"Antarktyda jest ciszą". Reportaż o pierwszej Polce, która dotarła na Biegun Południowy
Małgorzata Wojtaczka jako pierwsza Polka dotarła na Biegun Południowy, nie korzystając z pomocy z zewnątrz. O wyprawie opowiada reportaż Magdy Skawińskiej "Antarktyda jest ciszą". Zapraszamy o godz. 18.40
Małgorzata Wojtaczka jest pierwszą Polką, która samotnie zdobyła Biegun Południowy
Foto: Tytus Żmijewski/PAP
Małgorzata Wojtaczka jest polską żeglarką, speleolożką i uczestniczką ekspedycji w rejony polarne. 25 stycznia 2017 roku jako pierwsza Polka samotnie zdobyła biegun południowy na nartach. Nie korzystała z pomocy z zewnatrz.
Posłuchaj audycji w Trójce:
- Elżbieta Heweliusz - gdańska astronomka w "Brakującej Połowie Dziejów"
- Jerzego Górskiego życie naznaczone triathlonem. Audycja Krzysztofa Łoniewskiego "Ludzie"
Studenckie marzenia o dalekich wyprawach
Wszystko zaczęło się podczas studiów na Uniwersytecie Wrocławskim, kiedy Małgorzata zaczęła eksplorować jaskinie. Wtedy też w gronie przyjaciół pojawiły się marzenia o dalekich podróżach. Własny mały biznes pozwalał na wyjazdy, ale dopiero odważna, ryzykowna decyzja sprzedaży drukarni otworzyła drogę do zmiany życia i realizacji marzeń.
Po wielomiesięcznych przygotowaniach właściwa część wyprawy na Biegun Południowy zaczęła się po 2 dniowej aklimatyzacji na Antarktydzie 18 listopada 2016 w lodowej zatoce Hercules Inlet na brzegu kontynentu na lodowca szelfowego Ronne'a.
1200 kilometrów i 110 kilogramów bagażu
Do przejścia w linii prostej było ponad 1200 km. Teren cały czas się wznosił od poziomu morza do wysokości 2835 m n.p.m. na biegunie. Z powodu cieńszej atmosfery i mniejszego ciśnienia wysokość jest porównywalna do 3610 m n.p.m. Wyposażenie i zapasy ważące początkowo około 110 kg, które miały starczyć - jak planowano - na 50-60 dni wyprawy - ciągnęła na specjalnych saniach - pulkach.
W trakcie marszu Wojtaczki na jej antarktycznej trasie panowały temperatury od minus - 15 C do minus - 34 C oraz występowały silne wiatry, co dawało odczuwalna temperaturę minus - 45 C. Oprócz pogody dużym wyzwaniem były groźne szczeliny lodowcowe, wysokie do 3 metrów zastrugi (uformowane przez wiatr, zaspy śnieżne - wały zmrożonego śniegu), a przede wszystkim zwykle niespotykane na Antarktydzie częste opady śniegu. Świeży śnieg nie miał poślizgu co bardzo utrudniało i spowolniało marsz Wojtaczki.
Pogoda zmusza do ograniczenia racji żywnościowych
Z powodu warunków atmosferycznych wyprawa przeciągnęła się o ponad tydzień. Z tego powodu podróżniczka musiała ograniczać swoje dzienne racje żywności. Jednak odmówiła asysty i proponowanego zrzutu żywności aby utrzymać status wyprawy "samotnie i bez asysty". Aby zdążyć przed planowanym zamknięciem bazy turystycznej Antarctic Logistics & Expeditions (ALE) na Biegunie Południowym Wojtaczka ostatnia dobę maszerowała non stop i bez przerw. Wojtaczka dotarła do Bieguna Południowego Ziemi w dniu 25.01.2017 pokonując łącznie ok. 1300 km w ciągu 69 dni.