"Coś się musi wydarzyć". "Klub Trójki" o walce miast z nadmiarem turystów

Wenecja wprowadziła opłaty, w wielu miejscach w Hiszpanii samorządy podjęły decyzję o zmianach w wynajmie krótkoterminowym mieszkań dla turystów. Czy takie decyzje spowodują znaczące zmiany w branży turystycznej? Michał Nogaś w "Klubie Trójki" prosto z Sopotu o wyzwaniach, jaki niesie ze sobą nadmierna liczba turystów.

"Coś się musi wydarzyć". "Klub Trójki" o walce miast z nadmiarem turystów

Sopot jest miastem obleganym przez turystów

Foto: Piotr Dras/EastNews

Wenecja wprowadziła specjalne opłaty, władze Japonii zdecydowały, że od przyszłego roku obcokrajowcom trudniej będzie korzystać z uroków ich kraju. Również w Alicante i wielu innych miejscach w Hiszpanii podjęto decyzję o zmianach w wynajmie mieszkań turystom. Nie tylko w Barcelonie, mieście dosłownie obleganym przez odwiedzających z całego świata, odbyły się protesty, w czasie których padały hasła wprost wulgarne.

Czy jesteśmy świadkami istotnego zwrotu? Czy turystyka będzie musiała się zmienić? Kto ma większe prawo do korzystania z tego, co znaleźć można w Tokio, Paryżu czy… Sopocie?

O tym w środowym "Klubie Trójki” – Michał Nogaś rozmawiał z Joanną Cichocką-Gulą, szefową Art. Inkubatora Goyki 3, w latach 2010-2019 wiceprezydentką miasta, Julią Sokolnicką, artystką i badaczką zajmującą się kwestiami przeludnienia i nadmiernego poziomu hałasu w miastach uznawanych za atrakcyjne turystycznie i Mariuszem Czepczyńskim, profesorem UG z Zakładu Gospodarki Przestrzennej Instytutu Geografii Społeczno-Ekonomicznej i Gospodarki Przestrzennej.

Miasta turystyczne są ofiarą własnego sukcesu

- O Sopocie mówi się często, że jest ofiarą własnego sukcesu. To są przypadki takich miast, które zostały w pewnym momencie bardzo mocno wypromowane. Ale zabrakło krytycznego myślenia, że istnieje w pewnym momencie jakaś wyporność tych miast i należy zachować balans miedzy tym, czego oczekują mieszakńcy i czego potrzebują turyści. To się wymkneło spod kontroli - mówi Joanna Cichocka-Gula.

Mieszkańcy tych miast czują się przytłoczeni, zmarginalizowani, bo główny nurt działalności to zapewnienie atrakcji turystom, którzy przyjeżdzają. - W Polsce problemem jest najm krótkoterminowy, z którym Sopot i inne miasta o tym charakterze, walczą - podkreśla Joanna Cichocka-Gula.

Coś się musi wydarzyć. Turyści przyjeżdżają, żeby zobaczyć atrakcyjność miasta, jego odmienność przyrodniczą, kulturową, może ciszę - ale ta ostatnia w tak przebodźcowanym świecie będzie najwięszym dobrem - zauważa gościni "Klubu Trójki". Trzeba się zastanowić, czy mnożenie atrakcji i intensywne promowanie jest właściwe.

Boom turystyczny. Winne tanie linie i platformy do najmu krótkoterminowego?

- To brzmi trochę eliitystycznie, odnoszę wrażenie, że miałby przyjeżdzać tylko elity na przykład na festiwale - odpowiada prof. Mariusz Czepczyński. - Widzę koniecznośc ewolucji turystów. To oni przede wszystkim powinni zmieniać swoje zachowania, także zachowania przestrzenne. To jest dość kluczowe - podkreśla.

W ciągu ostatnich lat nastąpił prawdziwy boom turystyczny związany przede wszystkim z poprularnością tanich linii lotniczych, czyli z dużo większą dostępnością transportową, czego do tej pory nie było.

Drugim aspektem jest tzw. ekonomia współdzielna, czyli działalnośc platform typu Airbnb. - Początkowo one miały pozytywne założenie: mam dwa mieszkania, jedno wynajmę turystom. Teraz jednak te platformy zostały zdominowane przez duże biznesy - wyjaśnia prof. Mariusz Czepczyński.

W Amsterdamie największym problemem wieczory kawalerskie turystów

Z problemem nadmiaru turystów boryka się również Amsterdam. - Dużym problemem są turyści, którzy przyjeżdzają na tzw. wieczory kawalerskie do dzielnicy Czerwonych Latarni. Oni sieją prawdziwe zniszczenie. Zwłaszcza, że towarzyszy im nadmiar alkoholu i narkotyki. Władze Amsterdamy chcą z tym walczyć - podkreśla mieszkająca w Holandii Julia Sokolnicka.

Zdaniem gościni "Klubu Trójki" w Sopocie w porownaniu z Amsterdamem wcale nie jest źle. - W Amsterdamie zdarza się, że jak skręcimy w niewłasciwą ulicę, to idziemy w tłumie ludzi. Można dostać ataku paniki - konkluduje Julia Sokolnicka.