O książce i wyprawie na Mount Everest. Martyna Wojciechowska w Trójce

20 lat temu Martyna Wojciechowska zdobyła najwyższy szczyt Ziemi. - Decyzja o wyprawie na Mount Everest zapadła w najgorszej chwili mojego życia - mówiła dziennikarka i podróżniczka w audycji "Tu Myśliwiecka 3/5/7". W maju ukazała się książka "Przesunąć horyzont. 20 lat później".

O książce i wyprawie na Mount Everest. Martyna Wojciechowska w Trójce

Martyna Wojciechowska podczas premiery swojej książki "Przesunąć horyzont. 20 lat później"

Foto: Paweł Wodzyński/East News

Gościnią Michała Nogasia w audycji "Tu Myśliwiecka 3/5/7" była podróżniczka i dziennikarka Martyna Wojciechowska. W rozmowie z Michałem Nogasiem opowiedziała między innymi o wyprawie na Mount Everest, książce "Przesunąć horyzont. 20 lat później", a także o macierzyństwie i projekcie edukacyjnym Młode głowy.

Posłuchaj audycji Trójki:

Martyna Wojciechowska w Trójce

W maju ukazało się jubileuszowe wydanie książki Martyny Wojciechowskiej "Przesunąć horyzont. 20 lat później". To szczery powrót do wyprawy na Mount Everest sprzed 20 lat, która stała się dla autorki nie tylko sportowym wyzwaniem, lecz także drogą przez stratę, lęk i osobisty kryzys.

Wojciechowska była trzecią Polką w historii, która zdobyła Mount Everest. Co pamięta z wyprawy sprzed dwudziestu lat? - Wszystko. Naprawdę. To jest takie doświadczenie, które bardzo głęboko wyryło się w mojej pamięci. Na szczęście mam też odręczne notatki. Opisywałam wszystko - jaka była pogoda, co czułam. Wszyscy szli spać, a ja otwierałam te moje notesy - mówiła gościni Trójki. 

- Mount Everest budził i wciąż budzi we mnie respekt, ale ja mam respekt do każdej góry, bo nie ma prostych gór - mówiła Martyna Wojciechowska. - Naturalną cechą człowieka jest to, że się boi. Bez strachu nie byłoby odwagi - opowiadała. Przyznała też, że "nie da się zdobyć Mount Everestu bez uczucia dyskomfortu - bez bólu, zmęczenia".

"Przesunąć horyzont. 20 lat później"

Książka "Przesunąć horyzont. 20 lat później" miała premierę 20 maja. To nie jest wznowienie publikacji z 2006 roku. Jak mówiła Martyna Wojciechowska, nowe wydanie jest dwa razy dłuższe. - Dzisiaj pewne rzeczy zrobiłabym inaczej, powiedziałabym inaczej, napisała inaczej - dlatego jest ta książka. Kiedy usiadłam do tego tekstu (z 2006 roku - red.), to zrozumiałam, że potrzebuję rzucić nowy kontekst na te wydarzenia, które wtedy były z moim udziałem. Że potrzebuję inaczej opowiedzieć siebie i tę historię. Książka w rezultacie jest dwa razy dłuższa niż ta, która ukazała się w 2006 roku - tłumaczyła gościni Trójki.

- W tej książce szczerze i uczciwie patrzę na siebie sprzed 20 lat. Czułam, że to będzie ważne, żeby opowiedzieć też o tych trudnościach, o tych problemach, z którymi się mierzyłam. Może to będzie dla kogoś inspirujące, pokrzepiające. Jeśli chociaż jedna osoba odnajdzie w tej książce coś dla siebie, to super - mówiła Martyna Wojciechowska. 

