Specjalne wydanie "Zapraszamy do Trójki". Urodzinowa audycja jak sto lat temu
To nie było prima aprilis! 1 kwietnia w Trójce przenieśliśmy się w czasie. Z okazji naszych 64. urodzin audycję "Zapraszamy do Trójki" przygotowaliśmy w formule sprzed stu lat: program został zrealizowany w całości analogowo, wyłącznie przy użyciu studia i mikrofonu, bez nowoczesnych nośników dźwięku.
W specjalnym wydaniu "Zapraszamy do Trójki" spróbowaliśmy odtworzyć audycję radiową z możliwościami, jakie mieli radiowcy sto lat temu
Foto: Cezary Piwowarski/Polskie Radio
1 kwietnia radiowa Trójka obchodzi swoje 64. urodziny. Tegoroczne świętowanie ma szczególny charakter - jubileusz rozgłośni wpisuje się w obchody 100-lecia Polskiego Radia. Z tej okazji przygotowano szereg wydarzeń, które zabiorą słuchaczy w podróż w czasie i przypomną, jak wyglądało radio w erze analogowej.
Posłuchaj audycji Trójki:
- "Zapraszamy do Trójki" - wszystkie wydania audycji
- Koncert w Trójce. Basia Małecka z zespołem na żywo. Tak świętowaliśmy 63. urodziny Trójki
Specjalne wydanie "Zapraszamy do Trójki"
Jednym z najważniejszych punktów dnia było specjalne wydanie audycji "Zapraszamy do Trójki" (godz. 16.00-18.00), przygotowane w formule sprzed stu lat. Program zostanł zrealizowany w całości analogowo, wyłącznie przy użyciu studia i mikrofonu, bez nowoczesnych nośników dźwięku. Również telefony od słuchaczy trzeba było odbierać i przekazywać osobom w studiu z pomocą "kuriera"; w tej roli sprawdził się Józef Niewiarowski.
Jingle i oprawa muzyczna były wykonywane na żywo (zagrali Michalina Bieńko i Albert Karch), a goście pojawiali się bezpośrednio w studiu. Jedynym współczesnym elementem był streaming wideo, dzięki któremu słuchacze mogli zajrzeć za kulisy i przekonać się, jak radio działało w swoich początkach.
"To będzie wydanie - wyzwanie"
Każdy słuchacz mógł przekonać się, czy redakcja rzeczywiście trzyma się technologicznych ograniczeń epoki. Audycję poprowadził Michał Matus. - To będzie wydanie-wyzwanie, bo będziemy bardzo nawiązywać do tego, co wydarzyło się sto lat temu, kiedy Polskie Radio zaczęło regularne nadawanie. To były czasy, kiedy wszystko nadawało się na żywo. Stalowe taśmy, na które można było nagrywać programy, pojawiły się dopiero 1935 roku - mówił Michał Matus.
- Spróbujemy powtórzyć te technologiczne zasady, czyli będziemy wszystko prezentowali na żywo. Muzyka nie będzie nagrana, tylko odgrywana na żywo w studiu. Pojawią się jingle i podkłady, czyli współczesne elementy radiofonii, ale będą one odgrywane na żywo - zgodnie z zasadami, które obowiązywały w 1926 roku - zapowiadał dziennikarz w "Trzeciej godzinie".
"To swoisty list miłosny do radia"
- To swoisty list miłosny do radia jako wynalazku, happening antenowy i próba doświadczenia, jak wyglądała praca radiowców sto lat temu - mówi Agnieszka Szydłowska, dyrektorka - redaktorka naczelna radiowej Trójki.
- Wtedy w radiu było studio, mikrofon i bardzo dużo ciszy, ponieważ prowadzący musiał się odsunąć od mikrofonu, aby przysunęła się orkiestra i zagrała na żywo. Będziemy rzeczywiście wykorzystywać tylko mikrofony, wszystkie jingle zostaną zagrane na żywo. Tak jak muzyka i piosenki w wykonaniu Grzegorza Tarwida i Janka Młynarskiego - zdradziła Agnieszka Szydłowska w radiowej Dwójce.
Muzyka w specjalnym wydaniu audycji była zasługą Grzegorza Tarwida i Jana Emila Młynarskiego Pozostałe elementy środowego programu Trójki też będą nawiązywać do pracy radiowców sprzed stu lat. Serwisy i goście były realizowane na żywo. Reporterzy idący w miasto do dyspozycji mieli tylko notatnik, długopis i własną pamięć, a potem na tej bazie musieli przekazać relację słuchaczom, ze wszystkimi szczegółami. Sto lat temu reporterzy nie posiadali dyktafonów i nikt nawet nie marzył o czymś takim jak montaż komputerowy.
- Będzie można do nas dzwonić, bo telefony w 1926 r. już były, ale nie będziemy ich dawać na antenę wprost, tylko będzie przychodził dziennikarz i relacjonował, z czym dzwonią słuchacze. Muszę powiedzieć, że z perspektywy naszych cyfrowych czasów to jest trudne przedsięwzięcie, ale mam nadzieję, że wszyscy będą się dobrze bawić - powiedziała szefowa Trójki.
Muzyka w specjalnym wydaniu audycji była zasługą Grzegorza Tarwida i Jana Emila Młynarskiego A wśród gości naszego wyjątkowego wydania audycji znalazł się między innymi człowiek, który dobrze pamięta jak Trójka wyglądała przed kilkoma dekady. I między innymi o tym opowiedział podczas wizyty w studiu Marek Niedźwiecki.
- Moje pierwsze kroki tutaj, w radiu, miały miejsce 44 lata temu. (...) Człowiek jest najważniejszy, głos ludzki, ta magia i teatr wyobraźni - zaznaczył dziennikarz i legenda Trójki. - Radio jest absolutnie niezwykłe (...) To jest istotne, że radio ciągle istnieje, ciągle nadaje, i ciągle ma coś do powiedzenia - dodał.
Nasze studio odwiedzili - i podzielili się wspomnieniami - również Artur Andrus i Tomasz Sianecki. - W radiu najważniejsze jest dla mnie radio. To, że ono jest, nadaje; że to wciąż intymne zjawisko. (...) Wiem, że radio obudowało się kamerami. Ale to, że jest, można je sobie włączyć w odpowiednim momencie i usłyszeć rzeczy, których nie słyszy poza radiem, to dla mnie najwazniejsze rzeczy - przyznał Artur Andrus. - Odnoszę wrażenie, że w Trójce zebrało się fantastyczne grono ludzi, z którymi do dziś mam kontakt - opowiadał z kolei Tomasz Sianecki.
Gościem specjalnego wydania "Zapraszamy do Trójki" był Marek NiedźwieckiOprócz specjalnego wydania "Zapraszamy do Trójki" przygotowaliśmy też inne atrakcje. To właśnie 1 kwietnia rusza na YouTube kanał "Powtórka z rozrywki"! I co tydzień, właśnie tam będą się pojawiać kolejne odcinki kultowego słuchowiska "Kocham pana, panie Sułku". Zapraszamy też na drugą edycję Ustawionego Konkursu Piosenki, który poprowadzi Artur Andrus.
Ewelina Kołaczek/Kamil Kucharski
.