Powstanie sequel "Michaela"? - To drażliwy temat - mówią producenci

Już w piątek, 24 kwietnia, do kin oficjalnie trafi "Michael", biograficzny film poświęcony królowi popu, Michaelowi Jacksonowi. Na zakończenie filmu w reżyserii Antoine’a Fuquy pojawia się napis złoty napis "His Story Continues". Czy to oznacza, że planowany jest sequel?

Powstanie sequel "Michaela"? - To drażliwy temat - mówią producenci

Jaafar Jackson jako Michael Jackson w filmie "Michael"

Foto: Universal Pictures/mat. prasowe

Po blisko czterech latach "Michael" wchodzi do kin i zapowiada się na wielki hit, porównywalny z "Bohemian Rapsody". Film poświęcony Feddie’emu Mercury’emu przy budżecie 52 mln dolarów zarobił ponad 900 mln. i przyniósł m.in. Oscara grającemu główną rolę Ramiemu Malekowi. Czy produkcja Antoine’a Fuquy powtórzy ten sukces?


"Michael" - o czym jest film?

"Michel" opowiada historię życia Michaela Jacksona śledząc drogę jego kariery od odkrycia jego niezwykłego talentu jako lidera "Jackson Five", aż do momentu, kiedy dzięki swojej ambicji twórczej stał się największym artystą estradowym na świecie. Pokazuje zarówno jego życie prywatne, jak i niektóre z najbardziej kultowych występów wczesnej kariery solowej, w tym niewiarygodny sukces albumu "Thriller". Kończy się w roku 1984, po zwolnieniu ojca z funkcji menadżera i wydaniu kolejnego albumu "Bad".

W tytułowej roli występuje Jaafar Jackson, bratanek Michaela, a obok niego na ekranie pojawiają się m.in. Colman Domingo (ojciec Michaela), Miles Teller (prawnik John Branca), Kendrick Simpson (Quincy Jones) i Kat Graham (Diana Ross). 


Niedopatrzenie, dokrętki i przeróbki

Jednak nim film pojawił się na ekranach, najpierw były lata przymiarek - Jackson zmarł w 2009 roku i właściwie od razu pojawił się pomysł filmu - potem trudne negocjacje m.in. z prawnikami. Na początku 2025 roku wydawało się, że w wszystko jest jak trzeba, a Antoine Fuqua miał podobno blisko czterogodzinną wersję filmu, którą wytwórnia Lionsgate planowała podzielić na dwie części. Wtedy niespodziewanie jednak okazało się, że trzeba przesunąć premierę i właściwie zmienić koncepcję całego filmu. Powodem było niedopatrzenie spadkobierców muzyka, którzy zaakceptowali scenariusz zawierający sceny, których nie powinno być: chodzi o oskarżenia o wykorzystywanie seksualne dzieci. Tymczasem były oskarżyciel zawarł ugodę ze spadkobiercami, gwarantującą, że nigdy nie pojawi się w żadnych przyszłych projektach komercyjnych.

Dlatego latem 2025 roku zrobiono trwające 22 dni dokrętki. Później, podczas przemontowywania filmu, producent Graham King naciskał, aby "Michael" stał się bardziej podnoszącą na duchu historią skupioną na muzyce Jacksona, unikając skandali.


Stawiania czoła oskarżeniom i "pudrowanie" wizerunku

- To nie jest film, jaki [Fuqua] planował nakręcić - mówi informator cytowany przez The Hollywood Reporter. Rzeczywiście, od samego początku Fuqua zamierzał nakręcić film bardziej dramatyczny, stawiając czoła oskarżeniom o molestowanie dzieci, które rzuciły cień na dokonania Jacksona. - Sfilmowałem go rozebranego do naga, traktowanego jak zwierzę, potwór - opisywał reżyser w rozmowie z "The New Yorker" kręcenie sceny, w której policja wtargnęła na ranczo Neverland. A ostatnio publicznie oświadczył, że nie wierzy w oskarżenia, które stawiane były Michaelowi Jacksonowi. Nie zmienia to faktu, że dziennikarze, którzy widzieli "Michaela" wprost mówią o "pudrowaniu" i "wygładzaniu" wizerunku Jacksona oraz "zamiataniu pod czerwony dywan" najbardziej kontrowersyjnych problemów.

Pieniądze zadecydują o wszystkim?

Jednak końcowy napis "His Story Continues" sugeruje, że kontynuacja może powstać. Może, co jednak nie znaczy, że powstanie. Z jednej strony scenariusz Johna Logana jest na ukończeniu. Są też materiały z pierwotnej sesji zdjęciowej, w tym nagrania z koncertu "Dangerous" i trasy koncertowe "Invincible", które mogłyby stanowić nawet jedną trzecią potencjalnego sequela. Z drugiej strony nie wiadomo, jak produkcja, która nie jest zainteresowana - lub nie może - poruszać kontrowersji związanych z Michaelem Jacksonem, poradziłaby sobie z późniejszym okresem jego życia. - To drażliwy temat - mówi o potencjalnej kontynuacji agent jednego z aktorów występujących w filmie.

Jednak należy pamiętać, że i tak najważniejsze są pieniądze. Sukces kasowy "Michaela" - a wygląda na to, że będzie spory - sprawi, że temat sequela na pewno się pojawi.


Piotr Radecki