Jakub Szczęsny: często szczęście definiujemy poprzez materialny obiekt

Czym jest dzisiaj luksus? Poczuciem stabilizacji, zbytkiem? Przejawem inteligencji? Marzeniem, które snujemy, stojąc na światłach obok ekskluzywnego samochodu? A może możliwością pozwolenia sobie na proste życie? Na te pytania Jakub Szczęsny, architekt i autor Domu Kereta, próbuje odpowiedzieć w książce "Luksus kontra proste życie". I rozmawia o tym z Agnieszką obszańską w audycji "Terra Kultura".

Jakub Szczęsny: często szczęście definiujemy poprzez materialny obiekt

Jakub Szczęsny gościem Agnieszki Obszańskiej w audycji "Terra Kultura"

Foto: PIOTR KAMIONKA/REPORTER

"Luksus kontra proste życie" to książka niezwykle zabawna, chociaż mówiąca o bardzo poważnych rzeczach. Opowiada o związkach polityki i religii z luksusem w architekturze. Pokazuje quasi-ekskluzywne detale wystroju wnętrz współczesnych mieszkań. Przywołuje historię popowej gwiazdy i jej piaskowej sukni, które stoczyły nierówny bój z pewnymi słynnymi schodami. Przywołuje także spełnione sny o prostym życiu. Tylko czy zawsze jest to życie szczęśliwe?


Luksus - naddatek, który nie jest potrzebny. Pozornie

Czy można powiedzieć, że "Luksus kontra proste życie" to książka o luksusie? Nie, jest przede wszystkim o prostym życiu. Ale… czym właściwie jest luksus, a czym - proste życie? Zacznijmy od definicji.

- Po pierwsze jest to książka o nas: o naszych namiętnościach, o naszych aspiracjach, o naszych niepewnościach co do statusu czy tego, czym jest nasze miejsce. O wszystkim tym, co w efekcie powoduje, że na własny użytek bardzo często nasze szczęście definiujemy poprzez tworzenie jakiegoś materialnego obiektu albo emanacji, która ma być czymś wizerunkowym. Co ma się kojarzyć z czymś większym, niż życie, czymś ekstra. Bo luksus możemy zdefiniować właśnie jako coś, co jest większe, niż życie. Jest pewnym naddatkiem, który na pierwszy rzut oka wcale nie jest potrzebny - tłumaczy rozmówca Agnieszki Obszańskiej. - Okazuje się jednak, że ostatecznie jest potrzebny. Wprawdzie gigantyczny sektor handlowy towarów luksusowych jest teraz w pewnym kryzysie, ale jednak z roku na rok rośnie i skądś te zachowania konsumenckie, te wybory się biorą - stwierdza.


Jakub Szczęsny "Luksus kontra proste życie" Jakub Szczęsny "Luksus kontra proste życie"

Fetysz prostego życia i dyscyplina mówienia "nie"

- Po drugiej stronie mamy to proste życie, które też jest fetyszem, jest pewną iluzją i bywa niebezpieczne. Ono polega na zupełnie odwrotnym podejściu, czyli właśnie na uwielbieniu odmawiania sobie różnych rzeczy, na pewnym rygorze, dyscyplinie w mówieniu "nie" podsuwanym nam rzeczom, które uważamy za niepotrzebne. Na umiejętności nieposiadania, nieużywania, nieotaczania się wszelkiego rodzaju zbytkiem - wyjaśnia Trójkowy gość. - Jeśli proste życie jest świadomym wyborem, to stawia nas w dużym stopniu poza systemem, ponad pewnymi podziałami klasowymi. W książce daję przykład menadżera dużej spółki gazowniczej w Wielkiej Brytanii, który decyduje się przejść drogę która go deklasuje. Wyjeżdża do Portugalii, żeby tam stać się baseniarzem na południu kraju, żyjąc, mówiąc i otaczają się kulturą portugalską. Odcinając się od swojej kultury walijskiej w efekcie uzyskał życie, które on i jego rodzina uznaje za szczęśliwy - stwierdza.

- Różnica między tymi dwoma pojęciami - luksusem i prostym życiem - sprowadza się do tego, że w logice luksusu nie odmawiamy sobie niczego i w zasadzie jest to zabawa na temat ciągłego przyjmowania i konsumowania - dodaje.

Klasa średnia, którą "stać na więcej"

Czy to oznacza, że zarówno luksus jak i proste życie możemy uznać za towar? Taki,  który jest sprzedawany przez wielkie koncerny i sztaby ludzi, którzy starają nam się wcisnąć zarówno jedno jak i drugie?

- Oczywiście! Na tym zresztą polega specyfika klasy średniej. Cały czas jesteśmy szprycowani wzorcami i to jest w zasadzie katalogowy zestaw możliwości: materialnych  i niematerialnych. Przecież z tego żyje cały sektor SPA, kosmetyczny, a nawet edukacyjny. Oczywiście, jeżeli mówimy o tych wszystkich fizycznych rzeczach, to one są związane nie tylko z obiektem, z jego uwodzeniem estetyką: tu się pojawiają architekci wnętrza, designerzy - wskazuje autor książki. - Siłą rzeczy pojawia się też całe odniesienie społeczne. Jeżeli stać nas na dany rodzaj luksusu, nie tylko materialnego, to plasujemy się w którymś miejscu na drabinie społecznej klasy średniej. Tej, która zawsze aspiruje piętro wyżej i która boi się spadnięcia piętro niżej, jeśli nie wręcz pauperyzacji. A zarazem jest straszliwie realistyczna, bo klasa średnia polega na tym, że liczymy każdy grosz. Więc te nasze marzenia są bardzo łatwe do złapania właśnie w tej logice "pozwól sobie na więcej". I owo "więcej" to jest ten rodzaj luksusu, na który cię stać - stwierdza.


Piotr Radecki