Pamiętacie piękne i zabójcze "Aniołki Charliego"? Mają powrócić!

"Aniołki Charliego" to był jeden z kultowych seriali lat 70. Opowieść o trzech pięknych, inteligentnych i zabójczo niebezpiecznych kobietach, pracujących w agencji detektywistycznej, rozpalał widownię na całym świecie. Teraz ma powrócić w nowym wydaniu.

Pamiętacie piękne i zabójcze "Aniołki Charliego"? Mają powrócić!

Farrah Fawcett-Majos (l), Kate Jackson (c) i Jaclyn Smith (p) w serialu "Aniołki Charliego"

Foto: PAP/Retna

Serial "Aniołki Charliego" był emitowany w klatach 1976-1981 i uczynił gwiazdy z grających w nim Jaclyn Smith, Farah Fawcett-Majors, Jacklyn Smith a także Cheryl Ladd (pojawiła się w drugiej serii). To jedna z tych produkcji, która przełamywała schematy, pokazując, że kobiety doskonale sobie radzą także w typowo męskich dotychczas profesjach.

Trzy Aniołki i tajemniczy mocodawca

Serial "Aniołki Charliego", który produkował Aaron Spelling, łączył w sobie sensację, piękne kobiety w rolach głównych oraz humor. Czwartym bohaterem był ich mocodawca, tajemniczy Charlie Townsend, właściciel agencji Townsend, który nigdy nie pojawił się na ekranie. Z bohaterkami kontaktował się telefonicznie, bądź za pomocą swojego pomocnika o imieniu Bosley.


W 2000 roku Columbia Sony postanowiło reaktywować legendę Aniołków i wyprodukowało pełnometrażową wersję z Drew Barrymore, Lucy Liu i Cameron Diaz w roli głównej. Film przy budżecie ok. 95 mln dolarów zarobił blisko 265 milionów, co uznano za sukces i nakręcono część drugą: z tą samą obsadą i reżyserem (McG). Jak to zwykle bywa, w tym wypadku budżet był już większy (120 mln dolarów), ale zyski trochę mniejsze (blisko 260 mln), więc na tym poprzestano.


Potem przyszedł czas na serial telewizyjny (2011): tym razem główne role zagrały Minka Kelly, Rachel Taylor i Annie Ngosi Ilonzech. Ta produkcja okazała się totalną wtopą: z planowanych 11 odcinków pokazano zaledwie osiem.

Do czterech razy sztuka

Jednak Sony nie odpuściło i w 2019 roku wyprodukowało trzeci film fabularny o Aniołkach Charliego. Tym razem w rolach głównych wystąpiły Kristen Stewart, Naomi Scott oraz Ella Balinska. Ta wersja, wyreżyserowana przez Elizabeth Scott, która też odpowiadała za scenariusz i pojawiała się na ekranie w roli Bosleya, była najbardziej feministyczna. Mimo to poniosła klęskę: przy budżecie 48 mln dolarów, zarobiła trochę powyżej 73 mln!


Ale jak widać Sony się nie poddaje i po raz czwarty próbuje wejść do tej samej wody. Tym razem jednak stawia na serial (z oryginalnym i tym z 2011 roku nie miał nic wspólnego). Może tym razem się uda: pisaniem scenariusza zajmuje się Pete Chiarelli, znany z komedii romantycznej "Narzeczony mimo woli" z Ryanem Reynoldsem i Sandrą Bullock, komedii sensacyjnej "Iluzja 2" oraz adaptacji "Bajecznie bogatych Azjatów". I jak na razie to jest jedyna informacja - nic nie wiadomo na temat ewentualnej obsady, reżysera, ani tym bardziej premiery.


Piotr Radecki