Robert Talarczyk: Ernest Wilimowski to postać w Polsce wygumkowana

W poniedziałkowym Teatrze Telewizji zostanie pokazany spektakl Roberta Talarczyka "Ezi" w reżyserii Janusza Zaorskiego. To literacka wizja prawdziwego zdarzenia: spotkania Kazimierza Górskiego i Ernesta Wilimowskiego, dwóch legendarnych postaci polskiego futbolu.

Robert Talarczyk: Ernest Wilimowski to postać w Polsce wygumkowana

Robert Talarczyk

Foto: PAP/Jarek Praszkiewicz

Kazimierz Górski, legendarny trener polskiej reprezentacji w piłce nożnej z którą zajął trzecie miejsce na Mistrzostwach Świata w 1974 roku. Ernest Wilimowski, pochodzący ze Śląska wielokrotny przedwojenny reprezentant Polski, przez wielu, również Kazimierza Górskiego, uważany za najwybitniejszego polskiego piłkarza w historii. Po wojnie okrzyknięty zdrajcą i wymazany, ponieważ w czasie wojny zagrał w reprezentacji hitlerowskich Niemiec. W 1974 roku, w noc poprzedzającą mecz Polska - Niemcy, decydujący o awansie  do finału Mistrzostw Świata, spotkał się z Kazimierzem Górskim. W spektaklu Teatru Telewizji "Ezi", reżyserowanym przez Janusza Zaorskiego, Kazimierza Górskiego gra Zbigniew Zamachowski, a Ernesta Wilimowskiego - Andrzej Chyra.


Autorem sztuki "Ezi" jest Robert Talarczyk: reżyser, aktor, dramaturg, scenarzysta, tłumacz i autor piosenek oraz dyrektor Teatru Śląskiego im. St. Wyspiańskiego w Katowicach. Jest także pomysłodawcą i dyrektorem artystycznym Międzynarodowego Festiwalu "Open The Door" oraz członkiem kapituły Nagrody im. Kazimierza Kutza. Jest Ślązakiem i temat śląskości stanowi ważna część jego twórczości. Z Robertem Talarczykiem przy okazji premiery sztuki "Ezi" w Teatrze Telewizji (TVP1, poniedziałek, 23 lutego, godz. 20.30) o dwóch niełatwych w Polsce tematach: piłce nożnej i śląskości, rozmawia Piotr Radecki.


Zbigniew Zamachowski (p) i Andrzej Chyra w spektaklu Teatru Telewizji "Ezi", reż. Janusz Zaorski Zbigniew Zamachowski (p) i Andrzej Chyra w spektaklu Teatru Telewizji "Ezi", reż. Janusz Zaorski

 


Piotr Radecki: Górnik Zabrze, Ruch Chorzów, a może - GKS Katowice?

Robert Talarczyk: Górnik, Górnik… I Rozwój Katowice - to jest taki klub przy Kopalni Wujek - ja tam się wychowywałem - który miał 100 lat w zeszłym roku. Teraz są w czwartej lidze, ale parę lat temu byli w pierwszej lidze: pierwszy raz się dostali i potem spadli. Jeździliśmy na mecze z synem: grali na Gieksie [czyli na stadionie GKS Katowice - red.] to daleko nie mieliśmy… Ale poza tym to jednak Górnik. Ojciec jeszcze jeździł na mecze w 1969-70, kiedy do finału rozgrywek doszli: AS Roma grała na naszym stadionie. Więc zaraził mnie tym Górnikiem.

A grał Pan w piłkę?

Nie szalejmy: byłem na jednym treningu trampkarzy (śmiech). Ale na podwórku to jasne, że grałem. I mecze "Artyści kontra artyści" oczywiście też graliśmy.

"Ezi" łączy pasję do piłki nożnej i temat śląskości, który jest Panu tak bliski. A ostatnio zrobił się popularny, na, można powiedzieć dwóch frontach: kulturalnym, za sprawą monodramu Grażyny Bułki "Mianujom mnie Hanka", ale i politycznym, po kolejnym odrzuceniu ustawy o języku śląskim.

Zrobiłem 60 przedstawień, z tego o Śląsku - 15. Które jest najważniejsze, nie wiem, ale te najbardziej rezonują, bo one są jakoś osobiste, organiczne, prymarne. Z Adrianem Gradem, producentem związanym z Telewizją Katowice, któremu bardzo bym chciał przy okazji podziękować, zrobiliśmy już parę projektów, m.in. spektakl "Hotel Korfanty", gdzie te śląskie tematy się pojawiają. To fascynujące, jak bardzo te tematy rezonują: moim zdaniem one są interesujące nie tylko dla nas, Ślązaków. Ernest Wilimowski to kolejna postać ze śląskiego panteonu, którą odkrywamy. My na Śląsku wiemy, kto to jest Wilimowski, ale w Polsce ta postać po wojnie była skutecznie wygumkowana i jest odkrywana dopiero w ostatnich latach. Więc dla mnie to wielkie szczęście, że ten kontrowersyjny człowiek, z kontrowersyjnymi rzecz jasna wyborami, pojawia się w przestrzeni publicznej.

