"Three Incestuous Sisters". Gwiazdorskie, prowokacyjnie czarno-białe, nieme kino

Alice Rohrwacher, włoska reżyserka, która zdobyła serca krytyków i widzów "Szczęśliwym Lazarro" (2018), właśnie pracuje nad czarno-białą, niemą (!) ekranizacją powieści graficznej Audrey Niffenegger "Three Incestuous Sisters". A w planach ma już kolejną ekranizację - klasycznej powieści Italo Calvino "Baron drzewołaz".

"Three Incestuous Sisters". Gwiazdorskie, prowokacyjnie czarno-białe, nieme kino

Dakota Johnson za gra jedną z trzech głównych ról w filmie "Three Incestuous Sisters" w reżyserii Alice Rohrwacher

Foto: PAP/Abaca

"Three Incestuous Sisters" (co można przetłumaczyć jako "Trzy kazirodcze siostry") to historia Bettine, Clothilde i Ophile mieszkających na wyspie, niedaleko latarni morskiej. Najmłodsza, blondwłosa Bettine jest najpiękniejsza z nich, ruda Clothilde najbardziej utalentowana, a najstarsza, ciemnowłosa Ophile - najmądrzejsza. Siostry się kochają, ale też rywalizują ze sobą. A kiedy jedna z nich wdaje się w namiętny romans, druga z zazdrości doprowadza do tragedii…


Gwiazdorska obsada w czarno-białym, niemym filmie

Alice Rohrwacher jest aktualnie na wyspie Stromboli, na planie ekranizacji powieści graficznej Audrey Niffenegger "Three Incestuous Sisters". Już obsada filmu robi wrażenie: główne role zagrają Dakota Johnson, Saoirse Ronan i Jessie Buckley. Co więcej, obok nich pojawia się Josh O'Connor, Isabella Rossellini, a w epizodzie sam Mick Jagger, któremu, jak widać, wciąż jest mało wrażeń.

To jeszcze nie koniec rewelacji: okazuje się, że włoska reżyserka poszła na całość i w czasach blockbusterów tryskających efektami specjalnymi od AI, ferią barw i agresywną muzyką, proponuje prosty, czarno-biały film. Na dodatek - niemy.


Filmowy eksperyment, który zmusza do uwagi

W 2026 roku taki wybór brzmi jak wielka prowokacja. Jednak włoska reżyserka tak nie uważa. - To nie jest pretensjonalne, ale wynika z głębokiego przekonania o komunikatywnej sile kina niemego, który, jako formy eksperymentu, powinien istnieć równolegle do kina dźwiękowego. Kino nieme wymaga bardzo dużej uwagi, zmusza do totalnego skupienia na obrazie. Bo nie można robić nic innego poza oglądaniem filmu - tłumaczy. I trudno nie przyznać jej racji w czasach, kiedy nawet podczas oglądania filmu w kinie nie tylko młodzi widzowie nieustannie skrolują informacje w telefonie.

Inna sprawą jest kontekst literackiego oryginału, który Rohrwacher zdecydowała się przenieść na ekran. Książka Audrey Niffenegger to seria sugestywnych ilustracji, utrzymanych w czarno-szaro-białej tonacji z kolorowymi plamami, opatrzonych krótkimi opisami. Opowiada historię trzech sióstr mieszkających samotnie, poza miastem, w pobliżu latarni morskiej. Siostry bardzo się kochają, ale też są o siebie zazdrosne i rywalizują ze sobą. To w efekcie doprowadza do tragedii…

Na razie Rohrwacher nie zdradza szczegółów, ale wiadomo, że to luźna adaptacja. Scenariusz pisała z Ottessą Moshfegh, autorką mrocznych, obsesyjnych powieści. Bliskość sióstr, przytłaczająca i klaustrofobiczna, domaga się właśnie takiej formy: bez dialogów, bez wyjaśnień, z samym obrazem dźwigającym ciężar narracji. I czarno-białych zdjęć za które odpowiada Hélène Louvart z którą włoska reżyserka współpracuje od lat i doskonale się rozumie.

W kolejce czeka ekranizacja "Barona drzewołaza"

Można się spodziewać, że ekranizacja "Three Incestuous Sisters" trafi w przyszłym roku na festiwal w Cannes. Z tą imprezą łączą włoską reżyserkę dobre wspomnienia: zdobyła tam Złotą Palmę za scenariusz do "Szczęśliwego Lazarro" i Grand Prix za "Cuda" (2014).


Ale można się też spodziewać, że w tym czasie Alice Rohrwacher będzie już zajmować się kolejnym filmem - ekranizacją "Barona drzewołaza" Itala Calvina, jednej z najpopularniejszych powieści tego pisarza. Historia jest zachwycająco prosta i cudownie absurdalna: 12-letni baron Cosimo Piovasco di Rondò po kłótni z ojcem, wchodzi na drzewo i deklaruje, że zostanie na nim do końca życia. Tak też się staje: nie schodzi ani razu. Calvino wydał "Barona drzewołaza" w 1957 roku i od tego czasu jest to, obok "Jeśli zimową nocą podróżny", jego najlepiej sprzedająca się powieść.

Prawa do ekranizacji zdobył po latach starań producent Lorenzo Mieli. - Obraz, do którego jestem najbardziej przywiązany w tej historii, to nie tyle chłopiec na drzewie, co dorosły mężczyzna spędzający całe życie wśród gałęzi. Mężczyzna, który dotrzymał słowa i pozostał buntownikiem - stwierdza. Zdjęcia do "Barona drzewołaza" zaplanowane są na drugą połowę 2027 roku, już po premierze "Three Incestuous Sisters".


Piotr Radecki