Nadchodzi Black Friday. Czy rzeczy z przecen i wyprzedaży są nam naprawdę potrzebne?
Od dnia będącego symbolem konsumpcyjnego szaleństwa dzielą nas dosłownie godziny. Zanim ulegniemy powszechnej gorączce zakupów warto się jednak zastanowić czy ma ona sens.
Wielkimi krokami zbliża się Black Friday, czyli wielkie zakupowe szaleństwo
Foto: Shutterstock/PinkCoffee Studio
Black Friday to tak naprawdę rozgrywka między handlowcami a kupującymi. Ci pierwsi przygotowują się do niej właściwie cały rok gromadząc towar. A ci drudzy muszą być na tyle sprytni, aby to wiedzieć i… poczekać.
Cierpliwość naprawdę się opłaca
Wg sondaży Polaków do sklepów w Black Friday przyciągną rabaty w wysokości 40-60 procent. Jednak w praktyce takie rabaty są rzadkością. - Realne obniżki, na jakie handel może sobie wtedy pozwolić, to jakieś 15-20 procent - mówi Edyta Kochlewska z portalu zajmującego się sprawami handlu. I wskazuje, że cierpliwość się opłaca: - Handel traktuje czwarty kwartał jako ten, na którym realnie zarabia, a w pozostałe… po prostu jest. To jest ten moment, kiedy tych zapasów zostało zgromadzonych sporo, a więc trzeba się ich pozbyć. I im bliżej 31 grudnia, tym bardziej dzwonek po stronie handlu dzwoni.
Tak więc czas działa na naszą, konsumentów, korzyść: im dłużej towar zalega w magazynie, tym taniej go kupimy. - Dzień po świętach sklepy wywieszają wielgaśne banery "Rozsprzedaż!", bądź wręcz "Rozdawnictwo!" bo to jest dla nich już ostatni moment. A potem będzie rzeczywiście ostatni, czyli wyprzedaż sezonowa - tłumaczy.
Przeczytaj także
- Tłumy klientów, awantury i bójki w sklepach to przeszłość: Black Friday przeniósł się do sieci
- Czarny piątek: wielkie święto wyprzedaży i konsumpcji. Czy faktycznie opłaca się korzystać z obniżek?
- Czarny piątek. Czy potrafimy robić zakupy "z głową"?
Black Friday z własnej szafy
A na końcu nawet najdroższe ubrania, które nie zostaną sprzedane w ostatnich powyprzedażowych wyprzedażach trafiają na wysypisko. - Wg bardzo rzetelnych statystyk, co roku branża odzieżowa dla niespełna ośmiu miliardów ludzi produkuje 100 miliardów sztuk ubrań, butów, akcesoriów modowych! - mówi Zofia Zochniak z portalu ubraniadooddania.pl.
Na dodatek w drodze między producentem, a sklepem, cena ubrania wzrasta co najmniej 10-krotnie. - Ostatnio przedstawiciel jednej z dużych sieci handlowych dzielił się tymi danymi: wyprodukowanie t-shirta to są dwa dolary, a kiedy on dojeżdża do sklepu z naszywką znanej firmy, to zazwyczaj kosztuje 20 dolarów i więcej - zdradza Edyta Kochlewska. I radzi, aby w Black Friday zajrzeć do własnej szafy: może ciuch sprzed kilku sezonów znowu okaże się hitem?
***
Tytuł audycji: Zapraszamy do Trójki
Prowadzi: Robert Grzędowski
Autor materiału reporterskiego: Józef Niewiarowski
Data emisji: 28.11.2024
Godzina emisji: 6.37
pr