"Mam w sobie dużo pokory". Reportaż Joanny Sikory "Powrót do siebie"

"Jesteśmy pomieszani, niejednorodni i nie tacy gładcy” – mówi bohaterka reportażu Joanny Sikory "Powrót do siebie”. To opowieść o odrębności światów i Katarzynie Roman Rawskiej, bohaterce, która poszukuje samej siebie między światami. Reportażu można było posłuchać w audycji "Klub Trójki-Audiodokument".

"Mam w sobie dużo pokory". Reportaż Joanny Sikory "Powrót do siebie"

Katarzyna Roman-Rawska oraz Olga Roman - bohaterki reportażu "Powrót do siebie"

Foto: Joanna Sikora

Ile razy ona i jej rodzina usłyszała, że są "kacapkami", ile razy wyśmiewano ich akcent i ich ruską mowę, dlaczego dzieci z Gabowych Grądów siedziały zawsze na końcu autobusu - historię Katarzyny Roman Rawskiej wysłuchaliśmy w reportażu "Powrót do siebie" Joanny Sikory z Polskiego Radia Białystok.

"Inność wywołuje napięcia, które są bolesne dla mniejszości"

- Inność jest zawsze bardzo bogata i jednocześnie bardzo trudna - mówi w "Klubie Trójki"  Aneta Prymaka, reporterka, autorka książek o wschodnich odmiennościach kulturowych. Pisanka dodaje, że Innośc (pisana wielką literą), jest szansą i jednocześnie zagrożeniem. - Nie mieszczenie się w obrębie dominującej większości, wywołuje napięcia. Inność wywołuje napięcia, które są bolesne dla owej mniejszości - podkreśla pisarka. 

Pozycja mniejszości jest pozycją rodzaju słabości. Przynależność do pewnej mniejszości zawsze wymaga określenia siebie i odpowiedzenia na pytanie kim ja jestem? - Należąc do większości nie trzeba zaprzątać sobie tym głowę - podsumowuje rozmówczyni Anny Dudzińskiej. 

Kultura staoobrzędowców będzie się zmieniała pod wpływem migracji do miast. - Tradycyjne, wiejskie życie staroobrzędowców przeszło do historii. Dzisiejszy świat też wygląda zupełni inaczej. - Starowierzy też się zmieniają, nie ma już długich bród, nie ma chodzenia w lipowych łapciach i śpiewania dożynkowych pieśni - konkluduje Aneta Prymaka.



Staroobrzędowcy to niewielka grupy wyznaniowa. Wierni oddzielili się od Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej w XVII wieku w wyniku reform patriarchy Nikona, odrzucając te zmiany i trzymając się tradycyjnych obrzędów. Schronienie znaleźli między innymi w Gabowych Grądach.

W Polsce obecnie żyje około półtora tysiąca staroobrzędowców

O staroobrzędowcach mówiono: to są "chłopi z brodą", bo byli potomkami brodatych radykałów. Dziś w Polsce żyje, według danych ze spisu powszechnego, około półtora tysiąca staroobrzędowców. 

Staroobrzędowcy płacąc cenę za swoją odrębność nadal trzymają się tradycyjnych obrzędów i swojej wiary.


"Staram się odkrywać te tematy z dużą delikatnością"

- Bardzo szanuję każdą Inność (celowo pisaną wielką literą). Nie pochodzę z Podlasia, ale mieszkam tu od 20 lat. Dopiero poznaję tych ludzi i mam spojrzenie z zewnątrz - mówiła Annie Dudzińskiej Joanna Sikora, autorka reportażu. - Mam w sobie dużo pokory, staram się odkrywać te trudne tematy z duża delikatnością. Nie przeżyłam pewnych historii - dodaje reportażystka. 

- Ta grupa, mimo, ze nieliczna, bardzo dba o swoją społeczność - mówi Joanna Sikora. Przypomina, że kilka lat temu bardzo zjednoczyli się w obronie własnego cmentarza. - Jestem spokojna o ich przyszłość, ta grupa zawsze będzie miała swoje miejsce na Podlasiu - podsumowuje autorka reportażu "Powrót do siebie".