Negocjacje pokojowe. Prof. Rotfeld: wojna się nie zakończy, rozejm może trwać 100 lat
Odbywające się w różnych formatach rozmowy pokojowe w sprawie wojny w Ukrainie nadal nie przynoszą przełomu. - Moje przewidywanie jest takie, że ta wojna się nie zakończy. Będzie ona przerwana przez rozejm. Rozejm między Koreą Północną a Koreą Południową trwa 73 lata. Między Ukrainą a Rosją może trwać nawet 100 lat - podkreślił w radiowej Trójce prof. Adam Rotfeld, były szef MSZ.
Renata Grochal i prof. Adam Rotfeld
Foto: PR3
Najważniejsze informacje w skrócie:
- We wtorek 24 lutego miną cztery lata od pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę
- Trwające rozmowy pokojowe nie przynoszą oczekiwanych rezultatów
- Zdaniem wielu ekspertów Rosja gra na czas i liczy na osiągnięcie sukcesu militarnego
OGLĄDAJ. Były szef MSZ prof. Adam Rotfeld gościem Renaty Grochal
We wtorek 24 lutego miną cztery lata od rozpoczęcia pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę. W ciągu kilku ostatnich miesięcy odbył się szereg rozmów, które - przynajmniej w teorii - mają zmierzać do zakończenia walk. Negocjacje obywały się w różnych formatach. Było spotkanie oraz rozmowy telefoniczne Donalda Trumpa z Władimirem Putinem, prezydenta USA z przywódcą Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim, a także negocjacje z udziałem stron ukraińskiej i rosyjskiej. Jednak, co podkreśla wielu ekspertów, Rosji nie zależy na zakończeniu wojny, a udział przedstawicieli Moskwy w rozmowach to tylko gra na czas.
Zdaniem prof. Adama Rotfelda nie można powiedzieć, że skutki tych rozmów są niewielkie, bo w ich trakcie europejscy politycy coraz bardziej zdawali sobie sprawę z tego, że to oni muszą wziąć odpowiedzialność za bezpieczeństwo w tym rejonie świata. - W Europie uświadomiono sobie, że musi ona przyjąć na siebie odpowiedzialność. Nie tylko odpowiedzialność, ale także - podjąć stosowne decyzje - powiedział gość radiowej Trójki. Podkreślił jednocześnie, że Unia Europejska w zamierzeniu nie miała być siła militarną. - Ale Rosja dziś to wymusza na Europie - stwierdził. Przypomniał, że kiedy Unia Europejska powstawała, najpierw jako Europejska Wspólnota Węgla i Stali, to jej założyciele przede wszystkim chcieli, aby w Europie nie powtórzyły się takie tragedie, jak pierwsza i druga wojna światowa.
Rozejm między Rosją a Ukrainą? "Może trwać nawet sto lat"
Dziś natomiast na pierwszy plan wysuwa się neutralizowanie zagrożenia ze strony Rosji. W tym mają pomóc wspólne działania europejskich państw - pomoc finansowa i logistyczna dla walczącej Ukrainy. Według prof. Adama Rotfelda nie dojdzie do formalnego zawarcia pokoju. - Moje przewidywanie jest takie, że ta wojna się nie zakończy. Będzie ona przerwana przez rozejm. A na przykład rozejm między Koreą Północną a Koreą Południową trwa 73 lata. Rozejm między Ukrainą a Rosją może trwać nawet 100 lat. Ale Ukraina będzie krajem suwerennym, niepodległym. Natomiast Europa w swoim własnym interesie udzieli pomocy, jakiej Ukraina potrzebuje - powiedział były szef MSZ. Zaznaczył również, że "do tej pory jedynym sposobem Europy na wspieranie Ukrainy są pieniądze". - To pomoc gospodarcza. Ale to również otwarcie dla Ukrainy możliwości wejścia do Unii Europejskiej, aby stała się częścią Europy - podkreślił.
Jego zdaniem Rosja zaatakowała Ukrainę nie dlatego że Moskwa była w jakiś sposób zagrożona. - Ale dlatego że sposób zarządzania Rosją prowadził do nieuchronnej klęski. Rosja jest państwem, które jest policyjno-wojskową strukturą, która nie sprzyja modernizacji kraju. W związku z tym modernizację zastąpiono militaryzacją, która ma być odpowiedzią na wszystko. Rosja staje się krajem jeszcze mniej wydolnym niż była jeszcze trzy czy cztery lata temu - powiedział gość Trójki.
Prof. Rotfeld: przebudzenie się Europy ma charakter fundamentalny
Wskazał również, że w obliczu działań Rosji, a także postawy Stanów Zjednoczonych, które dystansują się od naszej części świata, "element obudzenia się Europy ma charakter fundamentalny". - Decyzje w Europie są podejmowane dziś z myślą o tym, żeby zapobiec wojnie, a nie ją prowadzić - stwierdził prof. Adam Rotfeld. Jego zdaniem przywództwo w Unii Europejskiej w najbliższym czasie będzie należało do trzech państw, także do Polski. - Jak mówił Radosław Sikorski, Polska nie boi się silnych Niemiec. Polska boi się Niemiec, które nie chcą wziąć na siebie odpowiedzialności. Sikorski uprzytomnił wszystkim, że Niemcy muszą wziąć odpowiedzialność, ale wiąże się ona z poczuciem zupełnie innego przywództwa niż mają to na myśli ludzie prawicy w Polsce - zaznaczył były szef MSZ.
W jego opinii "Niemcy nie są dziś tymi samymi Niemcami, którymi były przed stu laty". - To nie są Niemcy hitlerowskie, ale demokratyczne. A Niemcy demokratyczne mogą być w sojuszu z Polską. Polska jest w sojuszu z wszystkimi krajami NATO, również z Niemcami. Jest też w Unii Europejskiej, w której główną rolę odgrywają Niemcy i Francja - zaznaczył. Jego zdaniem "Polska w istocie rzeczy będzie należała do tej trójki: Francja, Niemcy, Polska". - Będą to kraje, które w sensie mentalnym narzucą poczucie odpowiedzialności za całą wspólnotę Europejską. A zjednoczona Europa wymusza na Polsce zjednoczenie polskiego społeczeństwa. Bo największą słabością Polski jest właśnie polaryzacja. Jeśli będzie kontynuowana, doprowadzi do bardzo niedobrych skutków - podsumował gość Trójki.
Źródło: Trójka
Prowadząca: Renata Grochal
Opracowanie: Robert Bartosewicz