O "czarze Gdyni" z autorami książek o Gdyni. Rozmowa w audycji "Ludzie"
Aleksandra Boćkowska i Grzegorz Piątek to autorzy uznanych książek o Gdyni. Co ich najbardziej zaskoczyło i zainteresowało w tym mieście? Bez jakich postaci "Gdyni by nie było"? Na te i wiele innych pytań autorzy odpowiedzieli Michałowi Nogasiowi podczas spotkania w Teatrze Miejskim w Gdyni. Rozmowę wyemitowaliśmy w audycji "Ludzie".
Aleksandra Boćkowska, Michał Nogaś i Grzegorz Piątek w Teatrze Miejskim w Gdyni
Foto: Piotr Pędziszewski/Teatr Miejski w Gdyni
26 lutego w Teatrze Miejskim w Gdyni Michał Nogaś poprowadził spotkanie z autorami książek o Gdyni - Aleksandrą Boćkowską i Grzegorzem Piątkiem. Tydzień później zapisu rozmowy wysłuchaliśmy w audycji "Ludzie", a teraz można jej wysłuchać na platformach streamingowych i na stronie podcastowej Polskiego Radia.
Posłuchaj audycji Trójki:
- Aleksandra Boćkowska i Grzegorz Piątek o Gdyni. Audycja "Ludzie"
- Reportaż Aleksandry Boćkowskiej w "Prozie czytanej w Trójce"
O Gdyni z Aleksandrą Boćkowską i Grzegorzem Piątkiem
Aleksandra Boćkowska w swojej książce "Gdynia. Pierwsza w Polsce" snuje opowieść o powojenne dzieje Gdyni, która liczy sobie ledwie sto lat. W ramach wydawnictwa rozmawia z mieszkańcami, społecznikami i politykami; zagląda jednocześnie w te znane, jak i zapomniane zakątki miasta. W lutym fragmenty reportażu Boćkowskiej czytała na antenie Trójki aktorka Teatru Miejskiego w Gdyni Dorota Lulka. Cykl "Proza czytana w Trójce" jest dostępny na stronie internetowej Trójki.
Książka Grzegorza Piątka "Gdynia obiecana. Miasto, modernizm, modernizacja 1920-1939" to opowieść o budowaniu Gdyni od podstaw oraz marzeniu o idealnym mieście i idealnej Polsce. To tam nowe pokolenie uczyło się nowych umiejętności i zawodów związanych z morzem i międzynarodowym handlem. W 2023 roku Piątek za tę książkę otrzymał Nike Czytelników.
"Można mieć jedno i drugie - wielkie miasto i wielką przyrodę"
Co dla autorów piszących o Gdyni było najbardziej interesujące? - Zainteresowało mnie w Gdyni to, dlaczego jest tak bardzo lubiana przez swoich mieszkańców, choć nie był to jeszcze powód, dla którego postanowiłam pisać książkę. (...) Momentem, w którym stwierdziłam, że pewnie jest tu jakiś temat, było zdjęcie pięknych, zaokrąglonych balkonów podgniłych pod spodem. Wtedy sobie pomyślałam, że może pod tą piękną fasadą coś się dzieje i jest też coś innego, niż idealny wizerunek tego miasta, o którym mi wszyscy opowiadali - mówiła Aleksandra Boćkowska.
- Jestem architektem z wykształcenia i Gdynią zacząłem się interesować pewnie jeszcze jako student architektury jako miejscem, w którym modernizm, do którego warto pielgrzymować, żeby pooglądać architekturę lat 30. (...) Czar Gdyni polega na tym, że jest jedynym takim dużym miastem w Polsce, które naprawdę leży nad morzem. Można z tej tkanki śródmiejskiej, wielkomiejskiej, kawiarniano-kamienicznej wyjść od razu na plażę, w przyrodę. To jest dla mnie sedno tego marzenia o życiu w Gdyni - że można mieć jedno i drugie - wielkie miasto i wielką przyrodę - uważa Grzegorz Piątek.
