"Wszyscy Polacy mówią na mnie Władek". Władimir Siemirunnij w Trójce

Władimir Siemirunnij był gościem Trójki. Polski łyżwiarz szybki, który w lutym będzie reprezentował nasz kraj podczas Igrzysk Olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo, porozmawiał z nami w audycji "Rozmowa w Trójce".

"Wszyscy Polacy mówią na mnie Władek". Władimir Siemirunnij w Trójce

Władimir Siemirunnij w Trójce

Foto: PAP

Władimir Siemirunnij to jedna z największych polskich nadziei medalowych na zimowych igrzyskach olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo, które rozpoczną się już w piątek, 6 lutego 2026 roku. Panczenista opowiedział o swojej drodze do reprezentowania Polski w rozmowie w audycji "Rozmowa w Trójce".

O Polsce i Rosji. Władimir Siemirunnij w Trójce

Jak powiedział Władimir Siemirunnij, we wrześniu 2023 roku podjął decyzję o przeprowadzce do Polski. Kluczową kwestią było dla niego szybkie uzyskanie obywatelstwa, które umożliwiłoby start w igrzyskach olimpijskich w biało-czerwonych barwach.

- We wrześniu 2023 roku przeprowadziłem się do Polski. (…) Moja druga data urodzenia to moment, w którym dostałem polski paszport. Najważniejsza była dla mnie kwestia obywatelstwa, żeby móc reprezentować Polskę na igrzyskach - mówił panczenista.

Jak podkreślił, myśl o wyjeździe z Rosji pojawiła się u niego już po mistrzostwach świata juniorów w 2022 roku, jeszcze przed wybuchem wojny. Z czasem warunki szkoleniowe w rosyjskiej kadrze stawały się coraz gorsze.

- Coraz słabsze były obozy przygotowawcze. Na treningach nie skupiałem się na jeździe, tylko na tym, jak się lepiej zregenerować albo co zjeść - przyznał sportowiec.

Posłuchaj audycji w Trójce:

"Wszyscy Polacy mówią na mnie Władek"

Siemirunnij zwrócił uwagę, że jego wejście do seniorskiej reprezentacji Rosji zbiegło się z coraz większymi ograniczeniami w międzynarodowym sporcie.

- Jak trafiłem do kadry Rosji, to przestaliśmy jeździć na międzynarodowe obozy. Nie mogliśmy startować - mówił.

Proces adaptacji w Polsce ocenia bardzo pozytywnie. Ma polską partnerkę, a w środowisku sportowym szybko zyskał zdrobniałe imię.

- Wszyscy Polacy mówią na mnie Władek. Wowa to już tylko rodzice i przyjaciele z Rosji - zaznaczył reprezentant Polski. 

Mimo optymizmu i sportowych planów nie ukrywa jednak tęsknoty za rodziną, która pozostała w Rosji.

- Bardzo tęsknię. Teraz myślę, jak załatwić im wizę. To dużo czasu i pieniędzy, ale po sezonie na pewno się spotkamy - mówi panczenista.

Mateusz Wysokiński