Monodram Grażyny Bułki był oglądany chyba przez wszystkich: kogokolwiek spotykam w Polsce, każdy mówi że to widział. Jak pytam nieŚlązaków, czy włączali napisy polskie, żeby zrozumieć Grażyna co mówi po śląsku, mówią że nie, że oglądali po śląsku. Może to dowód na to, że nie ma sensu dawać języka śląskiego jako regionalny, skoro wszystko wszyscy rozumieją? (śmiech) Ale dla mnie to szczęście, że taki cykl śląskich opowieści przedstawiamy światu. I chciałem tu podziękować dyrektorowi Teatru Telewizji Michałowi Kotańskiemu za to, że możemy to robić. Oglądalność "Hanki…" była ogromna i mam nadzieję, że "Ezi" też będzie licznie oglądany.

Piłka nożna to temat, który lokalnie potrafi bardzo podzielić Polaków, ale reprezentacji kibicują wszyscy razem...

Powiem panu szczerze, że jak dzisiaj ja, fan Górnika, siedzę tutaj, na stadionie Legii [przedpremierowy pokaz "Eziego" odbył się na stadionie Legii - red.], to już jest grubo. Słyszę w tym szacownym gronie, kiedy pada z ekranu "Ja nie jestem ani Polak, ani Niemiec - jestem Ślązak" i wiem, że w poniedziałek to pójdzie w telewizji, to jestem przeszczęśliwy. Zrobiliśmy to, przeszliśmy gigantyczną drogę, że coś takiego może być wypowiadane w publicznej telewizji przez jednego z najwybitniejszych polskich aktorów. I jeszcze ten Ezi: postać która przez wiele lat w ogóle nie istniała. Jesteśmy w niesamowitym momencie!


Wilimowski mówi "Ja jestem Ślązak". Może tego ludzie się boją: ani Polak, ani Niemiec, mówi własnym językiem…

Dziękuję, że powiedział pan "językiem", a nie - "gwarą".

Oczywiście, że językiem: mówi nim ponad pół miliona osób! Może właśnie tego politycy, ludzie się boją?

Jeszcze raz powtórzę: "robię" w śląskości od wielu lat i uważam, że to są ciekawe tematy. I ważne jest, żeby trafiały do wszystkich. Bo Śląsk jest częścią Polski, ma polskie obywatelstwo i może Polskę wzbogacić. Apeluję kolejny raz: przestańmy się bać Śląska! Zresztą mówi się o tym w tej sztuce: Kazimierz Górski urodził się we Lwowie i Ezi trochę żartem mówi do niego "Gdybyś był lepszym piłkarzem, to byś grał w reprezentacji w Związku Radzieckiego". I Górski odpowiada "Mogło tak być". Pewnie by nie było, ale to jest dowód, że wszyscy mamy skomplikowaną historię i warto o niej opowiadać. To jest po prostu ciekawe i nie należy się takich tematów bać.


Zbigniew Zamachowski (p) i Andrzej Chyra w spektaklu Teatru Telewizji "Ezi", reż. Janusz Zaorski Zbigniew Zamachowski (p) i Andrzej Chyra w spektaklu Teatru Telewizji "Ezi", reż. Janusz Zaorski

Pan jest fanem piłki nożnej, Janusz Zaorski, reżyser m.in. kultowego "Piłkarskiego pokera", również. W jaki sposób się zgraliście?

Dyrektorzy Michał Kotański i Janusz Majcherek przez dłuższy czas rozmawiali żeby Janusz Zaorski coś zrobił w teatrze o futbolu. I dziękuję im raz jeszcze, że kiedy dostali "Eziego", przekazali go Januszowi. On to przeczytał i mówi "to jest fantastyczne!". A potem to już ruszyła lawina: mówiąc żargonem piłkarskim wrzuciłem na boisko piłkę i zagrałem ją Januszowi. A teraz jestem tej cudownej sytuacji że siedzę na ławce rezerwowych i mogę to wszystko oglądać (śmiech). Poznaliśmy się z Januszem, zaprzyjaźnili, a on wymyślił sobie Zamachowskiego i Chyrę, co jest posunięciem genialnym. Podobało się panu?

75 minut minęło nie wiem kiedy…

Było dłuższe, ale chłopcy trochę pościnali - i słusznie. Było tam jeszcze więcej informacji: wiadomo, to wynikało z pasji mojej i Janusza. Ale też Janusz jest specem reżyserii… Więc ja jestem szczęśliwy, że ten tekścik, który popełniłem gdzieś w zaciszu domowym, jest już Teatrze Telewizji. I mam nadzieję, że państwo będą go oglądać w poniedziałek, a później na VOD.


Rozmawiał Piotr Radecki


Premiera spektaklu "Ezi" odbędzie się w poniedziałek, 23 lutego, o godz. 20:30 w TVP1 oraz na żywo w serwisie TVP VOD.