"Hamlet” pokolenia transformacji. Nowa premiera Demirskiego i Brzyka w Starym Teatrze
Kronika rozczarowania światem i sobą pisana przez ostatnich 30 lat w Polsce – tak spektakl "Mam coś w głębi nie do przedstawienia. Hamlet” opisują jego twórcy Remigiusz Brzyk i Paweł Demirski. Premiera sztuki inspirowanej dramatem Szekspira w sobotę w Starym Teatrze w Krakowie.
Kamil Pudlik podczas próby medialnej spektaklu „Mam coś w głębi nie do przedstawienia. HAMLET”,
Foto: PAP/Art Service
Reżyser Remigiusz Brzyk i dramaturg Paweł Demirski sięgają po dramat William Shakespeare, by opowiedzieć historię pokolenia dojrzewającego w cieniu transformacji ustrojowej i liberalnej demokracji.
Posłuchaj audycji w Trójce:
- Scena Teatralna Trójki. Słuchowisko "Sąd ostateczny. Rzecz o Karolinie Lanckorońskiej"
- Trójka pod Księżycem. Moc scenografii - spotkanie z Agatą Skwarczyńską
Hamlet z gdyńskiego portu
Akcja spektaklu została osadzona w industrialnej przestrzeni gdyńskiego portu. Choć twórcy zachowują bohaterów i rodzinne relacje znane z "Hamleta”, ich interpretacja wyraźnie odchodzi od klasycznej inscenizacji. To opowieść o ludziach, którzy wchodzili w dorosłość w latach 90., wierząc w obietnicę nowych możliwości, a dziś próbują rozliczyć się zarówno z własnymi wyborami, jak i rzeczywistością społeczną ostatnich dekad.
Jak podkreślali twórcy podczas konferencji prasowej poprzedzającej premierę, spektakl ma charakter osobisty. – To jest spektakl o kronice osobistego rajdu przez życie i kronice tych trzech dziesięcioleci – mówił Remigiusz Brzyk.
Demirski po pięciu latach wraca do Starego
Dla Pawła Demirskiego powrót do Starego Teatru po pięciu latach przerwy stał się okazją do stworzenia scenariusza, który, jak sam zaznacza, jest parafrazą "Hamleta” i wykorzystuje jego kulturowy kod. Dramaturg zwraca uwagę, że spektakl opowiada nie tylko o doświadczeniu pokoleniowym, ale również o emocjonalnym stosunku do późnego kapitalizmu i demokracji liberalnej.
W nowej realizacji ważnym motywem staje się żałoba. Demirski wprowadza do scenariusza osobisty wątek straty ojca, czyniąc z historii Hamleta opowieść o doświadczeniu osierocenia i wpływie śmierci rodzica na dojrzewanie młodego człowieka.
– Hamlet jest jednym z najsłynniejszych półsierot w kulturze, więc postanowiłem zobaczyć, w jaki sposób mówi o żałobie. Pierwszy akt "Hamleta” jest cały złożony z żałoby i to wydaje mi się najciekawsze w tej sztuce – podkreślał dramaturg.
Hamlet ma 20, 30, 40 i 50 lat
W tytułową rolę wciela się Kamil Pudlik. Aktor przyznał, że jego bohater funkcjonuje jednocześnie w różnych etapach życia – ma 20, 30, 40 i 50 lat. Płynność czasu i zmieniające się relacje między postaciami stały się jednym z największych wyzwań pracy nad rolą.
Nową interpretację otrzymała również Ofelia. Grana przez Paulina Kondrak bohaterka sprzeciwia się rodzinnej presji i oczekiwaniom dotyczącym małżeństwa. Jak zapowiada aktorka, jej Ofelia nie wpisuje się w tradycyjny obraz ofiary, lecz staje się postacią poszukującą własnej tożsamości i autonomii.
W spektaklu grają: Kamil Pudlik, Paulina Kondrak, Radosław Krzyżowski, Małgorzata Gałkowska, Roman Gancarczyk, Filip Perkowski, Bogdan Brzyski, Krzysztof Globisz, Michał Badeński, Przemysław Przestrzelski i Zbigniewa W. Kaleta.
Premiera w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie 23 maja.