Referendum nie będzie. Fogiel: nie możemy siedzieć cicho jak mysz pod miotłą

Senat odrzucił wniosek prezydenta w sprawie przeprowadzenia referendum dotyczącego polityki klimatycznej Unii Europejskiej. - Rozczarowane są miliony Polaków, którym odmówiono prawa do wypowiedzenia się - powiedział poseł PiS Radosław Fogiel. Odniósł się też do argumentu, że pytanie referendalne zmierza w stronę polexitu. - To jakieś szaleństwo, skoro nie mamy prawa skrytykować czegokolwiek w organizacji międzynarodowej, w której jesteśmy. Mamy siedzieć cicho jak mysz pod miotłą? - zastanawiał się.

Referendum nie będzie. Fogiel: nie możemy siedzieć cicho jak mysz pod miotłą

Radosław Fogiel

Foto: PR3

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Sejm odrzucił wniosek Karola Nawrockiego w sprawie zorganizowania referendum
  • Pytanie sformułowane przez prezydenta dotyczyło polityki klimatycznej Unii Europejskiej
  • Uznano, że suweren nie ma prawa wypowiedzieć się na ten temat - powiedział Radosław Fogiel 

OGLĄDAJ. Poseł PiS Radosław Fogiel gościem Sylwii Białek

Na początku maja prezydent Karol Nawrocki skierował do Senatu wniosek o przeprowadzenie 27 września tego roku referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej. Według wniosku pytanie miało brzmieć: "Czy jest Pani/Pan za realizacją polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?". Zgodnie z prawem to właśnie senatorowie muszą wyrazić zgodę na zarządzenie referendum. We wtorek połączone senackie komisje zarekomendowały Senatowi niewyrażenie zgody na przeprowadzenie ogólnokrajowego referendum, a w środę izba wyższa odrzuciła wniosek prezydenta. Przeciw było 62 senatorów, a za przeprowadzeniem głosowania opowiedziały się 32 osoby, od głosu wstrzymała się jedna.

Radosław Fogiel podkreślił, że "niektórzy liczyli, że znajdą się senatorowie, którzy będą w stanie wyjść poza polityczne podziały i uznać prymat prawa obywateli do wyrażania swojego zdania nad rozkazami swoich partyjnych liderów". - Niestety tak się nie stało. To jest rozczarowujące. I tu nie chodzi raczej o moje rozczarowanie - powiedział. Zdaniem posła PiS "rozczarowane są miliony Polaków, którym odmówiono". - Uznano, że jako suweren nie mają prawa wypowiedzieć się na temat tego, czy powinniśmy brnąć w te klimatyczne zielonoładowe pomysły Brukseli, za które wszyscy płacimy w rachunkach za energię, a także w zwolnieniach, w zamykanych zakładach pracy czy w mniejszym wzroście gospodarczym. Bo może jednak powinniśmy dać mocny sygnał rządzącym, że należy powiedzieć temu "stop" - zaznaczył gość Trójki.

Radosław Fogiel gościem Sylwii Białek (Rozmowa Polityczna w Trójce)
24:46
+
Dodaj do playlisty
+

Fogiel: pytanie referendalne prezydenta jest bardzo precyzyjne 

Gość radiowej Trójki ocenił, że pytanie zadane przez prezydenta jest "bardzo precyzyjne". - Ono wręcz może odbijać pewne zarzuty, które pewnie mogłyby się pojawić ze strony obecnie rządzących: że chcemy zrezygnować z ETS, a to oznacza wyjście z Unii Europejskiej, polexit. Wiemy, jak rządzący szermują tym kompletnie bezsensownym hasłem - stwierdził. Według polityka "w proponowanym referendum, w pytaniu, wszystko jest doprecyzowane". - Nie ma pytania o to, czy jesteś generalnie przeciwko politykom Unii Europejskiej, ale czy jesteś przeciwny tym politykom, które mają negatywne skutki. Tu jest dokładnie zarysowany zakres tego, przeciwko czemu jesteśmy - argumentował.

Zdaniem posła PiS "wszyscy ci, którzy mówią, że pytanie zadane przez Karola Nawrockiego jest w jakiś sposób tendencyjne", powinni odpowiedzieć na inne pytanie: czy jest ono nieprawdziwe. - Czy tam pada jakiekolwiek nieprawdziwe słowo? Czy ta unijna polityka nie doprowadziła do tych wszystkich skutków, o których tam jest mowa? Oczywiście, że doprowadziła. Nawet rządzący czasami to przyznają i nic z tym nie robią. Właśnie na tym polega problem. Po to miało być to referendum, żeby mieli jakieś narzędzie - stwierdził Radosław Fogiel.

- Jeżeli rządzący chcą nas przekonać, że głównym problemem jest wyłącznie pytanie, to przecież Senat ma inicjatywę referendalną. Niech senatorowie, którzy zagłosowali przeciwko, zadadzą własne pytanie w tej kwestii - powiedział gość Trójki. Jak podkreślił, należy głośno mówić o rzeczach, które Polakom nie podobają się w Unii Europejskiej. - Obrona miejsca pracy i własnego portfela to ma być polexit? To jakieś szaleństwo. Nie mamy prawa skrytykować czegokolwiek w organizacji międzynarodowej, w której jesteśmy i mamy siedzieć cicho jak mysz pod miotłą? Nie godzę się na stawianie sprawy w ten sposób - podsumował poseł PiS.

Czytaj także:

Źródło: Trójka
Prowadząca: Sylwia Białek
Opracowanie: Robert Bartosewicz