"Dla każdego byłby to wyjątkowy moment". Daniel Bloom gościem Trójki
Daniel Bloom był gościem radiowej Trójki. Kompozytor i producent muzyki filmowej niedawno otrzymał Fryderyka za ścieżkę dźwiękową do filmu "Zamach na papieża", stworzoną we współpracy z Leszkiem Możdżerem. W rozmowie z Piotrem Metzem opowiedział o nagrodzie oraz pracy z reżyserem Władysławem Pasikowskim.
Daniel Bloom gościem "Tu Myśliwiecka 3/5/7".
Foto: PAP
Daniel Bloom był gościem Trójki w audycji "Tu Myśliwiecka 3/5/7". W rozmowie z Piotrem Metzem kompozytor i producent muzyki filmowej opowiedział o Fryderyku, którego otrzymał za ścieżkę dźwiękową do filmu "Zamach na papieża", stworzoną we współpracy z Leszkiem Możdżerem. Artysta mówił również o pracy nad filmem i współpracy z Władysławem Pasikowskim.
"Dla każdego to byłby wymarzony moment"
Jak przyznaje Bloom, trudno było wyobrazić sobie lepszy moment na otrzymanie Fryderyka.
- 30 lat od debiutu fonograficznego. Dla każdego byłby to wyjątkowy moment. A dla mnie – ta płyta jest wyjątkowa. Ten materiał, ten film. Moment w życiu jest wyjątkowy i jeśli kiedykolwiek miałbym sobie wymarzyć ten moment, kiedy mi to sprawiło dużo takiej dumy z samego siebie, bo dałem radę. Bo podziękowałem już chyba wszystkim na świecie - mówi gość audycji.
Jak podkreśla artysta, współpraca przy filmie "Zamach na papieża" z Władysławem Pasikowskim od początku miała szczególny charakter. Reżyser dobrze znał muzykę Blooma, a zwłaszcza płytę "Tulipany", dzięki czemu obaj mogli szybciej odnaleźć wspólny język.
- Ja to zrozumiałem przy pierwszym spotkaniu z Władysławem Pasikowskim, kiedy powiedział, że to jest film o odchodzeniu. Żebym nie wpadł w pułapkę, że to jest kino gatunkowe, że to jest kino akcji. "Panie Danielu, to jest film o odchodzeniu, to jest klucz". Nawiązując do klasyki kina, do wielu filmów, gdzie ta muzyka parajazzowa prowadzi smutną narrację, a słyszał płytę „Tulipany”. (...) Ta płyta przekonała go do mnie, na winylu. Powiedział, że ma kilka winyli ulubionych i ta płyta jest dla niego ważna. Dlatego tym łatwiej było mi go zrozumieć = mówi gość Piotra Metza.
Posłuchaj audycji w Trójce:
- Muzyka godna "Fryderyka" - Daniel Bloom, cz.1. Audycja Piotra Metza
- Muzyka godna "Fryderyka" - Daniel Bloom, cz.2. Audycja Piotra Metza
"Dlatego to było wielkie wyzwanie"
Pasikowski od początku miał wiedzieć, że chce pracować z Bloomem i jak mówi kompozytor, było to dla niego ogromne wyróżnienie, ale też duże wyzwanie, ponieważ bardzo ceni twórczość autora "Psów".
- Uwierzcie mi państwo, to jest dla każdego w każdej branży wyróżnienie, kiedy ktoś, z kim chcę pracować i bardzo mu dziękuję za to, że chciał ze mną pracować, wiedział, czego chce. Porwał się w sumie na pewną niewiadomą, bo nie pracowaliśmy razem. Nie wiedział, jakim jestem gościem. Ja też nie wiedziałem, czy dam radę, bo to był film marzeń z takim reżyserem. Uwielbiam jego filmy. Dlatego było to wielkie wyzwanie. Widzieliśmy się kilka razy, to jest reżyser, który nie spotyka się często z twórcami, zostawia wolną rękę. Dał mi mapę miejsc, gdzie ta muzyka ma być, i zostawił mnie samego z tym – mówi Bloom.
Artysta przyznaje, że pod względem liczby wejść muzycznych był to jeden z najbardziej wymagających projektów w jego dorobku.
- Zwłaszcza, że tych wejść muzycznych było dużo. Chyba najwięcej w całym moim dorobku. Tam jest godzina muzyki i co chwila muzyka wchodzi. Gdybym skupił się na jednym miejscu, podejrzewam, że nie starczyłoby czasu, więc chociaż mały szkic. Oglądając film, zaznaczałem dźwiękami pewne miejsce, tempa scen - mówi artysta.
Całości rozmowy odsłuchasz w tym miejscu.
Mateusz Wysokiński