Nowojorski kieszonkowiec John Turturro. Czy w końcu skradnie Oscara?

John Turturro to jeden z najlepszych i najciekawszych aktorów ostatnich dekad. Mimo to, choć trudno uwierzyć, nigdy nie był nawet nominowany do Oscara. Czy jego najnowszy film, "The Only Living Pickpocket in New York" ("Jedyny kieszonkowiec w Nowym Jorku"), wreszcie to zmieni? W sobotę, 28 lutego, aktor obchodził 69 urodziny.

Nowojorski kieszonkowiec John Turturro. Czy w końcu skradnie Oscara?

John Turturro w filmie “The Only Living Pickpocket in New York”

Foto: mat. prasowe

"The Only Living Pickpocket in New York" w reżyserii Noaha Segana to historia Harry’ego (w tej roli właśnie John Turturro), starzejącego się kieszonkowca starej daty. Chociaż jego fach już prawie całkowicie wymarł, on cały czas działa w metrze i na ulicach Nowego Jorku (głównie na Manhattanie). Łupy sprzedaje w lombardzie należącym do jego starego przyjaciela, Bena (Steve Buscemi), a czas wolny poświęca swojej niepełnosprawnej żonie. Jak to bywa, Harry popełnia błąd okradając niewłaściwą osobę (Will Price) i ma niewiele czasu, by znaleźć wyjście z tej niebezpiecznej sytuacji…


Ulubiony aktor Spike’a Lee i braci Coen

John Turturro to jeden z tych aktorów, który doskonale sprawdza się zarówno w głównych rolach, dźwigając na barkach cały film, jak i w epizodach, tworząc prawdziwe perełki nawet z najdrobniejszych ról. Dostrzegli to bracia Cohen, u których zagrał w czterech filmach - "Ścieżka strachu" (1990), "Barton Fink" (1991), "Big Lebowski" (1998) oraz "Bracie, gdzie jesteś" (2000), dostrzegł i Spike Lee, który nie ukrywa, że Turturro jest jego ulubionym białym aktorem. Zresztą są przyjaciółmi od ponad 30 lat, a ostatnio dostrzeżono ich razem na Super Bowl 2026. Turturro wystąpił aż w dziewięciu filmach Spike’a: "Rób, co należy" (1989), "Mo' Better Blues" (1990), "Malaria" (1991), "Ślepy zaułek" (1995), "Dziewczyna nr 6" (1996), "Gra o honor" (1998), "Mordercze lato" (1999), "Ona mnie nienawidzi" (2004), "Cud w wiosce Santa Anna" (2008).



Barton Fink i memiczny Jesus Quintana

Nietrudno zauważyć, że pierwszy szczyt jego kariery ekranowej lata 90. i początek XXI wieku. Wtedy dostał aktorską złotą Palmę w Cannes za tytułową rolę w "Bartonie Finku", wtedy dostał nominację do Złotego Globu za drugoplanową rolę w "Quiz Show" (1994) Roberta Redforda. Bo też jak mało kto potrafi być bohaterem drugiego planu, bądź nawet niewielkich epizodów: np. jego Jesus Quintana jest niezapomnianym elementem kultowego "Big Lebowskiego" i, co jest wyróżnieniem naszych czasów, stał się nawet internetowym memem. Jedna z takich epizodycznych ról przyniosła mu w 2003 roku Nagrodę Emmy dla najlepszego aktora w gościnnym występie w serialu komediowym za "Detektywa Monka".


Jest też jednym z tych aktorów, którzy nie unikają teatru: chętnie odnajduje się na scenie, również off-broadwayowej, gdzie zagrał m.in. tytułową rolę w "Karierze Arturo Ui" Brechta i Łopachina w "Wiśniowym sadzie" Czechowa.

John Turturro wraca na szczyt

Początek lat 20. okazał się dla Turturro czasem powrotu do większych ról, a co za tym idzie - ciekawszych propozycji. Zaczęło się od dwóch seriali - "Imienia róży" (2019), gdzie zagrał Williama z Baskervile oraz "Spisku przeciwko Ameryce" (2020) – którymi przypomniał i udowodnił, jak dobrym i niedocenianym aktorem jest. Nie zaszkodziła mu nawet wpadka o nazwie "The Jesus Rolls" (2019), czyli wymyślony i wyreżyserowany przez Turturro (który też gra główna rolę), całkowicie nieudany spin-off "Big Lebowskiego", poświęcony wspomnianemu już słynnemu graczowi w kręgle, Jesusowi Quintanie.


Na szczęście chwilę później przyszedł "Batman" (2020), gdzie doskonale zagrał Carmine’a Falcone’a, a później epizod w almodovarowskim "Pokoju obok" (2024). A teraz - doskonale przyjęty na festiwalu w Sundance "The Only Living Pickpocket in New York". Ta prosto opowiedziana, skromna historia niedawno została przejęta przez Sony Pictures Classics i jesienią wejdzie do kin.

A Sony wie, jak prowadzić kampanię oscarową i robi to z powodzeniem od wielu lat. Wystarczy spojrzeć na silne wsparcie, jakie dali Ethanowi Hawke'owi w tym roku za "Blue Moon" i Fernandzie Torres ("Wciąż tu jestem") w zeszłym. Być może w 2027 razem przyjdzie kolej na Turturro, by w końcu został doceniony przez Akademię. Bo przeglądając listę wybitnych żyjących aktorów, którzy nigdy nie otrzymali nominacji do Oscara, Turturro znajduje się w czołówce. Aktor charakterystyczny, który potrafi z równą łatwością zagra główną rolę, jak i epizod, wnosząc do filmu humor i ludzki wymiar, zasługuje na statuetkę jak mało kto.

 

Piotr Radecki