Pierwszy reportaż i "ukochani bohaterowie". Rozmowa z Małgorzatą Szejnert

Kim był pierwszy bohater jej reportażu? Czy ma "ukochanych bohaterów"? O czym można było pisać w PRL-u i jak wspomina popularność po ukazaniu się artykułu "Mitra pod kapeluszem"? Na te i wiele innych pytań Małgorzata Szejnert odpowiedziała na spotkaniu w Studiu im. Agnieszki Osieckiej. Rozmowę poprowadził Michał Nogaś. 

Pierwszy reportaż i "ukochani bohaterowie". Rozmowa z Małgorzatą Szejnert

Małgorzata Szejnert w Studiu im. Agnieszki Osieckiej

Foto: Cezary Piwowarski/Polskie Radio

Rozmowa Małgorzaty Szejnert z Michałem Nogasiem odbyła się 20 kwietnia w Studiu im. Agnieszki Osieckiej. Radiowa premiera rozmowy odbyła się 1 maja. Bezpośrednim powodem spotkania były dwie wydane w kwietniu książki - "Chłodnia, czyli grzejnia" i "Chwila przed podróżą. Reportaże z PRL". "Chłodnia, czyli grzejnia" to zapis rozmowy, którą z Małgorzatą Szejnert przeprowadzili Dorota Karaś i Marek Sterlingow - reporterzy i autorzy cenionych biografii Anny Walentynowicz i Jerzego Urbana. "Chwila przed podróżą" to z kolei pierwszy tak obszerny zbiór reportaży Szejnert. Wyboru tekstów dokonał Daniel Lis. 

Posłuchaj audycji Trójki:

Małgorzata Szejnert w Studiu im. Agnieszki Osieckiej

Małgorzata Szejnert to reporterka i pisarka, wieloletnia szefowa Działu Reportażu "Gazety Wyborczej", która wychowała pokolenie znakomitych polskich reporterów. To autorka wieluset reportaży prasowych oraz wybitnych książek, m.in: "Śród żywych duchów", "Czarny ogród", "Wyspa klucz", "Dom żółwia. Zanzibar", "Usypać góry. Historie z Polesia", "Wyspa Węży". Laureatka Nagrody Mediów Publicznych Cogito i Nagrody Literackiej Gdynia, dwukrotna finalistka Nagrody Literackiej Nike, finalistka Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus. Zasiada w jury Nagrody Grand Press za Książkę Reporterską Roku i Nagrody Historycznej m. st. Warszawy im. Kazimierza Moczarskiego. Została odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski i Srebrnym Medalem "Zasłużony Kulturze Gloria Artis".

Czy pamięta bohatera swojego pierwszego reportażu? - Pewnie bym tego nie pamiętała, ale ostatnio pracuję nad porządkowaniem swojego archiwum i przypadkiem trafiłam na stare reportaże, które pisałam jeszcze do "Kuriera Polskiego". Znalazłam materiał, który nawet trudno nazwać reportażem, ale był zaczątkiem mojej pracy reporterskiej - opowiadała Małgorzata Szejnert.

- Na katowickiej hałdzie znaleziono chłopca, który zatruł się wyziewami hałdy i tam zmarł. Nie miał żadnych oznak jakichś kłopotów, był ładnie ubrany, był dobrze odżywiony, miał w kieszeni flakonik z wodą kolońską i lusterko. To było zdumiewające, że przez następne miesiące nikt się o niego nie upomniał. Zrobiono mnóstwo w tym kierunku, żeby zawiadomić wszystkie szkoły, domy opieki, komisariaty. Przez trzy lata nikt się nie upomniał o to dziecko. To był mój pierwszy bohater, to było strasznie smutne - mówiła reportażystka.


