Przekładała książki Olgi Tokarczuk. Teraz napisała powieść o tłumaczach i pisarce
Jennifer Croft, nagrodzona Bookerem tłumaczka książek Olgi Tokarczuk, napisała kryminalną powieść "Wymieranie Ireny Rey". Akcja książki toczy się w Puszczy Białowieskiej i opowiada o poszukiwaniach pisarki przez grupę tłumaczy.
Olga Tokarczuk i Jennifer Croft w 2018 roku zdobyły Międzynarodową Nagrodę Bookera
Foto: PA Wire/PA Images/EAST NEWS
"Wielbiliśmy Naszą Autorkę, a kiedy wysłała nam maila z informacją, że jej dzieło jest gotowe, odwołaliśmy nasze plany, spakowaliśmy walizki i polecieliśmy z naszych miast do Warszawy, gdzie brudni, przemoczeni i wniebowzięci pojechaliśmy pociągiem do Hajnówki, a potem wsiedliśmy do autobusu kursującego do Białowieży" - tak rozpoczyna się powieść "Wymieranie Ireny Rey", którą napisała Jennifer Croft. "Wymieranie Ireny Rey" ukazało się nakładem wydawnictwa Pauza w tłumaczeniu Kai Gucio.
Croft urodziła się w Stanach Zjednoczonych, polscy czytelnicy znali ją do tej pory głownie jako tłumaczkę "Biegunów" Olgi Tokarczuk. W 2018 roku Tokarczuk i Croft otrzymały Międzynarodową Nagrodę Bookera. Jennifer Croft jest także tłumaczką książek z języka hiszpańskiego na angielski, między innymi "Urugwajki" Pedra Mairala. Wielokrotnie była nagradzana również za książki własnego autorstwa i całokształt pracy twórczej. "Wymieranie Ireny Rey" to jej debiut jako powieściopisarka.
Posłuchaj audycji Trójki:
- Rozmowy z zagranicznymi pisarzami we "Wszystkich książkach świata"
- Rok 2025 w literaturze. Audycja "Plik tekstowy"
"Wymieranie Ireny Rey"
O czym opowiada książka? Do domu pisarki w Puszczy Białowieskiej przyjeżdża ośmioro tłumaczy jej książek. Ich nazwiska odpowiadają ich narodowościom - Szwedzki, Serbska, Słoweńska, Niemiecki, Angielska, Francuska, Ukraiński i Hiszpańska. Zebrani tłumacze tworzą coś w rodzaju translatorskiego zakonu - ślubowali nie przekładać utworów żadnych innych polskich pisarzy (poza Leśmianem i Białoszewskim uznanych za i tak nieprzekładalnych na żaden inny język).
Każdy z ośmiu translatorów na swój sposób kocha i podziwia pisarkę, bez zastrzeżeń akceptując jej cokolwiek teatralne sposoby reżyserowania spotkań. Jednak zamiast tekstu powieści każdy z tłumaczy otrzymuje od pisarki woreczek z hubami, a następnie pisarka Irena znika. Co się właściwie wydarzyło? Jak to interpretować? Zebrani zostają w Białowieży dużo dłużej, niż planowali, a sytuacja z tygodnia na tydzień staje się coraz bardziej skomplikowana i tajemnicza.
Kiedy Irena znika, tłumacze odzyskują imiona - Ukraiński staje się Ostapem, Francuska - Chloe, Angielska - Alexis. Zaczynają też kontestować zasady ustalone przez pisarkę - coraz śmielej plądrują dom w poszukiwaniu wskazówek, gdzie mogła się podziać Irena, zaczynają jeść zabronione wcześniej mięso i pić alkohol. Ale przede wszystkim rozmawiają po raz pierwszy bez nadzoru pisarki.
Jeżeli nagradzana tłumaczka noblistki pisze książkę o translatorach wielkiej polskiej pisarki, skojarzenia z Olgą Tokarczuk nasuwają się same. W książce Croft też czytamy o fascynacjach grzybami, które są też istotnym elementem fabuły w "Domu dziennym, domu nocnym" czy "Empuzjonie". Irena Rey podobnie jak polska noblistka boleje nad obecnym kryzysem ekologicznym, kocha naturę i prowincję, nie przepadają za nią prawicowcy, za to kochana jest przez ekologów.
"Ta wciągająca zabawa, wymyślona przez Croft, jest wprowadzeniem do opowieści o przenikaniu się języków i światów literackich, o emocjach, które kryją się w każdym przekładzie - co doskonale udało się wychwycić i pokazać prawdziwej tłumaczce 'Wymierania Ireny Rey', Kai Gucio" - pisał o książce Michał Nogaś, który rozmawia z zagranicznym autorami w audycji "Wszystkie książki świata".
Ewelina Kołaczek, PAP