Jestem ciekawa i przerażona - Magdalena Cielecka o spektaklu "The Second Woman"

Jednym z najważniejszych wydarzeń tegorocznego Malta Festival będzie trwający 24 godziny spektakl "The Second Woman". Po pokazach m.in. w Londynie, Nowym Jorku i Wiedniu po raz pierwszy trafia do Polski, w nowej, budowanej lokalnie odsłonie z Magdaleną Cielecką. I właśnie o tym z aktorką w audycji "Terra Kultura" rozmawiała Agnieszka Obszańska.

Jestem ciekawa i przerażona - Magdalena Cielecka o spektaklu "The Second Woman"

Magdalena Cielecka

Foto: Piotr Podlewski / Polskie Radio

"The Second Woman" to swoisty 24-godzinny spektakl/performance polegający na powtórzeniu 100 razy tej samej sceny rozstania między kobietą a mężczyzną. Ale aktorka jest jedna - w tym wypadku to Magdalena Cielecka - a mężczyzn stu: za każdym razem inny, a scena jest improwizowana. Na dodatek owych 100 mężczyzn zostanie wybranych w otwartym naborze - nie trzeba mieć doświadczenia aktorskiego, a jedynie otwartość i chęć na takie doświadczenie.


Jedna scena, 100 mężczyzn, 24 godziny na scenie

- 24 godziny na scenie to nie żart - oczywiście z jakimiś przerwami technicznymi, bo człowiek jest tylko człowiekiem i musi od czasu do czasu pójść w odosobnione miejsce Przede wszystkim jest to wyzwanie kondycyjne: traktuję to jako maraton aktorski, ludzki, wypornościowy, emocjonalny. Rzecz polega na tym, że przez całą dobę, 100 razy, z setką różnych partnerów, osób męskich, będę grać tę samą scenę wyjętą z filmu Cassavetesa. Będzie to scena rozstania, będzie trwać 7-8 minut w zależności od tego, gdzie poniosą nas wodze fantazji w trakcie danej odsłony tej sceny. Niemniej jednak co chwilę spotykam się z innym mężczyzną - tak aktorka opisuje to, co się będzie działo. - Scena raczej nie jest intymna ani hardkorowa, choć emocjonalnie interesująca, bo jest sceną rozstania. Więc jeszcze dodatkowo przez te 100 razy będę się rozstawać czy też będę porzucona - w zależności od wybranego wariantu - zapowiada.

- Ci mężczyźni będą wyłonieni w drodze castingu i pewnego wyboru twórczego: można się zgłaszać. Nie trzeba mieć żadnego doświadczenia aktorskiego: trzeba być po prostu otwartym, odważnym i ciekawym tego, co nas czeka. Chociaż panowie będą musieli się nauczyć kilku linijek tekstu i będą mieć wyznaczone ramy tej sceny. Jednakowoż liczę na zaskoczenie i oni też, myślę, mogą liczyć na zaskoczenie - dodaje.


Doświadczenie ciekawe, intrygujące i przerażające

Magdalena Cielecka nie ukrywa, że "The Second Woman" to jest dla niej wielkie wyzwanie. Intrygujące, fascynujące, ale również - lekko przerażające.

- 24 godziny, równo 100 sekwencji performatywnych… Szczerze mówiąc nie mam pojęcia, jak to zrobię: bywają momenty paniki i zastanawiam się, po co mi to było i dlaczego ja się w ogóle na to zgodziłam?! Z drugiej strony nie mogłam się nie zgodzić na taką propozycję, na takie wyzwanie. Czuję się też bardzo wyróżniona tym zaproszeniem, że to ja w tej polskiej odsłonie będę miała możliwość się z tym zmierzyć. Oczywiście parę razy w życiu zdarzyło mi się 24 godziny nie zasnąć albo być na nogach, ale jednak to były sytuacje prywatne, zabawowe albo różnego rodzaju aktywności fizycznej. A tutaj nie wiem… - przyznaje rozmówczyni Agnieszki Obszańskiej. - Też jestem bardzo ciekawa, w jaki sposób będę dilować ze swoją energią, skupieniem, zmęczeniem. Jak różne będą z mojej strony, z mojego punktu widzenia i w moim wydaniu te sceny w zależności od tego, o której będą się odbywały. Bo inaczej to będzie na początku o godz. 18, inaczej o 11 wieczorem, a jeszcze inaczej o 4 nad ranem. Myślę że najgorzej będzie między 9 a 10 dnia następnego. Zastanawiam się, jak będę funkcjonować: czy będę zirytowana, czy będę chciała uciekać, czy będę śpiąca, czy wręcz przeciwnie - sztucznie pobudzona - zastanawia się.

- Ciekawa jestem też widowni, która będzie dla mnie niesamowitym aspektem. Jak widownia będzie odbierać ten performance, ale też jak będzie go je unosić, czy będzie przysypiać - ma do tego pełne prawo. No i ciekawością jest widz, nawet jeden, który przetrwa ze mną te 24 godziny - wskazuje.


Piotr Radecki