Blokowanie nominacji oficerskich. Siemoniak: to nie jest burza w szklance wody
Prezydent Karol Nawrocki blokuje nominacje na stopnie oficerskie dla części funkcjonariuszy służb specjalnych. - Uważam, że działa w polityczny sposób, przytrzymuje (...) To prowadzi do paraliżu służby - powiedział w "Bez Uników" minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.
Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak
Foto: YT/Trójka
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Prezydent nadal blokuje nominacje na stopnie oficerskie funkcjonariuszom służb
- Minister ocenił, że takie działania zagraża bezpieczeństwu państwa, może prowadzić do paraliżu służb i zahamować rekrutację do ABW
- Gość "Bez Uników" przyznał, że urzędnicy Kancelarii Prezydenta są "politycznymi harcownikami", którzy utrudniają współpracę rządu z prezydentem
OGLĄDAJ. Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak
Prezydent Karol Nawrocki zgodził się na mianowanie na pierwszy stopień oficerski 78 żołnierzy i funkcjonariuszy SKW. Pierwotnie awanse na pierwszy stopień oficerski miało otrzymać 136 młodych osób - przyszłych wywiadowców z kontrwywiadu wojskowego oraz z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W połowie stycznia prezydent spotkał się z wicepremierem, szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, a także z ministrem koordynatorem służb specjalnych Tomaszem Siemoniakiem oraz szefami ABW, Agencji Wywiadu, SKW oraz Służby Wywiadu Wojskowego. Szef MON zapowiedział wtedy, że wnioski ws. nominacji oficerskich w służbach ponownie wpłyną do Kancelarii Prezydenta.Przekazał wówczas, że prezydent "w większości" przychyli się do skierowanych wniosków.
"Prowadzi do paraliżu służby"
Spór w sprawie nominacji oficerskich trwa od pół roku. Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak powiedział w "Bez Uników", że wnioski do Kancelarii Prezydenta w tej sprawie "trafiły ponad dwa miesiące temu". - Nie ma żadnego śladu, że prezydent ma jakieś wątpliwości, oczekuje jakichś wyjaśnień. Uważam, że działa w polityczny sposób, przytrzymuje. W SKW podpisał, w ABW nie podpisał - powiedział minister. Dodał, że "to są sprawy, które trzeba wyłączyć ze sporu politycznego". - Można się o inne rzeczy spierać, można nie dawać odznaczeń, jeśli prezydent ma wątpliwości. Natomiast cóż winni są kandydaci na pierwszy stopień oficerski? To prowadzi do paraliżu służby - podkreślił Siemoniak.
Minister koordynator służb specjalnych ocenił, że "to nie jest tylko polityczna burza w szklance wody". - To jest poważna sprawa. Chodzi o bezpieczeństwo państwa - dodał. Siemoniak wyraził obawę, że blokowanie nominacji funkcjonariuszom ABW może zahamować rekrutację do tej służby. - Kto będzie chciał przychodzić do służby, narażać życie, zdrowie - a to jest bardzo ciężka, ryzykowna służba - w sytuacji, gdy nie ma pewności, że będzie nominowany, a spełnia wszystkie kryteria, przeszedł wszelkie kursy i chce mieć przed sobą kilkadziesiąt lat kariery. Więc to są poważne rzeczy i nie rozumiem, dlaczego prezydent tych aspektów w tej sprawie nie widzi - powiedział Siemoniak.
Kaczyński wpłynął na relacje?
Gość "Bez Uników" przyznał, że współpraca rządu z prezydentem początkowo nie zapowiadała się źle. Siemoniak ujawnił, że kiedy we wrześniu ubiegłego roku na Polskę nadleciały rosyjskie drony, był tego dnia u prezydenta razem z premierem Donaldem Tuskiem. - Miałem wrażenie, że mamy do czynienia z jakąś nową epoką (…) Wtedy była współpraca, rozmowa, ale bardzo szybko to wszystko prysnęło, bo zaczął się konflikt wokół rakiety, która spadła w Wyrykach. Uczestniczyli ludzie prezydenta w różnych naradach, otrzymywali materiały. Natomiast sformułowano oskarżenie, że coś tutaj zostało ukryte przed prezydentem. Ja myślę, że to po prostu Jarosław Kaczyński przestraszył się tego, że prezydent Nawrocki może jakąś własną politykę prowadzić. Rada Bezpieczeństwa Narodowego, która była po tym incydencie dronowym, pokazała, że może prezydent z premierem, prezydent z rządem normalnie rozmawiać o Polsce - powiedział Siemoniak.Zdaniam gościa radiowej Trójki to Jarosław Kaczyński "skłonił gorące głowy w otoczeniu prezydenta" do zmiany nastawienia.
"Dobry car i źli bojarzy"
Minister uważa, że urzednicy z Kancelarii Prezydenta mają duży wpływ na Karola Nawrockiego. - Poznaliśmy ich przez najbliższe miesiące, tych kilku polityków, którzy właściwie są zwolennikami ciągłej politycznej bijatyki. Nie było takiego prezydenta do tej pory, żeby szef jego kancelarii był czołowym harcownikiem politycznym, który atakuje, występuje. Byli różni szefowie Kancelarii Prezydenta, ale byli to poważni urzędnicy państwowi, mający świadomość, że po pierwsze, prezydent jest najważniejszy w tym całym układzie, po drugie, nie jest rolą urzędnika prezydenta takie harcownictwo polityczne - ocenił.
Siemoniak przyznał, że "więcej się mówi o urzędnikach prezydenta niż o samym prezydencie". - Myślę tutaj o panu Boguckim czy panu Cęckiewiczu. Oni generują ogromną uwagę opinii publicznej, generują rozmaite komunikaty, atakują, obrażają. I to wszystko jakoś idzie na konto prezydenta. Ja nie chcę tutaj wskazywać na sytuację, że jest dobry car i źli bojarzy, bo to prezydent ma stuprocentowy wpływ na to, kto jest w jego otoczeniu - podkreślił Siemoniak.
- Trump zwrócił się do sojuszników: wykażcie trochę spóźnionej odwagi
- Krzysztof Szczucki zawieszony w PiS. Kaczyński zdecydował
- Ultimatum Trumpa dla NATO. Sojusz trzęsie się w posadach?
Źródło: Trójka
Prowadząca: Renata Grochal
Opracowanie: Paweł Michalak