Profesor Ewa Łętowska: ludzie są zniecierpliwieni prawnikami, zdenerwowani ich kłótniami
Obecna sytuacja w polskim sądownictwie jest, eufemistycznie rzecz ujmując, niezwykle zagmatwana. Dotyczy to również praworządności i, szerzej rzecz ujmując, po prostu demokracji. O tym, jak się z tym czuje i co z tego rozumie zwykły obywatel ze swoimi gośćmi w audycji "Ludzka sprawa" rozmawiała Sylwia Gregorczyk-Abram.
Prof. Ewa Łętowska
Foto: Wojciech Kusinski / Polskie Radio
Chaos w polskim wymiarze narasta - przynajmniej takie wrażenie może odnieść osoba, która nie jest prawnikiem. Opozycja krzyczy o braku demokracji, strona rządząca wskazuje, ze jest wręcz przeciwnie i zarzuca swoim przeciwnikom, że to oni tą demokrację zniszczyli. Trwa słowna przepychanka, a przypatrują się temu obywatele, którzy coraz mniej rozumieją, a na pewno - są coraz bardziej zmęczeni.
Przewartościowywanie zasad, które wydawały się niepodważalne
O tym właśnie Sylwia Gregorczyk-Abram rozmawiała z dwójką niezwykłych gości: profesor Ewą Łętowska, byłą Rzecznik Praw Obywatelskich, sędzią w stanie spoczynku Trybunału Konstytucyjnego i Naczelnego Sądu Administracyjnego oraz z profesorem Mirosławem Wyrzykowskim, sędzią Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku. I zadała proste pytanie: jak się czuje obywatel w obecnej sytuacji, która dotyczy szeroko pojętego sądownictwa, praworządności, demokracji? Jak to poczucie pewnej bezradności i chaosu wpływa na jego codzienne życie?
- To, to co przeżywany jest chyba odbiciem naszych czasów, dlatego że to wszystko dotyczy nie tylko nas. Cały świat w tej chwili przeżywa jakieś przewartościowanie jeżeli idzie o pewne zasady, które wydawały się niepodważalne, dotyczące prawa czy praworządności - mówi profesor Ewa Łętowska. - Myślę, że ludzie są zniecierpliwieni prawnikami, zdenerwowani ich kłótniami. Obierają to wszystko jako "oni się znowu kłócą" - wskazuje.
- A dla mnie, niezależnie od tych wątpliwości, które dotykają ludzi, jest jeszcze dodatkowa dolegliwość dotyczącą mnie, jako zawodowca, prawnika. Dlatego, że wiem, rozumiem, że to, na czym budowałam swój autorytet, budowałem argumentację w różnych sytuacjach, w tej chwili zaczyna być podważane. Dlatego tym bardziej mi smutno - dodaje.
Autostrada naruszania konstytucji
Oboje gości przyznało, że 10-15 lat temu nie wyobrażali sobie, że dojdzie do takiej sytuacji, jaka jest obecnie.
- Jaka sytuacja była 10 lat temu? Po pierwsze, mieliśmy już wtedy kryzys przysięgowy, kiedy prezydent Duda, uzurpując sobie prawo do tego, że może nie przyjąć ślubowania sędziów, nie zaprosił ich. A sejm, niezgodnie z prawem, przyjął uchwałę o unieważnieniu uchwał o prawidłowo wybranych sędziach i powołał trzech dublerów. Proszę zwrócić uwagę: ci trzej dublerzy zostali wybrani około godziny 23, a w nocy i mgle, o 1:30 w nocy, prezydent Duda przyjął ślubowanie tych trzech wybranych sędziów. To był już znak, czerwone światło, dzwonek - tłumaczy prof. Mirosław Wyrzykowski. - W międzyczasie nastąpiła jeszcze zmiana ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, 30 grudnia 2015 roku została zmieniona ustawa o Radiofonii i Telewizji i stworzono Radę Mediów Narodowych przenosząc kompetencje konstytucyjnego organu państwa do organu ustawowego i powołując w jego skład wyłącznie przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości. I tego samego dnia została zmieniona Ustawa o służbie cywilnej: wróciliśmy do nomenklatury partyjnej. Parę tygodni później, czyli w marcu 2016 roku zmieniono ustawę o prokuraturze, znowu łącząc funkcję prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości - wylicza.
- Proszę połączyć sobie te wszystkie zdarzenia, które nastąpiły w ciągu pierwszych kilku tygodni. Tak została wytyczona droga, która zamieniła się w autostradę naruszania konstytucji, autostradę uzurpowania sobie przez konstytucyjne organy państwa kompetencji, których nigdy nie miały i mieć nie powinny. I to jest odpowiedź na pytanie gdzie jesteśmy po 10 latach - stwierdza.
Całej audycji Sylwii Gregorczyk-Abram "Ludzka Sprawa" (czwartek, 9 kwietnia), można wysłuchać TUTAJ.
Piotr Radecki