"To nie są tanie odrzuty". Album z niewydanymi utwórami Van Halen się ukaże

Van Halen zakończyli działalność w 2020 roku po śmierci gitarzysty i współzałożyciela zespołu, Eddiego Van Halena. W archiwach grupy pozostały jednak niepublikowane nagrania, które mają ujrzeć światło dzienne w najbliższym czasie. O projekcie opowiedział gitarzysta Toto, Steve Lukather, podkreślając, że chodzi o materiał naprawdę wysokiej jakości.

"To nie są tanie odrzuty". Album z niewydanymi utwórami Van Halen się ukaże

Ukaże się album z niepublikowanymi nagraniami Van Halen.

Foto: Backgrid/East News

Już od pewnego czasu pojawiają się informacje, że Van Halen może doczekać się jeszcze jednej płyty. Choć działalność zespołu zakończyła się w 2020 roku po śmierci Eddiego Van Halena, jego brat i perkusista formacji, Alex Van Halen, zapowiadał wydanie materiału, nad którym pracował z gitarzystą przed jego odejściem. Teraz o kulisach tego projektu opowiedział Steve Lukather z Toto, który jest zaangażowany w prace nad wydawnictwem.

"Mówię wam, to nie są tanie odrzuty"

Jak podkreśla Lukather, materiał pozostawiony przez Van Halena ma być naprawdę wartościowy i nie należy traktować go jako próby wykorzystania fanów przy pomocy słabszych, archiwalnych nagrań.

- Mówię wam, to nie są jakieś tanie odrzuty. Kiedy po raz pierwszy usłyszałem te numery, złapałem się za głowę i zapytałem Alexa: "Jak mogliście, do cholery, tego wcześniej nie wydać?!". Odpowiedział, że po prostu nikt nie potrafił wtedy napisać do tych numerów odpowiednich linii wokalnych. Jeśli więc myślicie, że to kupa śmieci, którą próbujemy na siłę posklejać, żeby wyciągnąć kasę od biednych fanów, to się grubo mylicie. Gwarantuję jakość - przyznał Lukather w wywiadzie dla magazynu "Guitar Player".

Posłuchaj audycji w Trójce:


Lukather nie zagra na gitarze. Będzie producentem

Co ciekawe, Lukather nie planuje nagrywać partii gitarowych na potrzeby wydawnictwa. Choć od lat jest gitarzystą Toto, w tym projekcie jego rola ma polegać przede wszystkim na wsparciu Alexa Van Halena i pracy producenckiej nad materiałem.

- Jestem po to, aby wspierać Ala jako jego skrzydłowy i pytać: "Jak mogę ci w tym pomóc?". Jestem tam, by powiedzieć: „Chcesz, żebym pomógł ci przy wokalach? Jak mamy zrobić te miksy?”. Chodzi o zapewnienie kontroli jakości przez kogoś, komu on ufa - podsumował.

Czytaj także:

Mateusz Wysokiński