"Decyzja o wyprawie na Mount Everest zapadła w najgorszej chwili mojego życia"

Wojciechowska opowiedziała też, kiedy zdecydowała się na wyprawę na Mount Everest. W 2004 roku na Islandii, podczas realizacji programu, w wyniku wypadku samochodowego śmierć na miejscu poniósł operator i przyjaciel dziennikarki, a sama Wojciechowska doznała złamania kręgosłupa, co zmusiło ją do wielomiesięcznego leczenia. - Po złamaniu kręgosłupa lekarz powiedział mi, że nigdy nie wrócę do pełnej sprawności, że nie będę się wspinać, nie będę się ścigać motocyklami. Dzisiaj myślę, że on nie miał prawa odebrać mi tej nadziei - opowiadała gościni Trójki. 

- Dla mnie słowo "niemożliwe" jest szalenie wyzwalające. Wtedy powiedziałam lekarzowi: "Nie w tym sezonie, panie doktorze, ale w przyszłym sezonie zdobędę Mount Everest" - wspomina podróżniczka. - To było surrealistyczne na tamten czas i na tamte okoliczności. Potrzebowałam jakiegoś namacalnego dowodu, że czuję swoje ciało z powrotem. Decyzja o wyprawie na Mount Everest zapadła w najgorszej chwili mojego życia - mówiła Wojciechowska. 

Co się czuje, gdy stoi się na Mount Evereście?

Michał Nogaś zapytał gościnię Trójki, co się czuje, gdy stoi się na najwyższym szczycie Ziemi. - Jest to magiczne. Mount Everest jest najwyższą górą na świecie. Nie jest ani najpiękniejszy, ani najtrudniejszy. (...) Natomiast jest w tym coś szczególnego, że stoisz w najwyższym punkcie na ziemi. W jakimś sensie to jest taki kraniec świata, który tak bardzo przez całe życie próbuję znaleźć - powiedziała dziennikarka. 

- Na szczycie Mount Everestu zdajesz sobie sprawę, że jesteś w połowie drogi. To jest lekcja, którą wyniosłam i którą przeniosłam na życie - jakikolwiek cel sobie obierasz, to tak naprawdę musisz mieć jeszcze dość wyobraźni, żeby wiedzieć, że bardzo wiele przed tobą - opowiadała.

"To jest właśnie mój Everest"

W audycji nie zabrakło też innych tematów. Jutro jest Dzień Matki. Jaką mamą jest Martyna Wojciechowska? - Jestem mamą najlepszą, jaką potrafię być. Nie wiem, czy moje decyzje i czy moje wybory są słuszne. Należałoby o to zapytać moją córkę, która właśnie skończyła 18 lat - mówiła.

- Macierzyństwo jest bardzo ważną dla mnie rolą. Uwielbiam być mamą i jakiś czas mi zajęło odnalezienie się w tej roli, ale jest to cudowne doświadczenie. To jest właśnie ten mój Everest - to jest ta najwyższa góra na świecie - przyznała gościni Trójki.

O projekcie Młode głowy: nie mamy pojęcia, jak wygląda dzisiaj bycie młodym człowiekiem

W audycji "Tu Myśliwiecka 3/5/7" Martyna Wojciechowska opowiedziała też o projekcie edukacyjnym Młode głowy, który dotyczy zdrowia psychicznego wśród młodych ludzi. Jest inicjatywą Fundacji UNAWEZA założonej przez Martynę Wojciechowską. - Nie mamy zielonego pojęcia, jak wygląda dzisiaj bycie młodym człowiekiem. Ten świat pełen presji, pełen porównań - mówiła gościni Trójki.

- Obserwując moją córkę - te kryzysy, których ona doświadcza, ale też widząc, co się dzieje w otoczeniu, postanowiłam, że trzeba działać. (…) Nie da się szybko zmienić systemu opieki zdrowotnej, systemu edukacji. Natomiast każdy z nas jest częścią systemu. Każdy z nas może wziąć część odpowiedzialności za siebie, za swoje dziecko, ale też za inne dzieci. Każdy z nas może być odpowiedzialnym dorosłym, który wesprze dziecko jakieś w naszym najbliższym albo dalszym otoczeniu w kryzysie - dodała Wojciechowska.

Ewelina Kołaczek