Ochrona konsumentów na rynku kryptowalut. Bosak: nie ma i nie będzie
Krzyki, kłótnie i oskarżenia. Tak wyglądało drugie czytanie projektu dotyczącego regulacji kryptowalut. - Trzeba przestać ludziom mydlić oczy - stwierdził w radiowej Trójce Krzysztof Bosak. Podkreślił, że kryptoaktywa to sektor wysokiego ryzyka, a ochrony konsumentów nie należy się spodziewać.
Krzysztof Bosak
Foto: PR3
Najważniejsze informacje w skrócie:
- 15 maja posłowie mają głosować nad projektem ustawy o kryptoaktywach
- Drugie czytanie rządowego projektu w Sejmie przebiegło w gorącej atmosferze
- Ośrodek prezydencki i ośrodek rządowy zgodziły się już, że trzeba uregulować rynek kryptowalut - ocenił Krzysztof Bosak
OGLĄDAJ. Krzysztof Bosak gościem Rocha Kowalskiego
Sejm odesłał do dalszych prac w komisji projekt ustawy regulującej rynek kryptoaktywów. Na piątek zaplanowano trzecie czytanie, a posłowie chcą zakończyć prace nad projektem jeszcze na tym posiedzeniu. W czwartek, podczas drugiego czytania, miała miejsce burzliwa debata przerywana krzykami. Wiodącym projektem ustanowiono wcześniej propozycję rządową - jedną z czterech zgłoszonych w pierwszym czytaniu. Swoje projekty zaproponowali też prezydent, Polska 2050 i Konfederacja.
Krzysztof Bosak przekazał w radiowej Trójce, że spodziewa się kolejnego, trzeciego już weta prezydenta w tej kwestii. - Tak odczytuję sygnały, które mamy po wczorajszym dniu posiedzenia Sejmu - wyjaśnił.
20 proc. różnicy między rządem a prezydentem
Wskazał, że choć projekt rządowy i projekt prezydencki są zbieżne w 80 procentach, to 20 procent różnicy jest kluczowe. Ocenił, że ośrodek prezydencki i ośrodek rządowy zgodziły się już, że trzeba uregulować lub przeregulować rynek kryptowalut i firm inwestujących w tym obszarze. - Natomiast oni się nie mogą zgodzić co do zakresu gwarancji dla ludzi prowadzących biznes, kontroli sądowej, dotkliwości kar - wyliczył.
Bosak uznał, że "po stronie prezydenta jest jednak ciągle próba ratowania jakichś elementów "biznesowej normalności". - Jeżeli to wdrożyć w tym wariancie, który rząd proponuje, to tej branży w Polsce nie będzie. To równie dobrze można przegłosować projekt PiS, który tego zakaże - dodał. Zwrócił uwagę, że firmy z branży już się zarejestrowały w innych branżach. - W tej chwili jest pytanie, czy reputację Polski jako kraju przyjaznego dla prowadzenia fintechowych inwestycji da się odbudować - wyjaśnił.
Na rynku krypto musi być ryzyko
Gość Trójki ocenił, że błędem jest powierzanie nadzoru nad branżą krypto KNF. - Moim zdaniem powinna powstać rada złożona z przedsiębiorców tej branży i być może kwalifikowanych na tym kierunku urzędników, doświadczonych ludzi z sektora finansów - podał alternatywę. - KNF jest biurokratyczną strukturą, której lata zajmuje wydawanie licencji, a w tym samym czasie ludzie robią w tych branżach pieniądze w ciągu miesięcy - argumentował. Podkreślił, że "wszyscy w branży i wszyscy w finansach wiedzą, że KNF i wszyscy jego urzędnicy i członkowie są totalnie niechętni sektorowi kryptowalutowemu". - Poddanie tego sektora kontroli KNF jest sygnałem: "nie wchodźcie do Polski, nie inwestujcie tutaj" - podkreślił.
Prowadzący rozmowę zwrócił uwagę, że sytuacja firm to jedno, ale nie ma regulacji, które chronią w tym procesie konsumentów. - Nie ma i nie będzie, bo to jest sektor wysokiego ryzyka - odparł polityk. Zaznaczył, że nie ma ich również w rządowych ustawach. - Trzeba przestać mydlić ludziom oczy, że z sektora wysokiego ryzyka, jakim jest sektor krypto, da się to ryzyko zdjąć jakąś ustawą - wyjaśnił. - Nie da się, bo to by zabiło ten sektor. Ten sektor polega na wysokich szansach i wysokim ryzyku - podsumował.
Źródło: Trójka
Prowadzący: Roch Kowalski
Opracowanie: Filip Ciszewski