O kobiecie, która umarła ze smutku. Juan Gabriel Vasquez w Trójce

Juan Gabriel Vásquez był gościem audycji "Wszystkie Książki Świata". W rozmowie z Michałem Nogasiem pisarz opowiedział o swojej powieści "Imiona Felizy", opisującej historię kolumbijskiej rzeźbiarki polsko-żydowskiego pochodzenia, Felizy Bursztyn.

O kobiecie, która umarła ze smutku. Juan Gabriel Vasquez w Trójce

Juan Gabriel Vasquez w Trójce.

Foto: PAP/EPA

Juan Gabriel Vásquez był gościem audycji "Wszystkie Książki Świata". Kolumbijski pisarz, autor powieści "Imiona Felizy" i jeden z najwybitniejszych współczesnych twórców literatury hiszpańskojęzycznej, opowiedział o książce poświęconej losom Felizy Bursztyn - ważnej, choć dziś często zapomnianej postaci kolumbijskiej sztuki.

O kobiecie, która umarła ze smutku. Juan Gabriel Vásquez gościem Trójki

Jak wspomina autor powieści "Imiona Felizy", o rzeźbiarce dowiedział się dopiero w wieku 23 lat, kiedy trafił na tekst Gabriela Garcíi Márqueza - autora "Stu lat samotności".

- Kiedy po raz pierwszy usłyszałem, a raczej przeczytałem nazwisko Felizy Bursztyn, miałem 23 lata. Choć w Kolumbii mówimy na nią Feliza Burstyn. Przyjechałem do Paryża rzekomo, żeby studiować literaturę, ale tak naprawdę, by spróbować zostać pisarzem. Złapałem jakiegoś wirusa, którego lekarze nie potrafili zdiagnozować. Zmusiło mnie to do jeżdżenia po całym Paryżu na wizyty u różnych lekarzy i wykonywania rozmaitych badań, więc potrzebowałem książki, która dotrzymałaby mi towarzystwa. Martwiłem się, bo nikt nie wiedział, co mi dolega. Powieść nie mogła być skomplikowana jak najnowsza książka Mario Vargasa Llosy czy "W poszukiwaniu straconego czasu" Marcela Prousta. Musiało to być coś prostszego. Przywiozłem z Kolumbii zbiór artykułów Gabriela Garcíi Márqueza. Jednego dnia w trakcie jazdy metrem czy w poczekalni otworzyłem tę książkę i przeczytałem felieton, który zaczynał się słowami: "Kolumbijska rzeźbiarka Feliza Bursztyn zmarła ze smutku w ubiegły piątek w paryskiej restauracji" - opowiada Juan Gabriel Vásquez.

To właśnie to zdanie, jak przyznaje pisarz, na lata pozostało w jego pamięci i stało się zalążkiem przyszłej powieści.

- Od razu przykuło to moją uwagę; dlaczego smutek? Jak można powiedzieć, że ktoś umarł ze smutku? To zdanie utknęło mi w pamięci. Potem pojawiły się inne pytania: dlaczego Márquez, najważniejszy pisarz w historii mojego kraju, poświęca jej cały tekst? Dlaczego o niej nigdy nie słyszałem? To geneza powieści, to ziarno, z którym żyłem, nie robiąc z nim nic. Aż postać pojawiła się w mojej powieści "Reputacje" z 2013 roku. Bohater jest karykaturzystą, ma coś narysować i nagle Feliza Bursztyn, znana z tego, że była prześladowana przez rząd, pojawia się w tej książce. Ta kobieta została ze mną, dlatego należy się jej własna książka. Wtedy zacząłem szukać informacji. Pierwszą niespodzianką było jej pochodzenie; była córką polskich Żydów, którzy przybyli do Kolumbii na początku lat 30. XX wieku. Zrządzenie losu sprawiło, że została Kolumbijką. Kiedy odkrywam coś takiego, zaczyna się moja praca jako pisarza, ponieważ nic nie interesuje mnie tak bardzo jak siły historyczne wpływające na losy ludzi - mówi gość "Wszystkich Książek świata".

Posłuchaj audycji w Trójce:

Zapomniana przez wielu

Jak podkreśla Vásquez, poza środowiskiem artystycznym w Kolumbii niewiele osób pamięta dziś o Felizie Bursztyn, choć była postacią niezwykle ważną dla tamtejszej kultury.

- Ona została zapomniana przez wszystkich, z wyjątkiem świata sztuki. Świat artystyczny w Kolumbii pamięta ją całkiem dobrze. Była bardzo ważną artystką, przyjaźniła się z wielkimi pisarzami, artystami i architektami. Ale też dlatego, że była skandalistką na własne życzenie. Chciała być znana, tak została zapamiętana w świecie artystycznym Kolumbii. Będąc dzieckiem codziennie przechodziłem obok jej rzeźby "Pamięci Gandhiego". (...) Kiedy zacząłem badać jej życie, zdałem sobie sprawę, że niewiele o niej wiadomo i niewiele o niej napisano. Źródłem były opowieści ludzi — zacząłem szukać tych, którzy ją znali. Odkryłem, że jej mąż wciąż żyje. Był to pierwszy świadek, którego odnalazłem. Okazał się wspaniałym rozmówcą - opowiada gość audycji Trójki.

Całość rozmowy znajdziesz tutaj.

Czytaj także:

Mateusz Wysokiński