"Nie myślę o sobie jak o poecie". Tomasz Lipiński gościem Trójki

Tomasz Lipiński, muzyk legendarnych zespołów Tilt, Brygada Kryzys i Izrael, był gościem Michała Nogasia w audycji "Przy Stole". Okazją do spotkania była rocznica 4 czerwca 1989 roku - dnia pierwszych powojennych, częściowo wolnych wyborów, które stały się ewenementem w realiach PRL i jednym z fundamentów politycznej rzeczywistości III RP. Rozmowa dotyczyła nie tylko muzyki, ale także wolności i doświadczenia tamtych dni.

"Nie myślę o sobie jak o poecie". Tomasz Lipiński gościem Trójki

Tomek Lipiński w Trójce.

Foto: Trójka - Polskie Radio

4 czerwca 1989 roku odbyły się pierwsze po wojnie częściowo wolne wybory. Z tej okazji w audycji "Przy Stole" Michał Nogaś spotkał się z Tomaszem Lipińskim – jedną z ikon muzyki tamtego czasu. Rozmowa dotyczyła zarówno twórczości, jak i realiów, w których powstawały najważniejsze piosenki artysty. Można odsłuchać jej na stronie internetowej Trójki i obejrzeć w serwisie YouTube. 

Posłuchaj audycji Trójki:

Tomasz Lipiński w Trójce. Spotkanie w audycji "Przy Stole"

Audycję otworzył utwór "Centrala", nagrany przez Lipińskiego z Brygadą Kryzys. Jak opowiada muzyk, piosenka wyrastała z osobistej zabawy myślowej z końcówki PRL-u.

- Miałem taką zabawę sam ze sobą w czasach ponurego PRL. Kiedy długo czekałem na autobus, to tak sobie wyobrażałem, że wysyłam sygnał do centrali, a centrala przysyła mi autobus. (...) Centrala była słowem, które w tamtych czasach mówiło bardzo dużo. (...) To było magiczne słowo. (...) Nie wiem, jak mi się to wszystko złożyło ostatecznie w ten tekst, bo ten cały proces pisania tekstów jest dość tajemniczy. Nagle skądś, nie wiadomo skąd, pojawia się jakiś pomysł i nie wiadomo właściwie dlaczego. Bob Dylan, zapytany kiedyś o jedną ze swoich piosenek, powiedział: "No tego się nie da usiąść i napisać, i wymyślić. To jest tajemnica. Nie wiadomo, jak się dzieje". Ja nie potrafię tak intelektualnie opisać, prześledzić tego procesu, bo z niczego nagle przychodzi ci do głowy coś, co się dzieje. Układasz to później oczywiście - mówi Lipiński w rozmowie z Michałem Nogasiem.

Artysta zwraca uwagę, że w tamtej rzeczywistości central było wiele, a ich obecność wynikała z samej konstrukcji systemu komunistycznego.Co ciekawe, Lipiński dostrzega podobieństwa między tamtym modelem a współczesną rzeczywistością korporacyjną.

- To taki bardzo hierarchiczny system. Model parawojskowy, można powiedzieć. Jako uczeń liceum przeczytałem z ciekawości taką niezbyt grubą książeczkę, która się nazywa "Krótka historia WKP(b)". I to był taki katechizm partyjny, tak? Bo to była cała historia, jak powstała partia bolszewików Lenina. Tam są zawarte wszystkie tezy Lenina, cała jego koncepcja funkcjonowania świata. I to jest świat zbudowany w sposób paramilitarny, militarny, hierarchiczny, scentralizowany, wielopoziomowy. Gdzie z dołu do góry płyną meldunki, a z góry na dół płyną rozkazy. I to jest ciekawe, bo w podobny sposób przecież zbudowane są korporacje biznesowe na świecie - mówi gość audycji "Przy Stole".

"Dlatego nie uważam się za poetę"

Lipiński podkreśla, że nie myśli o sobie jako o poecie. W swojej twórczości znacznie bliższa jest mu prostota, kondensacja przekazu i opowiadanie historii niż podniosły ton czy rozbudowane metafory.

