Wąsy, "prawdziwa modliszka" i Nowy Jork, czyli "Maneater" Hall & Oates

Daryl Hall i John Oates w latach 80. napisali wiele wielkich przebojów. Kuba Ambrożewski w audycji "Piosenka do Wyjaśnienia" przypomniał historię jednego z największych hitów duetu - "Maneater", który ma bardzo nieoczywiste źródło inspiracji.

Wąsy, "prawdziwa modliszka" i Nowy Jork, czyli "Maneater" Hall & Oates

Wąsy, "prawdziwa modliszka" i Nowy Jork, czyli "Maneater" Hall & Oates

Foto: PAP/DPA

Czy przypadkowe, a nawet nieprzyjemne spotkanie może stać się impulsem do stworzenia wielkiego przeboju? Historia "Maneater" duetu Hall & Oates pokazuje, że jak najbardziej. Kulisy powstania utworu przypomniał Kuba Ambrożewski w audycji "Piosenka do Wyjaśnienia".

"Na początku był wąs"

Genezy piosenki należy szukać w anegdocie z życia Johna Oatesa. Muzyk, przebywając na początku lat 80. w nowojorskiej restauracji Mary Lou, spotkał kobietę, która najpierw oczarowała go urodą, by chwilę później zaszokować wulgarnym językiem i rubasznym humorem.

- Na początku był wąs. Wąs Johna Oatesa, bo od niego zaczyna się ta historia. Gdzieś na początku lat 80. muzyk trafił do restauracji Mary Lou na Manhattanie. Był wieczór i zabawa trwała w najlepsze. Wtedy jednak pojawiła się ona, zabójczo atrakcyjna, jak twierdzi Oates, ale używająca wyjątkowo wulgarnego języka. Po tym, jak powiedziała bardzo nieprzyzwoity dowcip, John pomyślał, że to typ kobiety, która przeżułaby go i wypluła bez mrugnięcia oka - opowiadał Kuba Ambrożewski.

Mimo że spotkanie było dla Oatesa odpychającym doświadczeniem, to nie dawało mu spokoju i pod jego wpływem stworzył piosenkę.

- To spotkanie nie dało mu spokoju, bo skomponował pod jego wpływem piosenkę. Utwór był w stylu reggae i zawierał refren o prawdziwej modliszce, pożeraczce mężczyzn - "She’s a Maneater". Wtedy do głosu doszedł Daryl Hall, który zaproponował, żeby zamiast karaibskiego rytmu na dwa zrobić utwór w stylu Motown i w duchu takich wykonawców jak The Supremes - opowiada Ambrożewski.

Posłuchaj audycji w Trójce:

Metafora Nowego Jorku

Kiedy piosenka powstała, muzycy nie chcieli jednak śpiewać utworu atakującego kobiety. W "strój" pożeraczki mężczyzn ubrali więc… Nowy Jork.

- Panowie też zdali sobie sprawę, że nie chcieliby promować piosenki z antykobiecym przekazem. "Maneater" stał się więc metaforą Nowego Jorku w początkach lat 80. "To opowieść o chciwości, zachłanności i zepsutym bogactwie" - mówił Oates, widząc w Nowym Jorku miejsce, które cię przeżuje i wypluje, nieprzyjazne i bezlitosne. Swój stempel na tym bardzo amerykańskim nagraniu postawił też brytyjski producent Hugh Padgham, który w owym czasie produkował m.in. słynne albumy Phila Collinsa i The Police - mówił prowadzący "Piosenki do Wyjaśnienia".

Padgham nie był przekonany do początkowego miksu saksofonu, jednak pomogła mu pewna nowinka techniczna.

- Podczas miksu miał obiekcje co do partii saksofonu, która wydawała mu się leniwa i wyluzowana. Zastosował więc nowinkę techniczną - urządzenie znane jako digital delay, sprawiając, że liczba partii saksofonów zwiększyła się. Oates kręcił początkowo wąsem, ale w końcu panowie zaakceptowali ten pomysł i chyba nie żałowali. W przepastnym katalogu hitów duetu ciężko szukać większego szlagieru - puentował Kuba Ambrożewski.

Mateusz Wysokiński