Małgorzata Szejnert i Michał Nogaś na spotkaniu w Studiu im. Agnieszki Osieckiej Małgorzata Szejnert i Michał Nogaś na spotkaniu w Studiu im. Agnieszki Osieckiej

"Ukochani bohaterowie" Małgorzaty Szejnert

Opowiedziała także o swoich "ukochanych bohaterach". - Pani Emilia Święcicka mieszkała w Łodzi. Była niewidoma od dziesiątego roku życia i straciła całkowicie poczucie światła. (...) Wyszła za mąż, wychowała troje dzieci, właściwie była spełnioną i szczęśliwą kobietą przez całe życie. Może z wyjątkiem tego pierwszego okresu, kiedy straciła wzrok, kiedy nie wiedziała, co ze sobą zrobić, ale ktoś dał jej druty, włóczkę i zaczęła robić skarpety. (...) Napisałam o niej reportaż, a dziesięć lat później ona do mnie zadzwoniła, zapytała, co się u mnie dzieje i zapytała, czy nie przydałyby mi się skarpety. Powiedziałam, że skarpety się zawsze przydadzą. Dostałam cudowną parę skarpet, przysłała mi pocztą - wspominała Małgorzata Szejnert. 

Reportażystka opowiedziała też o kronikarzu Michale Więcku. - Poznałam go, kiedy był już starszym panem, miał pewnie około siedemdziesiątki. Był kronikarzem, który nigdy nie zmienił miejsca swojego zamieszkania. Mieszkał w Pomygaczach i pisał o nich kronikę. Kiedy do niego dotarłam, to ta kronika miała już chyba pięćdziesiąt lat, bo zaczął ją tworzyć bardzo wcześnie, miała dziewiętnaście tomów. To był fantastyczny bohater - niezwykle społeczny, pogodny, ciepły, dowcipny - mówiła Szejnert. Reportażystka brała później udział w pracach nad wydaniem kroniki, która ukazała się pod tytułem "Ja, piszący o tym... Kronika wsi Pomygacze". - Każdy tom kroniki zaczynał tymi słowami - wyjaśniała reportażystka.


Małgorzata Szejnert w Studiu im. Agnieszki Osieckiej Małgorzata Szejnert w Studiu im. Agnieszki Osieckiej

"Mitra pod kapeluszem"

Gościni Michała Nogasia przyznała, że ważny w jej karierze był głośny materiał o arystokratach w czasach PRL-u - "Mitra pod kapeluszem". - Wtedy uzyskałam pewien rodzaj popularności i dzięki temu mogłam się dostać do literatury - mówiła Szejnert. Popularność wtedy objawiała się między innymi tym, że na Bazarze Różyckiego sprzedawali gazetę z reportażem za dziesięciokrotną cenę. - Nie można było zrobić sobie ksero. Jeżeli chciało się mieć jakiś reportaż albo artykuł, to trzeba było pójść i kupić na bazarze gazetę za znacznie wyższą cenę - wspominała reporterka.

Małgorzata Szejnert opowiedziała też o pracy reportażysty w czasach PRL. - Nie było o czym pisać. Nie można było pisać o katastrofach, (...) protestach społecznych, zbyt rewolucyjnych pomysłach twórczych. Trzeba było rezygnować z tego, co było powabne dla reportażu i wymyślać jakąś inną formę. Czyli znaleźć coś takiego, co może nie będzie takie atrakcyjne jak katastrofa czy ruch społeczny, ale będzie mówić o naszej rzeczywistości i znajdzie na to taki sposób, żeby to nie było nudne, żeby dawało do myślenia i żeby dać ludziom możliwość czytania między wierszami. Na tym polegał tak zwany mały realizm - mówiła gościni Trójki.

Wśród gości na widowni byli między innymi autorzy książki "Chłodnia, czyli grzejnia" - Dorota Karaś i Marek Sterlingow, autor wyboru reportaży, które znalazły się w książce "Chwila przed podróżą. Reportaże z PRL" - Daniel Lis i Mariusz Szczygieł, który sztuki reportażu uczył się między innymi od Małgorzaty Szejnert. - Małgorzata nigdy nie była zwyczajną redaktorką, która po prostu przestawia słowa w zdaniu albo mówi, że to na początek, a to na koniec. Uczyła nas myślenia o tekście. To znaczy, że ten tekst musi być napisany po coś, że musi mieć nadbudowę, nadwyżkę, że nie jest o tym, o czym jest, tylko o czymś jeszcze - wspominał Szczygieł.

Ewelina Kołaczek