Podatek od Big Techów bliżej. Gawkowski: nie jest przeciw Amerykanom
Rząd pracuje nad podatkiem od Big Techów, czyli cyfrowych gigantów, które działają w Polsce. - To nie jest ustawa przeciwko Amerykanom, to jest ustawa regulująca rynek. Równie dobrze firmy i platformy chińskie będą tutaj, między innymi poprzez branżę e-commerce, bardzo dużo płaciły - powiedział w "Bez Uników" wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.
Wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski gościem Renaty Grochal
Foto: YT/Trójka
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Rząd pracuje nad podatkiem cyfrowym od Big Techów, działających w Polsce
- Krzysztof Gawkowski oszacował, że wpływy do budżetu z tego tytułu już w pierwszym roku mogłyby wynieść 2-3 miliardy złotych
- Minister cyfryzacji podkreślił, że podatek cyfrowy obowiązuje w wielu krajach Europy. - Nie jest przeciw Amerykanom - zaznaczył
Rząd pracuje nad ustawą o podatku od usług cyfrowych od Big Techów. Projekt ustawy zakłada do 3 procent podatku od przychodów firm świadczących wybrane usługi cyfrowe w Polsce. Chodzi o korporacje o globalnych przychodach powyżej 1 miliarda euro i 25 milionów złotych w Polsce. Podatek ma zostać pomniejszany o zapłacony CIT.
Miliardy do budżetu
- Możemy nareszcie w Polsce zacząć mówić poważnie o podatku sprawiedliwościowym od usług cyfrowych. Mamy polskie firmy, które płacą wielkie podatki za te same usługi, które różne korporacje światowe, i zza Atlantyku, i z Azji, nie płacą - podkreślił Krzysztof Gawkowski. Oszacował, że do budżetu państwa z podatku od Big Techów co roku trafiałoby kilka miliardów złotych. - Dwa-trzy miliardy złotych w pierwszym roku. We Francji, w ciągu ostatnich lat, to było 40 miliardów złotych, gdybyśmy na złotówki przełożyli - podkreślił. Minister powiedział, że pieniądze z podatku cyfrowego, które zasilą budżet, będzie można przeznaczyć "na cyfryzację, sztuczną inteligencję, cyberbezpieczeństwo, kompetencje cyfrowe, higienę cyfrową".
Gawkowski zwrócił uwagę, że podatek od cyfrowych gigantów obowiązuje w wielu krajach Europy. - Jest we Francji, w Hiszpanii, w Austrii, we Włoszech, w Wielkiej Brytanii. Wszyscy korzystają, nikt nie narzeka. Nie słyszałem, żeby tam Amerykanie robili wielkie problemy. To nie jest ustawa przeciwko Amerykanom, to jest ustawa regulująca rynek. Równie dobrze firmy i platformy chińskie będą tutaj, między innymi poprzez branżę e-commerce, bardzo dużo płaciły - tłumaczył.
Firmy z Azji zapłacą więcej
Minister powołał się na zamówioną przez resort cyfryzacji "bardzo dużą ekspertyzę zewnętrzną". Wynika z niej, że ponad 50 procent wpływów z tego podatku będą stanowiły wpływy z korporacji, które mają siedziby w Azji. - Więc opowieść o tym, że to jest podatek antyamerykański, jest nieprawdziwa. To jest podatek propolski. Nie od użytkownika, od korporacji. To jest podatek proobywatelski, dlatego że gwarantuje większe możliwości pieniędzy w budżecie na cyfryzację. To jest podatek prospołeczny, bo daje szansę, że każdy obywatel będzie wiedział, że jego pieniądze, które pracują na tych platformach i na nie zarabiają, później wracają do polskiego budżetu - tłumaczył.
Krzysztof Gawkowski podkreślił, że jeżeli zagraniczna korporacja zarabia w Polsce majątek, "to niech się tym majątkiem dzieli". - Podatek cyfrowy to jest szansa na normalność w państwie, w którym usługi cyfrowe cały czas rosną. Każdy obywatel powinien mieć świadomość, że nie państwo obciąża jego za to, że używa internetu, platformy czy dobrze się bawi w tej przestrzeni cyfrowej, tylko tych, którzy te usługi dostarczają, bo oni na danych tych użytkowników zarabiają - przyznał.
Usługi objęte podatkiem
Według projektu Ministerstwa Cyfryzacji podatek cyfrowy miałyby płacić firmy, które umieszczają na interfejsie cyfrowym reklamy ukierunkowane, tzw. personalizowane, czyli dobierane pod konkretnego użytkownika na podstawie informacji o nim. Podatkiem miałyby być też objęte firmy, które umożliwiają użytkownikom za pomocą interfejsu cyfrowego wchodzenie w interakcje z innymi użytkownikami lub ułatwiają im dokonywanie dostaw towarów albo świadczenie usług. Chodzi o marketplace'y czy portale społecznościowe. Resort zaproponował też, aby podatkiem były objęte firmy, które sprzedają dane o użytkownikach.
Według propozycji resortu z opodatkowania wyłączone mają być przedsiębiorstwa, które udostępniają użytkownikom interfejs cyfrowy w celu dostarczenia treści cyfrowych, a także przedsiębiorstwa świadczące usługi komunikacyjne i płatnicze. Z opisu wynika, że chodzi o portale streamingowe VOD i muzyczne, telekomy czy bankowość elektroniczną.
OGLĄDAJ. Wicepremier Krzysztof Gawkowski gościem Renaty Grochal
- 1500 zł mandatu i utrata prawa jazdy. Nowe przepisy weszły w życie
- Skandal w Jerozolimie. Reaguje prezydent Nawrocki
- Wysokie koszty wojen. Tusk: opozycjo, ogarnij się
Źródło: Trójka
Prowadząca: Renata Grochal
Opracowanie: Paweł Michalak