Almodovar kończy z filmami w języku angielskim. "Amerykanie komplikują"

Pedro Almodovar nie będzie już reżyserował filmów w języku angielskim. O tym, że kończy anglojęzyczny etap w swojej karierze powiedział podczas rozmowy z hiszpańskim dziennikiem "El Pais". "Podejrzewam, że reszta mojej kariery odbędzie się w Hiszpanii. Czasami Amerykanie za bardzo komplikują różne rzeczy” - stwierdził. 

Almodovar kończy z filmami w języku angielskim.  "Amerykanie komplikują"

Pedro Almodovar na Fashion Week w Paryżu w marcu 2026 roku

Foto: Reynaud Julien/APS-Medias/ABACA/PAP

Pedro Almodovar reżyserował głównie w języku hiszpańskim. W ostatnich latach filmowiec postanowił jednak rozszerzyć swój repertuar o produkcje tworzone w języku angielskim. Dzięki nim mógł obsadzać w filmach aktorów nieposługujących się na co dzień językiem hiszpańskim. Teraz jednak Almodovar zakończył okres anglojęzyczny w swojej karierze.

Posłuchaj audycji w Trójce:

"Więcej filmów w języku angielskim nie będzie"

Jeszcze w marcu w hiszpańskich kinach zadebiutuje najnowszy film Almodovara zatytułowany "Gorzkie święta”. Reżyser wraca nim do produkcji tworzonych w języku hiszpańskim po tym, jak w ostatnich latach realizował dzieła anglojęzyczne. To krótkometrażowy "Ludzki głos” i "Dziwne ścieżki życia” oraz pełnometrażowy "W pokoju obok”. Wygląda na to, że więcej filmów w języku angielskim nie będzie. Reżyser powiedział o tym w rozmowie z gazetą "El Pais”. 

"Podejrzewam, że reszta mojej kariery odbędzie się w Hiszpanii. Czasami Amerykanie za bardzo komplikują różne rzeczy” – mówił odnosząc się do hollywoodzkich produkcji, których struktura produkcyjna często jest zbyt złożona. Angielski film Almodovara "W pokoju obok" otrzymał Złotego Lwa na festiwalu w w Wenecji w 2024 roku. 

"Gorzkie święta" zabawą kinem i sposobem narracji

Gwiazdami jego najnowszego filmu Almodovara "Gorzkie święta" są Leonardo Sbaraglia, Victoria Luengo oraz Patrick Criado. To historia pracoholiczki, która po śmierci swojej matki wybiera się z przyjaciółką na Lanzarote. Produkcja zapowiada się na zabawę kinem i sposobem narracji, bo okazuje się, że dalsze losy bohaterki bliźniaczo przypominają historię spisywaną właśnie przez scenarzystę i reżysera zarazem. 

Niewykluczone, że nowa produkcja ponownie podejmować będzie autobiograficzne wątki, jak to było w przypadku "Bólu i blasku” z 2019 roku, który w kontekście "Gorzkich świąt” określany jest przez Almodovara mianem "siostrzanego filmu”. Almodovar nie zamierza zwalniać tempa i już pracuje nad nowym projektem.