"Arkadius is dead". W sobotę premiera spektaklu o polskim kreatorze mody
Prapremierowy spektakl "Arkadius is dead" Michała Kmiecika i Marcina Libera w sobotę, 30 maja, zaprezentuje Teatr Jaracza w Łodzi. Twórcy opisują widowisko jako fantazję inspirowaną życiem jednego z najsłynniejszych na świecie polskich kreatorów mody.
"Arkadius is dead", reż. Michał Kmiecik i Marcin Liber
Foto: mat. prasowe
Arkadius to tak naprawdę Arkadiusz Weremczuk z podlubelskiego Parczewa. Jako jedyny polski projektant w historii wspiął się na sam szczyt: wpływowi krytycy mody porównywali go z Johnem Galliano, Alexandrem McQueenem czy Stellą McCartney. Jego kolekcje stanowiły prowokacyjny komentarz do rzeczywistości, a konceptualne pokazy były porywającymi, pełnoprawnymi spektaklami. W 2015 roku, oszukany przez wspólników, zniknął. Dziś mieszka w tropikalnej części Brazylii…
Historia "Arka z Parczewa"
W 2024 r. Centralne Muzeum Włókiennictwa w Łodzi, które jest właścicielem największej kolekcji projektów Arkadiusa, przygotowało wystawę prezentującą jego twórczość. Artysta przyjechał na jej otwarcie, a sama ekspozycja okazała się prawdziwym hitem frekwencyjnym.
Teraz po historię "Arka z Parczewa" sięgnęli Michał Kmiecik (autor tekstu ) i reżyser Marcin Liber. "Arkadius is dead" to inspirowany postacią projektanta, balansujący między biografią a literacką fantazją spektakl o chłopaku z polskiej prowincji, który próbuje wyrwać się z małomiasteczkowych ograniczeń i sięgnąć po sławę. Bezkompromisowy świat mody staje się w nim metaforą agresywnego kapitalizmu, a efektowna oprawa wizualna pokazów i spektakularne kostiumy budują opowieść o wielkich marzeniach, które zderzają się z rzeczywistością wyzysku.
- To historia inspirowana życiem, pracą i twórczością Arkadiusa, ale jednocześnie jest to fantazja. Pokazujemy wszystko to, co jest prawdopodobne, postaci przychodzące do naszego bohatera istniały naprawdę, ale reszta to fikcja, zmyślenie, po prostu - teatr. Historia Arkadiusa staje się uniwersalna, dlatego że jest opowieścią o pracy i o tym, czy istnieje życie po pracy. Czy mamy w sobie balans, czy jesteśmy zdeterminowani odpowiedzialnością, oczekiwaniami, które na nas zostają nakładane? - pyta Marcin Liber. - Siłą napędową tej opowieści były wyobrażenia: głównego bohatera na swój temat i innych na temat głównego bohatera. Iskry, które się sypały na styku tych wyobrażeń, i pożar, który wybuchł w pewnym momencie. Nie na końcu, bo ta historia nie ma końca. Arkadiusz Weremczuk żyje i ma się dobrze. Arkadius is dead, ale żyje w wyobrażeniach i fantazjach - dodaje Michał Kmiecik.
Arkadius - postać wciąż inspirująca
Inspirowane porodem i połogiem, polską wsią, religiami, pracą seksualną czy amerykańską inwazją na Irak kolekcje Arkadiusa stanowiły prowokacyjny komentarz do rzeczywistości. Jego kontrowersyjne, ale też awangardowe kreacje i okulary nosili m.in.: Bjork, Christina Aguilera, Alicia Keys, Mary J. Blige, Pink, Brad Pitt, Cate Blanchett czy Justin Timberlake.
- Arkadius wciąż jest postacią inspirującą. Zawalczył o coś niesamowicie. Wyszedł z Parczewa do Krakowa, do Londynu, na cały świat. Zmieniał trendy tylko na podstawie tego, co miał w sobie. (...) Ale w scenariuszu autor tekstu i reżyser puścili wodze fantazji - to nie jest tylko opowieść o znanej postaci. Mamy tu mocne archetypy dotyczące kapitalizmu, nadprodukcji, współczesnych standardów biznesu, uwikłanej w tym wszystkim sztuki i presji wywartej na indywidualności - podkreśla Paweł Paczesny, odtwórca głównej roli w "Arkadius is dead". I przyznaje, że na etapie przygotowań do spektaklu, wiele uwagi poświęcono biografii twórczości polskiego kreatora.
Czy Arkadius przyjedzie na premierę?
W przedstawieniu, obok Pawła Paczesnego, występują Mikołaj Chroboczek, Katarzyna Cynke, Mateusz Czwartosz, Natalia Klepacka, Mariusz Siudziński i Łukasz Stawowczyk. Nie zabraknie czerwonego dywanu, wybiegu, modelek i modeli, zaś pełną rozmachu scenografię zaprojektował Mirek Kaczmarek. Kampowe kostiumy to dzieło Marii Mordarskiej, a surrealistyczny klimat spektaklu podkreśla darkwave’owa muzyka Hiroszymy i klubowa choreografia duetu Hashimotowixa.
Sam Arkadius został zaproszony na premierę, jednak na razie nie wiadomo, czy się na niej pojawi. - Mieszka w Brazylii i patrzy na swoją historię z perspektywy tej odległości i czasu, który upłynął. Wiemy, że bardzo nam kibicuje. I mamy wrażenie, że my też jesteśmy wobec niego uczciwi, nie chcemy go w naszym spektaklu ośmieszyć czy urazić - podkreśla Marcin Liber.
mat. prasowe/PAP/Piotr Radecki