Polityka Trumpa a Europa. "Stany Zjednoczone już nie są naszym sojusznikiem"

Donald Trump naciskał w Davos w sprawie przejęcia Grenlandii. Krytykował również Europę. - Paradoksalnie dzisiaj, z perspektywy europejskiej i szerzej rozumianego bezpieczeństwa, groźniejszy niż Władimir Putin jest Donald Trump - ocenił w "Pulsie Trójki" Roman Imielski (Gazeta Wyborcza). - Retoryka Trumpa w kwestii Grenlandii (...) to jest dokładnie taka sama retoryka, jak retoryka Putina wobec Krymu - przyznał Jakub Bodziony (Kultura Liberalna).

Polityka Trumpa a Europa. "Stany Zjednoczone już nie są naszym sojusznikiem"

Roman Imielski i Jakub Bodziony gośćmi Moniki Suszek

Foto: Trójka

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Donald Trump nie odpuszcza w sprawie przejęcia Grenlandii. W Davos przekonywał światowych przywódców, że Stany Zjednoczone powinny dostać wyspę
  • Roman Imielski ocenił, że uważa, że prezydent USA jest nieobliczalny, a z perspektywy europejskiej i szerzej rozumianego bezpieczeństwa jest groźniejszy niż Władimir Putin
  • Jakub Bodziony stwierdził, że działania Trumpa wokół Grenlandii, "to idealny scenariusz dla Rosji"

OGLĄDAJ. Roman Imielski (Gazeta Wyborcza) i Jakub Bodziony (Kultura Liberalna) gośćmi Moniki Suszek

Podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos prezydent USA zapowiedział, że nie użyje siły militarnej do przejęcia Grenlandii. Donald Trump przekonywał, że Stany Zjednoczone powinny dostać Grenlandię, ponieważ Dania nie jest w stanie obronić wyspy. Mówił również, że USA zrobiły wiele dla Europy i zasugerował, że oddanie Grenlandii byłoby formą spłaty długu wdzięczności.

Roman Imielski (Gazeta Wyborcza) i Jakub Bodziony (Kultura Liberalna) gośćmi Moniki Suszek (Puls Trójki)
15:39
+
Dodaj do playlisty
+

"Stany Zjednoczone nie są już naszym sojusznikiem"

Roman Imielski uważa, że polityka, którą prowadzi Donald Trump świadczy o tym, że "ten świat, w którym dotychczas żyliśmy, nie istnieje". - I my, jako te kraje niebędące supermocarstwami, możemy albo usiąść przy stole, albo zostać dopisanym do głównego menu - stwierdził. W jego ocenie Donald Trump jest politykiem nieobliczalnym, co pokazało również wystąpienie prezydenta USA w Davos.

- Nie wiemy do końca, co on zrobi i nigdy nie będziemy tego pewni. Kłamał oczywiście też Donald Trump, mówiąc o tych fantastycznych sukcesach gospodarczych Stanów Zjednoczonych. Otóż Stany Zjednoczone nie są w dobrej sytuacji gospodarczej. Ubywa miejsc pracy, gospodarka wewnętrzna nie rozwija się tak, jakby to sobie administracja wyobrażała (...). Te cła, które zostały nałożone na świat też mają przełożenie, chociażby na ceny w sklepach. One będą jeszcze rosły, jak twierdzą amerykańscy ekonomiści - powiedział.

Dziennikarz "Gazety Wyborczej" stwierdził, że "żyjemy w świecie, w którym Stany Zjednoczone nie są już naszym sojusznikiem". - Przynajmniej Stany Zjednoczone Donalda Trumpa. Donald Trump mówi, że nie użyje siły wobec Grenlandii, ale my wiemy z doniesień amerykańskich mediów i przecieków z Pentagonu, że miał taki zamiar. Zlecił nawet opracowanie takich planów - powiedział Imielski.

Dodał, że "musimy sobie zdać sprawę, że paradoksalnie dzisiaj, z perspektywy europejskiej i szerzej rozumianego bezpieczeństwa, groźniejszy niż Władimir Putin jest Donald Trump. Dlatego, że my wiemy jaki jest Putin, wiemy, czego się po nim spodziewać, wiemy, co robi w Ukrainie, wiemy, jaką możemy na to mieć odpowiedź i mamy na to odpowiedź (...) ale nie wiemy, czego możemy się spodziewać po Stanach Zjednoczonych, a raczej możemy się spodziewać tylko rzeczy najgorszej - ocenił.

"Wymarzony scenariusz dla Rosji"

Jakub Bodziony zwrócił uwagę, że polityka Trumpa wobec Grenlandii, "to jest wymarzony scenariusz dla Rosji". - Rosja oficjalnie w pełni wsparła te dążenia Stanów Zjednoczonych. Powiedziała, że to jest bardzo zrozumiałe i oczywiste wręcz, że Stany Zjednoczone potrzebują Grenlandii i wyrażają tę potrzebę od ponad 100 lat. Dlatego trzeba uznać te potrzeby - podkreślił.

Dziennikarz ocenił, że "retoryka Trumpa w kwestii Grenlandii (...) to jest dokładnie taka sama retoryka, jak retoryka Putina wobec Krymu". - To znaczy: mnie to w ogóle nie interesuje, czyje to było, kogo to było, kto tam mieszka i jakie jest prawo międzynarodowe. Trump w niedawnym wywiadzie dla NYT powiedział wprost, że jedyne, co go ograniczy, to jego własna moralność. Prawo międzynarodowe nie jest mu potrzebne. Jest to typowa polityka imperialna, którą zachwycają się różnego rodzaju realiści czy geopolitycy - powiedział.

"Polska w strefie zgniotu"

Jakub Bodziony podkreślił, że lekceważenie prawa międzynarodowego przez różne mocarstwa może mieć dla Polski dramatyczne konsekwencje. - Niezależnie, jaka wojna by nam groziła i jaka wojna by wybuchła, to na pewno przetoczy się przez terytorium Polski, jeśli chodzi o Europę, bo jesteśmy dokładnie w strefie zgniotu - tłumaczył.

Dodał, że "dla nas prymat prawa międzynarodowego to nie są jakieś - jak to lubią niektórzy mówić - śmieszne idee, malowanie kredą po chodniku. To jest gwarant naszego bezpieczeństwa. I jest ogromnym problemem to, że rzeczywiście gwarantem naszego bezpieczeństwa są również Stany Zjednoczone - przyznał.

Publicysta Krytyki Politycznej wyraził obawę, że "po Trumpie może przyjść ktoś jeszcze gorszy". - Może przyjść ktoś, kto nie będzie miał żadnych zobowiązań wobec Europy, nie będzie prezydentem związanym z Europą w jakikolwiek sposób i żadnych skrupułów nie będzie tutaj obecnych - powiedział.

Najczęściej czytane

Źródło: Trójka
Prowadząca:
 Monika Suszek
Opracowanie: Paweł Michalak