"Temat rodzeństwa bardzo dotyka ludzi". Emi Buchwald o swoim filmie w Trójce

- Mam wrażenie, że relacje rodzeństwa jakoś zostały pominięte w filmie, w literaturze. Więcej opowiadamy o rodzicach, bo to relacje, które są najmocniejsze, najbardziej na nas wpływają, a moim zdaniem to rodzeństwo jest buforem - mówiła Emi Buchwald, reżyserka nagradzanego filmu "Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej" w audycji "Tu Myśliwiecka 3/5/7".

"Temat rodzeństwa bardzo dotyka ludzi". Emi Buchwald o swoim filmie w Trójce

Emi Buchwald w audycji "Tu Myśliwiecka 3/5/7"

Foto: Trójka

W marcu do kin trafił debiutancki pełnometrażowy film fabularny Emi Buchwald - "Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej". To opowieść o wchodzącej w dorosłość czwórce rodzeństwa, które próbuje odnaleźć własne ścieżki, nie tracąc przy tym łączących ich więzi. 

O filmie reżyserka opowiedziała Agnieszce Szydłowskiej w audycji "Tu Myśliwiecka 3/5/7".

Posłuchaj audycji Trójki:

Film "Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej" na 50. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych zdobył między innymi "Złoty Pazur" im. Andrzeja Żuławskiego, nagrodę Dziennikarzy i Dziennikarek oraz nagrodę za reżyserię. Do tego został wyróżniony Nagrodą Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Orłem "Odkrycie Roku" dla Emi Buchwald. 

Emi Buchwald w Trójce

- Myślę, że temat rodzeństwa bardzo dotyka ludzi. W trakcie spotkań z publicznością słyszę, że w Polsce jest bardzo dużo rodzin wielodzietnych - może nie w naszym pokoleniu, ale w pokoleniu naszych rodziców. Na spotkaniach było sporo rodzin wielodzietnych i współcześni widzowie nagle zobaczyli coś, co przeżywali przez całe życie i nikt im o tym nie opowiedział - mówiła w Trójce Emi Buchwald.

- Mam takie poczucie, że więź, o której opowiadam, jest bardzo bliska i zdaję sobie sprawę z tego, że nie każde rodzeństwo tak wygląda. (...) Okazuje się, że nawet jeśli ktoś nie miał aż tak bliskich relacji z rodzeństwem, to pewne mechanizmy widzi. Widzi pewną czułość. Z drugiej strony bardzo mnie interesuje to, jak ludzie postrzegają te relacje. Dla osób, które doświadczyły życia w wielodzietnej rodzinie albo z rodzeństwem, jest (w filmie - red.) bardzo dużo czułości, bliskości i opieki. Z drugiej strony są widzowie, którzy odbierają te relacje jako toksyczne i zbyt mocne. Moje założenie było takie, że nie oceniam tych relacji i bohaterów, o których opowiadam, tylko chcę dać przestrzeń. Chcę pozwolić widzowi zastanowić się nad tym, jakie są jego relacje i jaki on ma kontakt ze światem - mówiła reżyserka.


Agnieszka Szydłowska i Emi Buchwald w audycji "Tu Myśliwiecka 3/5/7" Agnieszka Szydłowska i Emi Buchwald w audycji "Tu Myśliwiecka 3/5/7"

Gościni Trójki przyznała, że sama ma bliskie relacje ze swoim rodzeństwem. - Mam tak z moim rodzeństwem, że często mówimy te same rzeczy w tym samym momencie. Czasami z moją młodszą siostrą, z którą jestem chyba najbliżej, kłócimy się o to, czy coś się śniło mi czy jej, bo zapominamy, czyj to był sen. Okazuje się, że ludzie mają podobnie i że potrzebowali, żeby o tym opowiedzieć. Mam wrażenie, że relacje rodzeństwa jakoś zostały pominięte w filmie, w literaturze. Więcej opowiadamy o rodzicach, bo to relacje, które są najmocniejsze, najbardziej na nas wpływają, a moim zdaniem to rodzeństwo jest buforem - mówiła Emi Buchwald.

Dlaczego w filmie nie ma rodziców?

W filmie "Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej" nie pojawiają się rodzice. Reżyserka przyznała, że była to świadoma decyzja. - Chciałam uniknąć obecności rodziców w tym filmie. Po pierwsze - widziałam dużo filmów o rodzeństwie w kontekście rodziców. Jeden z ważnych dla mnie filmów, który opowiada o trójce rodzeństwa, to "Opowieści o rodzinie Meyerowitz (utwory wybrane)". Tam jest ojciec, który zabiera wszystkie relacje, wszystkie relacje są w jego kontekście. Jak pomyślę o moich spotkaniach z rodzeństwem, to jest tak, że jeżeli spotykamy się sami, to są spotkania o nas - o tym, jak żyjemy, jak przeżywamy świat. W momencie, kiedy spotykamy się w domu i są rodzice, to jednak całe spotkanie jest ustawione wobec rodziców i przez rodziców - mówiła reżyserka.

- Gdybyśmy rodziców pokazali, gdyby pojawili się w scenie, to ten film już nie byłby filmem o rodzeństwie, tylko byłby filmem o rodzinie, a o rodzinie opowiedzieliśmy już dużo. Nie lubię dosłowności i nie lubię dopowiadać tematów, tylko chcę, żeby widz mógł sobie w tych tematach znaleźć coś swojego. Dlatego postanowiłam, że nie powiemy dokładnie, co się dzieje z rodzicami - dodała.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy Emi Buchwald z Agnieszką Szydłowską. 

Nie tylko "Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej"

Emi Buchwald jest absolwentką reżyserii w Szkole Filmowej w Łodzi. Zanim rozpoczęła tam edukację, ukończyła również kurs dokumentalny w Szkole Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy, gdzie zrealizowała swój pierwszy krótki dokument pt. "Bracia". Kolejne etiudy fabularne i dokumentalne - na czele z dyplomową "Nauką" (2016) były pokazywane i nagradzane na festiwalach polskich i zagranicznych.

Reżyserka może pochwalić się już kilkudziesięcioma wyróżnieniami za swoją pracę. Wspomniana "Nauka" zapewniła jej na przykład Złotego Anioła w konkursie filmów krótkometrażowych na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym "Tofifest". Do tego wymienić można Nagrodę Dziennikarzy na festiwalu Młodzi i Film i Nagrodę im. Jana Machulskiego za "Heimat" oraz Srebrne Grono na 52. Lubuskim Lecie Filmowym i Nagrodę Specjalną Jury w konkursie filmów krótkometrażowych 48. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni za "Piękna łąka kwietnia".

Ewelina Kołaczek