"Nagi instynkt": film zbudowany nie tylko na ciele ale i twarzy Sharon Stone
"Nagi instynkt", film roku 1992 w reżyserii Paula Verhoevena z Sharon Stone i Michaelem Douglasem w rolach głównych, po latach powraca na nasze ekrany. Doskonale odrestaurowany, w jakości 4K, ukazuje pełnię swojej niezwykłej, niepokojącej, czasami wręcz perwersyjnej, ale zawsze tajemniczej, urody.
Sharon Stone jako Catherine Tramell w filmie "Nagi instynkt", reż. Paul Verhoeven
Foto: mat. prasowe/Past Perfect
Detektyw Nick Curran (Michael Douglas) z San Francisco ma kłopotliwą przeszłość, słabość do używek i gwałtowny charakter. Kiedy zaczyna badać brutalne zabójstwo muzyka rockowego dokonane szpikulcem do lodu, poznaje główną podejrzaną: zjawiskową Catherine Tramell (Sharon Stone), pewną siebie pisarkę i milionerkę, której bestsellerowe kryminały w niepokojący sposób przypominają prawdziwe morderstwa. Między tą dwójką rozpoczyna się dwuznaczna, przesycona erotyką gra…
"Nagi instynkt": po latach widać, jak dobry jest ten film
W 1992 roku "Nagi insynkt" wchodził na ekrany w atmosferze kontrowersji i skandalu. Duet prowokatorów, czyli najlepiej wówczas opłacany w Hollywood scenarzysta Joe Eszterhas oraz holenderski reżyser Paul Verhoeven, stworzyli perfekcyjną mieszankę niegrzecznej rozrywki i narracyjnego szoku.
- Chodzono wtedy na takie filmy po to, żeby przeżyć coś transgresyjnego albo żeby się oburzyć. I nie zastanawiano się nad tym, czy to jest dobre kino. A po tylu latach, dzisiaj - wiem to z doświadczeń własnych i osób, które widziały go na przedpremierowych pokazach - ten film po prostu działa: wydaje się nawet lepszy niż wtedy. Dzisiaj można w pełni docenić jego kunszt, bo mniej nas ekscytuje, a bardziej wciąga. Jednocześnie jest po prostu świetnym tłem do dyskusji na bardzo różne tematy: np. jak bardzo na przestrzeni lat zmieniła się kultura dotycząca erotyki - mówi filmoznawca Karol Szafraniec. – Myślę, że bardzo dobrze jest go teraz zobaczyć po raz pierwszy. To taki film, który, jak się okazuje, oglądano trzymając się głównej narracji. A dziś widać, jak wiele ma smaczków, nieoczywistości, niuansów. Nawet tak proste pytanie "kto w tym filmie jest dobrym bohaterem, a kto negatywnym"? jest bardzo przewrotne i nieoczywiste. Myślę, że dzisiaj bardziej to widać, niż widzieliśmy to wtedy - tłumaczy.
Magnetyczna, charyzmatyczna rola Sharon Stone
Przez długi czas "Nagi instynkt" był odbierany tylko poprzez jedna, najbardziej kontrowersyjną scenę. Tymczasem jest to po prostu bardzo dobry film i właśnie po latach bardzo dobrze to widać. Wiele osób pamięta i docenia kreację Michaela Douglasa ale ta produkcja to oczywiście przede wszystkim Sharon Stone.
- To film zbudowany nie tylko na jej ciele, ale i na jej twarzy, na niesamowitych oczach. Na tym, jak jej twarz się zmienia, jak pokazuje nieoczywiste relacje pomiędzy nią a bohaterem granym przez Michaela Douglasa. Bo w dużym stopniu to ona go i nas, widzów, wodzi za nos. Spektrum emocji, ta nieoczywistość postaci: kim ona właściwie jest, jaki ma cel, dlaczego jest taka jaka jest, co przeżyła wcześniej - to wszystko opiera się na jej bardzo charyzmatycznej, magnetycznej roli – wskazuje rozmówca Ryszarda Jaźwińskiego. - To mogłaby być rola za którą mogłaby dostać Oscara. Ale, jak wiemy, niestety tak nie było - dodaje.
Piotr Radecki