny Jakubowskiej są pełne fikcyjnych bohaterek, to stanowią uniwersalny przykład pracy akuszerek położnych, które przyjmują porody w każdym miejscu na całym świecie.  - Dlatego moje powieści są takie grube, bo ja na nich buduję pomnik dla tych cichych bohaterek - podsumowała gościni "Brakującej Połowy Dziejów".