- Nigdy nie było moją intencją, albo inaczej powiem, ja nigdy w życiu nie prosiłem o żadne zaszczyty, nagrody. Trochę się czuję nieswojo, jak ludzie mnie przedstawiają, używając ważkich słów. (...) Nigdy w życiu nie myślałem o sobie jako o poecie. Ja jestem na bakier z poezją. Polska poezja jest pełna metafor, wszystko jest takie szalenie napuszone, wszyscy chcą być tacy napuszeni. A ja lubię taką prostotę. Jak jakieś odwołania do poezji, to do poezji haiku, do jakichś bardzo prostych form, które zmuszają do pewnej kondensacji przekazu. To mnie jakoś kręci najbardziej. Dlatego się nie uważam za poetę. (...) Jak już muszę, to mówię, że jestem opowiadaczem historii - mówi gość audycji.

Artysta przyznaje także, że fakt, iż jego muzyka wciąż znajduje odbiorców, traktuje jako szczególny rodzaj życiowego szczęścia.

- Spotykam do dziś, a to już jest prawie 50 lat, ludzi, którzy chcą tego słuchać, chcą mieć kontakt z tym. Ja to sobie poczytuję jako rodzaj takiego szczęścia, błogosławieństwa życiowego, bo cała moja postawa wynikała z takiej mojej potrzeby, że ja bardzo chciałem to robić. Bo w moim młodym życiu muzyka, piosenki, to, co niosły ze sobą, były bardzo ważne i w znacznym stopniu mnie ukształtowały. Więc chciałem robić coś takiego ważnego, trochę być też odkrywcą, bo to jest też droga w nieznane. Odkrywa się nowe przestrzenie i próbuje się je jakoś udostępniać ludziom - mówi gość Trójki.

4 czerwca 1989 roku odbyły się pierwsze powojenne, częściowo wolne wybory. Michał Nogaś zapytał Lipińskiego, czy właśnie wtedy można było poczuć, że strach przestaje być podstawowym doświadczeniem życia w systemie. Zdaniem artysty pierwsze sygnały tej zmiany pojawiły się jednak wcześniej.

- Coś takiego wydarzyło się wcześniej. Rzeczywiście ten system miał w sobie coś takiego, że fundamentem było to, że trzeba się było bać. Bo to był system oparty na zarządzaniu przez strach. Pierwszy moment, kiedy to zniknęło, to był pierwszy dzień strajku generalnego w 1980 roku, w sierpniu. Ja wylądowałem wtedy we Wrocławiu. (...) Stanęły pociągi, autobusy, krótko mówiąc, Polska stanęła. I zdarzyło się coś zupełnie niesamowitego, bo to było tak, jakby coś puściło, coś się otworzyło. Ludzie zaczęli się inaczej poruszać, uśmiechać do siebie. Nawet radiowozy, nyski, zatrzymywały się na przystankach i woziły ludzi, bo nie działała komunikacja miejska. To było doświadczenie solidarności w jej najbardziej autentycznym wymiarze, takim bezpośrednim - mówi artysta.

Odnosząc się do współczesności, Lipiński mówi o rosnącej polaryzacji, ale także o końcu modelu świata, który ukształtował się po zimnej wojnie.

- Cykliczna natura rzeczywistości. Jak wahadło odchyla się w jedną stronę, to potem odchyla się w drugą stronę. Państwo czy jakakolwiek forma organizacji ludzkiej najlepiej funkcjonuje wtedy, kiedy skrajności nie decydują o tym, co się dzieje. Kiedy cały ciężar funkcjonowania jest bliżej środka. Te skrajności mają swoją rolę, bo balansują całą sytuację. (...) To się kiedyś odwróci, ale zanim się odwróci, konsekwencje, z jaką trwają próby przemodelowania całego modelu świata, są ogromne. Ten model postzimnowojenny, który przeprowadził nas od podziału świata na dwa bloki do rywalizacji ekonomicznej, się zakończył.

Mateusz Wysokiński