Rozmowy pokojowe. Ambasador Ukrainy w Polsce: chcemy pokoju, ale nie oddamy ziem
- Chcemy, żeby nastał pokój, żeby wszystkie kwestie polityczne były rozstrzygnięte przy negocjacyjnym stole. Jesteśmy na to gotowi, ale nikt za nas nie powinien decydować, jak mamy się rozwijać. Nie ma mowy o tym, żeby integralność terytorialna Ukrainy były naruszona - powiedział w radiowej Trójce ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar.
Wasyl Bodnar
Foto: PR3
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Trwają rozmowy w sprawie pokoju w Ukrainie
- Oficjalny plan pokojowy nie jest znany opinii publicznej, ale wiadomo, że jego kolejna wersja jest bardziej korzystna dla Ukrainy niż pierwotna propozycja USA
- Wasyl Bodnar podkreślił, że po podpisaniu porozumienia pokojowego część terytoriów ukraińskich może być okupowana, ale Kijów będzie chciał je odzyskać
OGLĄDAJ. Ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar gościem Renaty Grochal
Pierwotny plan pokojowy zaproponowany przez Stany Zjednoczone został skrytykowany przez Kijów, bo zawierał zbyt niekorzystne dla niego rozwiązania. Teraz, wspólnie z przywódcami europejskimi, trwa wypracowywanie nowej koncepcji pokoju w Ukrainie. - Ten pierwszy plan USA wzbudził dużo emocji. Zrozumiałem, że to nie jest czysta propozycja strony amerykańskiej, ale że są tam uszy Rosji. Tak się okazało - powiedział Wasyl Bodnar. Stwierdził również, że "na szczęście dzisiaj już nie ma żadnych 28 punktów, a rozmowy w Genewie były bardzo konstruktywne". - Ze stroną amerykańską porozumieliśmy się w większości tematów. Teraz jest nowy dokument, który musi być zatwierdzony przez prezydentów Ukrainy i Stanów Zjednoczonych. I mamy nadzieję, że w najbliższym czasie będą ustalone ostatnie rzeczy, które nie zostały jeszcze rozstrzygnięte na spotkaniu w Genewie - podkreślił ambasador.
Gość Trójki zaznaczył, że "nie ma jeszcze do końca potwierdzenia, co jest w tym nowym dokumencie, ale wiadomo z przekazów publicznych, że są uwzględnione interesy i Europy, i Ukrainy". - Ustalenia te odpowiadają głównym oczekiwaniom, czyli o pokoju, o zawieszeniu broni, a także o tym, że nikt nie może Ukrainie narzucić zmiany konstytucji i zmiany systemu wewnętrznego. I to wyłącznie do Ukrainy należą takie kwestie, jak to ile ma mieć wojska, jakie ma priorytety zagraniczne i w jaki sposób będziemy przeprowadzali wybory. Nie może nam tego narzucać ktoś inny - powiedział Wasyl Bodnar.
Wasyl Bodnar: chcemy zakończyć wojnę
Zdaniem rozmówcy Renaty Grochal "strona amerykańska rozumie, gdzie są czerwone linie Ukrainy i co jest możliwe, a co nie". Dyplomata zwrócił jednak uwagę, że w dyskusji międzynarodowej nie zawsze pamięta się o sprawach wewnętrznych Kijowa. - Bo wszyscy rozmawiamy o Rosji, o Stanach Zjednoczonych, o Chinach, o geopolityce, ale nikt nie rozmawia o sytuacji wewnętrznej w Ukrainie. Jest milion wojskowych na froncie, którzy bronią Ukrainy, przelewając krew. Jest społeczeństwo, które codziennie jest zestresowane. Akurat dzisiaj w nocy był straszny atak na Kijów. Zginęły kolejne osoby, zostały zniszczone kolejne cywilne gmachy. I nikt tego nie uwzględnia - podkreślił ambasador.
Zaznaczył również, że postawa ukraińskiego społeczeństwa w sprawie przyszłego porozumienia pokojowego jest jasna i stanowcza. - Kto się zgodzi oddawać Rosji swoje prawa na przyszłość? Nikt. I nie ma żadnego rządu, osoby, która podjęłaby decyzje nieodpowiadające oczekiwaniom społeczeństwa ukraińskiego. Oczywiście chcemy zakończyć wojnę, żeby nastał pokój, żeby wszystkie kwestie polityczne były rozstrzygnięte przy negocjacyjnym stole. Jesteśmy do tego gotowi, ale nikt za nas nie zadecyduje, jak mamy się rozwijać - powiedział Wasyl Bodnar.
Dyplomata odniósł się również do tego, że w wyniku porozumienia pokojowego Ukraina może utracić pewne terytoria. - Nie ma mowy o tym, żeby integralność terytorialna Ukrainy były naruszona. To, że de facto część terytoriów będzie okupowana, nie oznacza, że my to uznajemy. Będziemy walczyć o ich wyzwolenie w sposób polityczny, dyplomatyczny i w jakikolwiek inny. Ale to nie oznacza, że ktoś może nam te warunki narzucić. Bo my walczymy dzielnie przez 3,5 roku. Rosja przez ten czas zdołała zdobyć tylko 1 procent naszego terytorium, kosztem miliona ofiar - zabitych i rannych. Mamy siłę woli, żeby nadal powstrzymywać rosyjskie ataki - stwierdził gość radiowej Trójki. Jednocześnie zaznaczył, że Kijów rozumie, że bez Stanów Zjednoczonych nie da się zakończyć wojny. - Akurat prezydent Trump promuje ideę pokoju. My go w tym podtrzymujemy. Prezydent Zełenski niejednokrotnie mówił w bezpośrednich rozmowach z Trumpem i publicznie, że jesteśmy pierwszym spośród tych, którzy chcą pokoju, ale nie kosztem tego, że nie możemy się potem rozwijać. Strona amerykańska dobrze to rozumie - podsumował ambasador Ukrainy.
Czytaj także:
- Europa przedstawiła plan pokojowy. Jest zapis mówiący o Polsce
- Trump o "niewdzięcznej" Ukrainie. Jest odpowiedź Zełenskiego
- Genewa. Zełenski wydał nowe oświadczenie. "Zespół Trumpa nas słyszy"
Źródło: Trójka
Prowadząca: Renata Grochal
Opracowanie: Robert Bartosewicz