Ziemowit Szczerek: nie dałbym rady żyć, jak mój bohater, Franc Kary

"Baciary z piekła rodem" to druga powieść kryminalna Ziemowita Szczerka, która rozgrywa się w alternatywnej rzeczywistości, a bohaterem jest prywatny detektyw Franc Kary. I właśnie o tej książce, ale także fascynacji alternatywną historią Polski. Max Cegielski rozmawiał z pisarzem w audycji "Plik tekstowy".

Ziemowit Szczerek: nie dałbym rady żyć, jak mój bohater, Franc Kary

Ziemowit Szczerek gościem Maksa Cegielskiego w audycji "Plik tekstowy"

Foto: PAP/Jarek Praszkiewicz

Po wydarzeniach opisanych w powieści "Cham z kulą w głowie", Franc Kary przeniósł swoją działalność do Lwowa. Prowadzi biuro detektywistyczne "Semper Fidelis", ale też rozkoszuje się radosną atmosferą tego miasta, jakże różną od poważnej i mrocznej Warszawy. Ale niespodziewanie Lwów spływa krwią: ktoś zabija ludzi i układa ich ciała w tajemnicze symbole. I chcąc nie chcąc Franc Kary musi rozpocząć śledztwo…


Dlaczego Krzysztof Kolumb nie był Polakiem?

Zarówno obie książki o Francu Karym, jak i poprzednie - "Rzeczpospolita zwycięska" "Siwy dym albo pięć cywilizowanych plemion" - zajmują się, mniej lub bardziej bezpośrednio, alternatywną historią Polski.

- To jest chyba moja obsesja, która zaczęła się dawno temu i którą przypisuję ogólnie głębokim pokładom polskiej duszy. Jako Polak byłem przede wszystkim wychowywany jako Polak, a poza tym jako człowiek, w którego głowie zasadzono tę niebezpieczną ideę, że Polska jest jednym z ważniejszych krajów świata, krajem wielkim, krajem, który odcisnął swój ślad na dziejach świata. A kiedy poznawało się to wszystko później, okazywało się, że to wszystko jest tromtadracja, dość klasyczna zresztą dla nas. Kiedy byłem dzieckiem, byłem przekonany że Kolumb był Polakiem - bo jeżeli Kopernik był Polakiem, to dlaczego nie Kolumb? - mówi Ziemowit Szczerek. - Mam wrażenie, że kiedyś to był polski sport narodowy: wyobrażanie sobie co było, gdyby nie było rozbiorów, gdyby wygrać drugą wojnę… Zacząłem się bawić tą konwencją: bardzo bawi mnie lepienie z tego lepiszcza nowych ulepków, jakiś nowych bytów, które mogą być zaskakujące (…) Chciałbym tutaj pchnąć trochę więcej wątków, więc pozwalam sobie w tych książkach robić wycieczki o wiele dalej, w jakieś mniej oczywiste rejony - wyjaśnia.


Ziemowit Szczerek "Baciary z piekła rodem" Ziemowit Szczerek "Baciary z piekła rodem"

Nonszalanckie podejście do konwencji

"Cham z kulą w głowie" zaczyna się od informację wprost, że to jest zabawa z konwencją noir. Jednak po przeniesieniu Karego do słoneczno-knajpianego Lwowa, ta konwencja noir wydaje się mocno rozrzedzona…

- Zrobiłem to celowo. Przypomnę, ze "Cham z kulą w głowie" to historia alternatywna, w której Polska w 1939 roku wygrywa z Hitlerem. Warszawa stoi, co więcej rozbudowano ją o nową dzielnicę rządowo-biznesową. Odpowiada za nią Stanisław Szukalski, mamy więc te wszystkie mrokodrapy z piłsudskimi, dmowskimi połączonymi z azteckimi orłami i tak dalej. I Warszawa była faktycznie noir: tam pada, wiadomo - północ. A Lwów jest słodki, słoneczny i tam to wszystko dzieje się w tamtym środku lata - opisuje rozmówca Maksa Cegielskiego. - Szczerze mówiąc, bardzo mi się podoba ta nonszalancja, z jaką w USA podchodzi się do rzeczywistości. Gatunek noir mocno eksponuje eksploatuje Kalifornię. A w Los Angeles też nikt za bardzo nie nosił tych fedor i prochowców - przecież tam jest gorąco, człowiek zapłaciłby się pod tym wszystkim. A jednak tam konwencja nijak się ma do warunków naturalnych. Więc stwierdziłem, że jeśli im wolno, to ja też mogę - tłumaczy ze śmiechem.

Franc Kary - detektyw noir, który wie, że jest noir

Często się zdarza, że bohater powieści, ma wiele cech wspólnych z autorem go opisującym. Czy w tym przypadku jest podobnie?

- Wszyscy mi to zarzucają… Musiałbym na Karego rzutować rzeczy, których mi brakuje: nie jestem mistrzem sztuk walki ani byłym komandosem i tak dalej. Ale może faktycznie dzielę z nim niektóre rzeczy, które prościej się realizuje? Może mam jakieś skłonności autodestrukcyjne, o których zresztą nie wypada mówić w dzisiejszych czasach, bo dzisiejsze czasy, pewnie i słusznie, odchodzą od takich wzorców. Ale ja w tej książce nie odchodzę, bo to jest konwencja - wskazuje autor "Baciarów z piekła rodem". - Kary zdaje sobie sprawę że jest detektywem noir: ma krótkie nazwisko i ma wszystkie cechy dyrektywa noir. A ja się nazywam Ziemowit Szczerek, pochodzę z Radomia, urodziłem się 10 kwietnia i w gruncie rzeczy też spełniłem wszystkie warunki pisarza, który zajmuje się Polską i polskością. Tak samo jak Franc Kary spełnia wszystkie cechy detektywa noir. Więc są nami przerzucone jakieś mosty między, ale ja nie dałbym rady tak żyć - stwierdza.

Całej rozmowy można posłuchać »TUTAJ«.


Piotr Radecki