Boćkowska: taka miłość do miasta jest niespotykana nigdzie indziej
Autorzy książek nie pochodzą z Gdyni. To pomogło czy przeszkodziło w pracy nad publikacjami? - Uważam, że pisanie o miastach wymaga, żeby w nich trochę pomieszkać, żeby w nich trochę pobyć. Zacząłem pisać swoją książkę, mieszkając trzy miesiące w Gdyni, ale trzy lata w Gdańsku. Udało mi się zdeptać to miasto inaczej niż okazjonalnemu przybyszowi czy turyście - mówił Piątek.
Boćkowska zwróciła z kolei uwagę, że "w pewnym sensie łatwiej się pisze o miejscu, które się poznaje". - Dopiero rozpoznaje się niuanse. Myślę, że oboje pisaliśmy nie tylko dla Gdynian i to, że jesteśmy z zewnątrz pomogło nam wytłumaczyć rzeczy, które są oczywiste, kiedy tutaj się dłużej mieszka - mówiła.
Rozmówcy Michała Nogasia zwrócili uwagę na ogromną miłość Gdynian do swojego miasta. - To bezgraniczna duma ze swojego miejsca, ze swojego miasta. Nigdzie w Polsce nie spotkałem się z takim poziomem patriotyzmu lokalnego i takiego wgryzienia w miasto - mówił Piątek. - Taka miłość do miasta jest rzeczywiście niespotykana nigdzie indziej - uważa Boćkowska.
Co zaskoczyło autorów książek o Gdyni?
Autorzy książek opowiedzieli też o zaskoczeniach. Grzegorz Piątek zwrócił uwagę na dwie sprawy. - Wiedziałem, że Gdynia nie składała się tylko z tych modernistycznych kamienic, kiedy siadałem do pracy nad książką. Wiedziałem, że była tu też nędza, były nierówności społeczne, ale nie zdawałem sobie sprawy z rozmiarów tej nędzy. Dopiero podczas kwerendy dowiedziałem się, jaką skalę miało to wykluczenie. Największą niespodzianką było jednak to, że Gdynia przed samą wojną była bastionem lewicy. To jest teraz zapomniane, że PPS wygrał ostatnie wybory przed wojną i że wokół ruchu spółdzielczego, wokół PPS-u jednoczyło się życie kulturalne i sportowe - mówił autor.
- Dla mnie zaskoczeniem na kwerendzie było to, że 45 lat z historii stuletniego miasta jest właściwie nieopowiedziane. Chodzi o czas PRL-u - powiedziała Aleksandra Boćkowska.
"Postaci, bez których Gdyni by nie było"
Michał Nogaś zapytał też o postacie w historii 100-letniej Gdyni, które zdaniem Boćkowskiej i Piątka miały ogromny wpływ na to, jak to miasto funkcjonowało. Grzegorz Piątek wspomniał Kazimierza Rusinka. - Dzięki temu, że zorganizował lepiej władzę budowlane gdyńskiej, mamy tak harmonijnie zabudowane centrum. (...) Był też dla mnie mnie niesamowity jako ideowy działacz lewicy, człowiek, który naprawdę był sercem po stronie tych wykluczonych i potrafił frustrację społeczną przekuć w bardzo dobrze zorganizowany ruch, który uczestniczy też w demokracji też.
- Muszę wymienić też dwie postaci, bez których Gdyni by nie było, czyli Tadeusz Wenda, który upierał się, że port ma być w Gdyni, kiedy różne warianty były rozważane na początku lat 20. I oczywiście Eugeniusz Kwiatkowski. Kiedy w 1926 roku była okazja sprzedać węgiel do Szwecji, uparł się, że port trzeba jednak szybko rozbudowywać, czym przyspieszył budowę portu - wymieniał Piątek.
Aleksandra Boćkowska wskazała na dwóch przewodniczących Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Gdyni w czasach PRL-u: Mieczysława Wójcika i Jana Mariańskiego, a także publicystkę Wiesławę Kwiatkowską, która została internowana za dokumentowanie wydarzeń z grudnia 1970 roku. Dziennikarka wspomniała też Franciszkę Cegielską, prezydenta Wojciecha Szczurka i Ryszarda Krauzego.
Ewelina Kołaczek